Noszę imię, które było rzadkie w moim pokoleniu, a od kilku lat stało się popularne. Kiedy jestem na placu zabaw z dziećmi albo w innym miejscu będącym atrakcją dla najmłodszych, często słyszę moje imię i nie potrafię wyzbyć się nawyku odwracania do wołającego. Wiem, że to zawsze wołanie córki, jeszcze nigdy nie spotkałam w takich okolicznościach nikogo znajomego.
Dodaj anonimowe wyznanie
Od pewnego czasu jest moda na nadawanie imion sprzed kilku pokoleń (np. Zofia, Stefania, Helena, Franciszek, Stanisław). Kwestia gustu, ale uważam, że takie imiona są i tak o niebo lepsze od tych pisanych fonetycznie Dżesik czy Brajanów.
Miałem kiedyś dziewczynę Zosię, imię w moim pokoleniu praktycznie nie występujące. Mówiła że czasem, jak ludzie pytają ją o imię, to mówi Zuzanna, bo inaczej ludzie nie wierzą, albo pytają kilka razy, albo jeżeli to na jakimś forum online, to wyobrażają sobie 80-letnią kobietę.
Tyle samo znam Zoś co i Zuź w wieku produkcyjnym. Zero.
Tyle samo znam Zoś co i Zuź w wieku produkcyjnym. Zero.
Co tam, Lilka?