Zmierzch, wracam z pracy i widzę z daleka znajomego, więc macham do niego. Dziwiłam się, że nie odmachuje, ale co tam, nie tak łatwo mnie zrazić :-)
Wołam, też nic.
Podchodzę bliżej, patrzę... To była tuja.
Ja dziś myślałem, że jakiś chory czarny kot wije się dziwnie koło chodnika (było ciemno). Biegnę na pomoc, kucam przy nim przejęty, a to czarny worek na śmieci ruszał się na wietrze.
Ja dokarmiam bezdomne koty i robię to w środku nocy, bo wtedy są w stanie podejść i jakkolwiek zaufać (ostatnio dały mi się wziąć na ręce). W zeszłym miesiącu idę jak zwykle poczęstować mięsem. Widzę jednego z "moich" kotów przy krzaku, przy którym zazwyczaj czeka. Zostawiam jedzenie w niewielkiej odległości i odsuwam się kawałek dalej. Patrzę chwilę, a podchodzi lis. Choć tamtej kolacji mu nie żałuję.
Wiem, że lisa z kotem pomylić łatwiej niż znajomego z tują, ale muszę się o tych kotach trochę nagadać, bo zeszłej nocy zostały zagryzione przez puszczone luzem psy i tak mi trochę przykro.
przynajmniej nie głaskałaś chleba
Ja dziś myślałem, że jakiś chory czarny kot wije się dziwnie koło chodnika (było ciemno). Biegnę na pomoc, kucam przy nim przejęty, a to czarny worek na śmieci ruszał się na wietrze.
Kwasik wszedł za dobrze
Hahaha przypomniał mi się koleś który głaskał chleb
Ja dokarmiam bezdomne koty i robię to w środku nocy, bo wtedy są w stanie podejść i jakkolwiek zaufać (ostatnio dały mi się wziąć na ręce). W zeszłym miesiącu idę jak zwykle poczęstować mięsem. Widzę jednego z "moich" kotów przy krzaku, przy którym zazwyczaj czeka. Zostawiam jedzenie w niewielkiej odległości i odsuwam się kawałek dalej. Patrzę chwilę, a podchodzi lis. Choć tamtej kolacji mu nie żałuję.
Wiem, że lisa z kotem pomylić łatwiej niż znajomego z tują, ale muszę się o tych kotach trochę nagadać, bo zeszłej nocy zostały zagryzione przez puszczone luzem psy i tak mi trochę przykro.
Jesli przyjaznisz sie z krzakiem... to najwyzszy czas przemyslec swoje zycie ;)