#vf5Uu
Bo ja rozumiem, kiedy przyjeżdża po mnie wieczorem do centrum, żebym nie wracała sama do domu. Rozumiem też, gdy chce wiedzieć, gdzie dokładnie idę albo o której konkretnie godzinie będę wracać autobusem z pracy do domu. Jestem w stanie nawet zrozumieć to, że nie pozwala mi nic kroić ani wkładać rzeczy do piekarnika, żebym się nie poparzyła. Ale kiedy wczoraj zobaczyłam zainstalowaną na naszym balkonie siatkę, która ma być „środkiem bezpieczeństwa”, to przestałam rozumieć.
Nie mamy kota, nie dręczą nas gołębie, a Dawid zamontował siatkę balkonową, żebym przypadkiem nie wyleciała przez barierkę. Nie mogę nawet zrobić sobie sama tosta na śniadanie, bo mój chłopak krzyczy, że zrobię sobie krzywdę. Strasznie ostatnimi czasy przesadza, momentami zachowuje się jak świr, tak jak z tą siatką… Macie jakieś rady, jak go uspokoić?
Ja mam innowacyjny pomysł- może zapytaj się go dlaczego się tak zachowuje...? Skoro jesteś dorosła to pokaż, że umiesz się zachować i nie stanie ci się krzywda jak se zrobisz tosta.
Zapytać? Co za szaleństwo! ;)
Koniecznie z nim pogadaj, bo koleś albo ma jakiś problem, który wypadałoby wspólnie rozwiązać (na przykład, nie wiem, stracił jakąś ważną dla siebie osobę i teraz panicznie boi się, że Tobie też się coś stanie), albo jest maniakiem kontroli, który Cię urabia, żebyś uwierzyła w swoją bezbronność i bezradność.
Ja mam inny pomysł. Blokady na szafki. Niech zostawi otwierane tylko z rzeczami którymi się nie pokaleczysz. Dodatkowo wybieranie stroju. Odbieranie i zaprowadzanie do pracy. Bezpieczne zabezpieczenia na kanty w szafkach, abyś się nie obiła. Jeszcze kilka takich rzeczy, a będziesz mogła się czuć jak dziecko w wieku przedszkolnym, bo teraz już zaczyna Cię tak traktować. Następny etap to pieluszki i smoczek ;)
Jeżeli rozmowy, prośby i groźby nic nie dadzą proponuję odwrócenie ról ;)
Przecież on Cię od siebie uzależnia. Już teraz nie możesz sobie nawet tosta zrobić. Co jesz, jak go nie ma w domu? Nic? Czy może on zostawia Ci kanapki? Za jakiś czas nie będziesz mogła nawet do osiedlowego pójść po chleb, bo wmówi Ci, że coś Ci się stanie po drodze. Zamknie Cię w domu jak więźnia, a Ty będziesz mu na to pozwalać, bo już pozwalasz na takie absurdy. Co będzie, jak zabroni Ci za jakiś czas chodzić do pracy, bo i tam coś Ci się stanie, albo ktoś Ci coś w tej pracy zrobi? W końcu sama uwierzysz w to, że jesteś sierotą i już nic bez niego nie będziesz potrafiła zrobić, będzie Cię kontrolował co raz bardziej, a Ty od niego nie odejdziesz, bo będziesz przekonana, że bez niego zginiesz, bo nic nie umiesz zrobić, nawet kanapki. Tego chcesz? Być więźniem? W końcu odetnie Cię od całego świata.
Zacząć ignorować jego paranoje. Krzyczy byś nie robiła tosta? Zrób mimo protestów itp. W końcu przywyknie.
Albo i nie przywyknie.
Porozmawiaj z nim o tym spokojnie, tak, jak radzą Ci tu inni, a jeśli on tak ma bo ma to raczej trzeba wiać.spotykałam się z podobnym wariatem. Po 6msc miałam już zakaz jedzenia słodyczy, nakaz ćwiczeń fizycznych, nakaz chodzenia na wszystkie zajęcia na studiach, bo on sprawdzi. Oczywiście ignorowałam jego manię i robiłam swoje, ale to prowadziło do awantur i nie dało się mu w żaden logiczny sposób przetłumaczyć, że ma się odpierdylić, więc zerwałam.
"Jestem w stanie nawet zrozumieć to, że nie pozwala mi nic kroić ani wkładać rzeczy do piekarnika, żebym się nie poparzyła." nie rozumiem i nie mogę zrozumieć dlaczego ty "rozumiesz", to jest chore... 10-cio letnie dzieci kroją a ty nie możesz??? jeszcze trochę a nie wyjdziesz z domu "bo możesz się potknąć"...
Chcesz żeby coś się zmieniło? Rzuć go i zacznij zachowywać się jak dorosła
Brzmi jak moja była niedoszła teściowa, która miała schizofrenię paranoidalną i czasem zapominała swoich lekarstw...
Może trzeba pogadać. Może stracił kogoś bliskiego i teraz znowu tego obawia się a boi się przyznać
Ja mam tak co do wracania moich bliskich do domu. Muszę wiedzieć wszystko o której wrócą do domu itd.
Boję się też wody i pomieszczeń gdzie jest kuchenka gazowa. Boję się i się leczę.chodze do psychologa. Wydaje mi się że twojemu chłopakowi też by się przydało.