#vt8G8
Gdy go dostałem miałem mniej więcej 11 albo 12 lat, a przyniósł go dla mnie specjalnie daleki wujek myśliwy. Po prostu znalazł norę i stwierdził, że szczeniak będzie fajnym prezentem na urodziny, które miałem akurat gdzieś blisko mieć.
Wiem jak to brzmi i wiem też, że nie jest to w żadnym wypadku dobra rzecz, ale pochodzę z kompletnej wsi, gdzie do dzisiaj nie używają komputerów, a do zwierząt podchodzi się w sposób czysto materialny. Poza tym, byłem też wtedy dzieckiem i nie myślałem o tym, że może to być coś złego, albo nielegalnego. Byłem szczęśliwy, że mogę mieć swoje własne zwierzątko.
Moi rodzice mieli to gdzieś, zazwyczaj uwagi poświęcali mi tyle co nic. Jednocześnie mięliśmy wiele zwierząt gospodarskich i uznali po prostu, że gdy zwierz dorośnie, będzie robił za stróża, zwłaszcza, że po wsi często kręciły się bezpańskie psy i zagryzały świnie czy kury.
A teraz historia właściwa. Było to lato, mniej więcej 13 może 14 lat temu. Ja sam miałem wtedy gdzieś 13 lat. Mój pupil był wtedy jeszcze nie do końca dorosły, bo o ile teraz jest naprawdę ogromny, wtedy przypominał jedynie nie tak dużego owczarka.
Często wychodziłem z nim na spacery wokół terenu "farmy" rodziców. Niespecjalnie mnie pilnowali, nikogo nie obchodziło czy się szlajam, a nawet gdyby miało mi się coś stać, to przecież był ze mną wilk aby mnie obronić.
Było późne popołudnie, a ja z jakiegoś powodu zamiast skierować się tam gdzie zazwyczaj (i gdzie w razie czego każdy by mnie szukał) polazłem kompletnie w inną stronę, polną drogą prowadzącą "na dzicz" do drugiej wsi.
Trafiłem w miejsce gdzie na granicy lasu stał stary, niedokończony dom. Po prostu zacząłem się tam bawić.
W pewnym momencie pojawili się dwaj chłopcy mniej więcej w moim wieku. Zaczęli mnie wyzywać, mówić, że to "ich miejsce", rzucać we mnie i w wilka butelkami i kamieniami, które leżały wszędzie dookoła, na początku kłóciłem się z nimi, ale w końcu się poddałem i chciałem odejść. Wtedy podeszli do mnie bardzo blisko i wyciągnęli nóż.
Dalej potoczyło się bardzo szybko. Wilk szarpnął się ze smyczy, nie byłem w stanie go utrzymać, a potem zagryzł ich na moich oczach. Pamiętam, że po wszystkim wrócił do mnie, merdając ogonem i jakby oczekując na pochwałę.
Nie myśląc nic zaciągnąłem go do najbliższej rzeczki i dokładnie zmyłem ślady jego winy. Byłem przerażony, że gdyby ktoś się dowiedział to chcieliby go zestrzelić.
Wróciłem do domu i nie powiedziałem nic nikomu. Wszyscy myśleli, że bawiłem się tam gdzie zawsze.
Kilka dni później po wsiach rozeszła się wieść o chłopcach zagryzionych przez zdziczałe psy. Nikt nie wie co naprawdę się wydarzyło, a wilk, choć już stary, do teraz śpi w nogach łóżka mojego i moich dzieci.
Nie wierzę ale mi sie podoba
Fajnie się to czyta, ale jakoś trudno uwierzyc, że ta historia nie jest zmyślona.
Czy ja wiem... Nie takie historie od dziadków się słyszało.
Kurde... No z jednej strony faktycznie jest to możliwe, ale z drugiej... Nie wierzę, że MYŚLIWY wziął by młode wilka z nory! Po prostu w to nie wierzę! Nie rozumiem jak głupim trzeba być, żeby 1. Wziąć młode, dzikie zwierzę do domu. 2 Zrobić z niego PREZENT! I 3. Nawet nie zastanowić się nad konsekwencjami. Przecież wilki to dzikie zwierzęta, zabijanie mają we krwi, bo polują aby przeżyć, więc to logiczne, że w końcu coś mogłoby się stać. Albo jeszcze gorzej, matka przyszłaby szukać swojego młodego, a dobrze wiemy, że kiedy chodzi o obronę młodych, dzikie zwierzęta zrobią wszystko, by chronić swoje dzieci...
