#ukadW
Pewnego dnia naprawdę się zdenerwował, więc poszedł do starszego brata się poskarżyć. Ten natomiast jest dość wyrośnięty i długo nie myśląc poszedł do starszych chłopaków i ich zlał. Sprawa oczywiście poszła do dyrektora, który wraz z rodzicem jednego ze starszych chłopaków stwierdzili, że brat młodego nie powinien tak się zachować i jako jedyny z całej grupy dostał naganę i obniżoną ocenę z zachowania.
I jak tu przetrwać w szkole jako słabsze ogniwo?
Córka mojego znajomego była przezywana w podstawówce przez jednego typka. Nie dawała sobie z nim rady, powiedziała w końcu o wszystkim ojcu. Powiedział, że jak nic innego nie zdaje rezultatu (zgłaszała to nauczycielce, próbowała go ignorować itd.), to niech go po prostu walnie. Tak też następnego dnia zrobiła, chłopak dostał w splot słoneczny i się zapowietrzył. Afera w szkole, bo bójki niedozwolone. Wezwali jej rodziców, poszedł ojciec. Zrobił awanturę, że bardzo dobrze zrobiła, skoro szkoła nie reagowała. Oni się tłumaczyli, że nie chcieli się wtrącać, bo ten chłopaczek nie miał rodziców, był wychowywany tylko przez babcię i ogólnie miał ciężko (jakby to było jakieś usprawiedliwienie, że się wyżywał na innych). Wszystko się rozeszło po kościach, a typek nigdy więcej jej nie zaczepił.
Popieram gościa. Jakby mnie lub w przyszłości moje dzieci ktoś zaczepiał to oberwałby w ryj tak ze by już nie wstał. Należy się takim sukinkotom.
@Nefcia Aż mi się ciepło zrobiło <3 Prawidłowo :)
Mój sześcioletni sąsiad, z którym czasem lubię porozmawiać przez płot bo zabawny jest i mądry mówił mi że mają w grupie w przedszkolu dziewczynkę z trzema palcami przy jednej z rączek. Wiadomo że nie jest to tak widoczne jak brak nogi, ale początkowa fascynacja i zdziwienie wszystkich dzieci było. Ale wychowawczynie tam się nie cackają, nikt się z dziewczyny nie śmieje, a nawet jeśli to od razu ma porządną rozmowę z nauczycielką i tak powinno być wszędzie i ja się pytam, czemu nie jest?
Bo część nauczycieli jest tylko z wykształcenia, a nie z wiedzy i powołania.
Mnie też się nie mieści w głowie, jak można nie reagować na przemoc w szkole, ale znam takie/ch nauczycielki/li, którym to wcale nie przeszkadza. Aż przykro słuchać, gdy uczeń/nnica przychodzi do Ciebie i mówi, że tylko u Ciebie można znaleźć pomoc.
Mój brat w podstawówce nie miał łatwo. Ogólnie był wychowywany przez baby przez co wrażliwy chłopak, zawsze wszystkim pomagał, dziewczyny w drzwiach przepuszczał, słabszym plecaki nosił. I znalazł się taki jeden, wyrośnięty, rozpuszczony bachor, któremu się to nie spodobało. Bił go, zaczepiał, plecakiem rzucał.
Ja chodziłam wtedy do liceum i przechodziłam mocno spóźniony okres buntu. Glany, czarne ciuchy, pieszczocha, mocny makijaż.
Jak mój młodszy braciszek przyszedł do mnie z płaczem, że nie chce iść jutro do szkoły bo go biją...
Jak tam wpadłam to wszystkim się oberwało. Nauczycielce- że nie reaguje. Dzieciakom w klasie, że pozwalają gnojowi znęcać się nad kolegą z klasy. Gnojowi, że mi brata zaczepia i bratu przy okazji, że mi tak późno o tym mówi. Wszystkim obecnym.
