#vWPIP

Przypomniała mi się historia koleżanki pracującej kiedyś w sklepie mięsnym.
Takie rzeczy, jak: niemycie rąk (na zapleczu, przy kliencie w rękawiczkach), sprzedawanie mięsa, które upadło na ziemię, i dodawanie przypraw do starawego mięsa (plus oczywiście wyższa cena) były normą. Czasem ruch był tak duży, że przywiezione rano mięso stało na palecie na zapleczu w temperaturze pokojowej pół dnia, bo trzeba było obsługiwać klientów.
Jednak kiedy koleżanka zarzygała kuwetę z mięsem mielonym, a szefowa kazała jej zamiast wywalić całość, to zebrać z wierzchu i wymieszać, koleżanka stwierdziła, że czas uciekać. Okazało się, że jest w ciąży, więc przyniosła zwolnienie i więcej się tam nie pokazała.
Do dziś pamiętam jej słowa: „Jeśli chcesz mięso mielone, sama wybierz kawałek szynki czy innego mięska i niech zmielą przy tobie”.
KGBitch Odpowiedz

Cale szczęście nie jem mięsa

Dodaj anonimowe wyznanie