Szkoda, że ludzie tego nie rozumieją.
Ja bym powiedziała, że jego wujek był kłusownikiem a nie myśliwym. Rodzina pewnie czyściła sobie sumienie w ten sposób :P
Mieszkasz na wsi gdzie zwierzęta są rzeczą, polujesz na nie, serio przejmujesz się jakimiś konsekwencjami? A po 2 jakie konsekwencje? Zero edukacji o zwierzętach skąd mają wiedzieć, że zabijanie we krwi jak stwierdzenie wezmę od młodego to się nauczy.
O kuwa. Dobre, chcę wierzyć, że prawdziwe
Mowgli z Podlasia ;-)
Młody wilk, który prawdopodobnie nie uczył się polować zagryzł dwójkę prawdopodobnie 13 letnich chłopców (chłopów ze wsi) którzy mieli jeszcze nóż? Ok, może jednego by zagryzł (może nie na śmierć) ale to ten drugi stał i czekał na swoją kolej? Krzyki? Ucieczka? Próba uratowania kolegę, przypomnę, że mieli nóż. Nie trzyma mi się kupy początek i koniec. To gdzie wy trzymacie tego wilka? Dalej mieszkasz w tym samym domu? Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale wilk polski nie należy do dużych zwierząt
@Hiholatek wilk który nie uczył się polować? W takim momencie działa instynkt. Już widzę tę odwagę 13 latka w momencie kiedy jego kolega jest zagryzany przez wilka. Dorosły wilk polski jest większy od owczarka nawet o 20 cm i to norma,a są przypadki, że może być jeszcze większy.
Jeżeli instynkt zadziałał to wątpie, że wilk potulnie wrócił do właściciela. Zwierzęta nie mordują bo tak, one zabijają dla pożywienia. Zwracam honor jeżeli chodzi o wielkość, nie mogę znaleźć informacji o tym. Jednak w dalszym momencie nie pasuje mi zachowanie chłopców. Jeżeli wcześniej przejawiali zachowanie agresywne, to wątpie, że nawet się nie bronili. Serio wierzycie w to?
Nigdy nie wiesz, jak zareagujesz, gdy jesteś atakowany. Oczekujesz logicznego myślenia od dzieciaka, który widzi, że jego kolega jest zagryzany? Po prostu go zmroziło, a rozerwanie gardła przez wilka nie trwa długo.
Instynkt kazał wilkowi bronić członka swojego stada, dlatego potem potulnie wrócił. Być może nawet uznaje autora za alfę w ich mini-stadzie.
Najmniej prawdopodobne w tej historii jest to, że policja nie łaziła po wiosce, żeby zbadać sprawę, ale z drugiej strony nie byłoby to pierwsze zaniedbanie ze strony policji. A wilk nie jest najdziwniejszym zwierzęciem, jakie ludzie potrafią przynieść sobie do domu :D
Hiholatek, psy również atakują by bronić swojego stada, a że są potomkami wilków to raczej znikąd się to nie wzięło. Pies nie potrzebuje tresury by wiedzieć jak używać swoich zębów.
Wilk JEST wielki - większy od większości psów. I to mimo wszystko jest dzikie zwierzę, więc prędzej uwierzę, że w obronie "członka stada" zagryzł dwóch wyrostków, niż wzmiankowany "członek stada" pozwala mu bawić się ze swoimi dziećmi i że jak dotąd nie przytrafił się im żaden przykry wypadek. Choćby i spowodowany chęcią skarcenia "nieposłusznych szczeniąt".
@Hiholatek To był groźny wilkołak z Zakazanego Lasu, nie rozumiem o co się czepiasz
I od tamtego momentu nazywają mnie Jon Snow.
(P.S w tej bajce były smoki)
A z chaty wyszedl krasnal i klaskal uszami z uciechy.
Jerzy Urban?
A gdzie był wtedy smok?
Szukał schodów. Z osłem.
Jeśli jako młody chłopak patrzyłeś na dwóch chłopaków zagryzanych na śmierć przez wilka (mhm) i Twoją jedyną reakcją było umycie go w rzece, to nie zazdroszczę Twoim dzieciom :P