#vt67Y
Tyle tylko, że ja to wszystko muszę udawać, żeby nie zrazić do siebie innych ludzi, bo w środku jest pustka, nawet tej złości, którą czułem jako dziecko, już nie ma.
Kiedy przyszło mi iść na pogrzeb członka rodziny, musiałem się zmuszać i udawać przejętego, a w głowie miałem głównie powrót do domu, z dala od tej szopki. Wcześniej uważałem, że ludzie tak samo jak ja muszą udawać te emocje, a wiem, że niekiedy udawali, bo widziałem to po ich zachowaniu. Doszedłem jednak do wniosku, że to nie do końca tak jest, bo jak to jest, że widzę ludzi autentycznie przejętych czyimś odejściem lub krzywdą, czasami nawet strzelających samobója z tego powodu, a ja muszę się do tego zmuszać, bo wiem, że jeśli będę sobą, to stracę wszystko.
Teraz pewnie pomyślicie, że jestem złym człowiekiem, ale mam swoje zasady, które wyrobiłem sobie na przestrzeni lat i pomagają mi one żyć w zgodzie z ludźmi z mojego otoczenia. Nie krzywdzę ich, mają we mnie oparcie, kiedy tego potrzebują i ja sam dzięki temu mogę na to samo liczyć. Za to widzę masę rozhisteryzowanych ludzi, gotowych przekreślić wszystko pod wpływem emocji. Jeśli bóg istnieje, to myślę, że dał nam wolną wolę i możliwość odczuwania emocji, żeby z nas zakpić.
Normalny, zdrowy człowiek odczuwa emocje. Reakcje na te emocje są różne. Często był to zaniedbany temat w wychowaniu, więc jaki dorośli nie potrafimy sobie z nimi radzić i wpadamy w histerię lub wybuchamy złością. Albo ukrywamy, dusimy w sobie.
Ty mówisz, że emocji u Ciebie nie ma żadnych. To brzmi niepokojąco.
Ja też jestem wyzbyty większości uczuć/emocji. To nie wynik traumy czy wychowania, to wrodzone.
Nie czuję potrzeby czy musu udawania niczego. Bo niby po co?
Niech autor uwolni się od sztucznej pozy. Każdy jest jakiś i głupotą jest symulowanie emocji, których się nie odczuwa.
Ty też udajesz Hans, chyba że masz $ jak lodu i możesz sobie pozwolić na życie w całkowitej izolacji od reszty ludzi. Ja kilku ludziom, których poznałem daleko od miejsca gdzie obecnie żyję, dałem do zrozumienia jak jest naprawdę ze mną i szybko się ewakuowali. Teraz gdyby to była sytuacja analogiczna z ludźmi z mojego otoczenia, to ja bym życia nie miał, bo ludzie to zwierzęta stadne i takie rzeczy rozchodzą się szybko w gronie osób z którymi się znasz, tak że w ten kit że ktoś czegoś nie udaje to ja nie uwierzę.