Tylko ja jako starsza siostra mam pełne prawo znęcać się nad bratem :P
jak bym słyszał swoją siostrę
Mnie kiedys w podstawowce jeden chlopak mocno wyzywal. Ktoregos dnia nie wytrzymalam dopadlam go w meskim kiblu i skopalam. Polecial na skarge do dyrektorki. Gdy ta dowiedziala sie dlaczego go spotkalam nie tylko mnie nie ukarala ale jeszcze na niego nakrzyczala i powoedziala ze jak jeszcze raz uslyszy ze wyzywa kolezanki to osobiscie mu poprawi ;) pozniej wiesc sie rozeszla i juz nikt mi nie dokuczal 😀
W szkole mojego kuzyna jakiś wuefista rzucił chłopakiem o drabinki, bo źle wykonywał ćwiczenie. Kuzyn zadzwonił po swojego tatę, a ten jak przyszedł do szkoły, to wuefista aż zbladł ze strachu, że wyląduje w szpitalu. Groźny koleś z tego wujka, lubię go :D
zadzwonił bo ktoś rzucił innym ?
Ja w podstawówce wolałam czytać książki albo uczyć się do konkursów z angielskiego, ale takiej wyrośniętej Agatce to przeszkadzało, więc zaczęła ze swoją paczką znajomych się ze mnie nabijać, nawet z małego błędu w konkursie, do którego pani jej nie dopuściła, bo na semestr miała 3. Bałam się zgłaszać na lekcjach, nawet jeżeli znałam odpowiedź. Pani zaczęła wtedy robić kartkówki i Agatka kazała mi się zgłaszać, żeby ich nie było. Mówiłam o wszystkim wychowawczyni, ale Agata nie miała nawet obniżonego zachowania. Słabsze ogniwa są praktycznie bez szans.
3 klasa, 4, 5, przedszkole ? To jak to w końcu było?
Przedszkole to przenośnia.
Niestety tak bywa. Sam uderzyłem w nos (nie złamalem, bo niechciałem) ,,kolegę" z 3 gim ponieważ on wyzywał i od dawna męczył koleżankę. Dostałem ochrzan za to że powinienem to zgłosić do nauczyciela, a nie go bic. Szkoda tylko że nauczyciele mieli to gdzieś
Pod koniec podstawówki w mojej klasie była wojna między chłopakami a dziewczynami. Nas było pięć, a ich dwunastu. Nie miałyśmy lekko. Chłopcy byli chamscy, bezczelni, wręcz brutalni. Zimą bałyśmy się wyjść ze szkoły, bo na nas czekali. Kilku dopadało jedną, przewracali w śnieg, nacierali nim twarz, wrzucali za kołnierz, zabierali czapki. Na co dzień były złośliwości, wyzwiska, jakieś kopniaki, szarpanie za włosy, nawet plucie w twarz czy zniszczone zeszyty. Wychowawczyni twierdziła, że oni nas tak podrywają... Teraz pracuję z dziećmi, myślę coraz poważniej o zawodzie nauczyciela i wiem, że u mnie tacy nie będą mieli lekko. Wszelka przemoc będzie karana tak surowo, jak to będzie konieczne i zrobię wszystko, żeby każdy z moich wychowanków czuł się w szkole bezpiecznie.
Nacieranie sniegeim... az mi sie dziecinstwo przypomnialo. Dziwnych tych chlopakow mieliscie, u nas to wygladalo calkiem inaczej. Miedzy soba to sie tarlismy tym sniegiem bezlitosnie i to w roznych kombinacjach - nie bylo stalych druzyn, wiec trzeba bylo sie pilnowac, zeby nie dac sie zlapac. Ale dzis byles lapanym, a jutro lapiacym i tak sie to krecilo. Raczej mielismy z tego radoche. Z dziewczynami temat wygladal zupelnie inaczej. Oczywiscie kazdy chlopak staral sie "zlapac" dziewczyne, ktora mu sie podoba, ale w zasadzie tylko po to zeby ja troche nastraszyc, a potem "ulaskawic" liczac przy tym, ze dzieki temu i ona laskawszym okiem spojrzy. Nie mowie, ze to madre, ale jak sie ma 11-12 lat to i pomysly rozne do glowy wpadaja.
Jak byłem w 2kl podstawówki, kolegowalem się z chłopakami z 6kl.
Był taki jeden typo też z 6, który na każdej przerwie biegał i dokuczal innym młodszym dzieciom.
Pewnego razy podczas gry w piłkę, ten podbiegl, walnął mnie w ryj i zabrał moją piłkę. Poszedłem z tym do tych kolegów z 6 kl. Na następnej przerwie Typo przepraszał mnie NA KOLANACH przed całą szkołą na boisku...