#uf3SG
Problem pojawił się, kiedy dopadło mnie milion życiowych zmartwień, czasu na rozwijanie sportowych pasji było coraz mniej. Jednak po paru latach sytuacja się unormowała, czas znowu dałoby się znaleźć. Jest tylko jeden problem. NIC mi się nie chce. Na samą myśl o trenowaniu zbiera mi się na płacz, najchętniej całymi dniami siedziałabym i oglądała seriale o innych ludziach spełniających marzenia.
Przez brak ruchu przytyłam. Nie jestem gruba, wiem, że obiektywnie patrząc wciąż wyglądam przyzwoicie, ale pamiętam jaką "żyletą" byłam kiedyś, kiedy jeszcze miałam chęć do robienia w życiu czegokolwiek. Utknęłam we własnym lenistwie, nie potrafię się zmobilizować do niczego, a coraz bardziej nie lubię swojego ciała to raz, a dwa - przestaję lubić siebie za to, że stałam się taką mamałygą okropną.
Pozdrawiam serdecznie - jeśli znajdziecie jakąś motywację, podzielcie się, proszę, bo ja już nie wiem gdzie jej szukać i co zrobić, żeby nie przesiedzieć życia na coraz grubszej du*ie.
Ja kiedyś chodziłam na ZUMBĘ. Kochałam to. Ale również w końcu czasu mi na to zabrakło. Teraz chciałabym znowu zacząć tańczyć lub inną aktywność na siłowni wykonywać. Ale też mi się nie chce :/ ostatnio mąż zaczyna nabijać się z mojej "galaretki", nie jestem gruba lecz przez brak ćwiczeń mięśnie na brzuchu nie są już tak napięte. Próbuje się zebrać w sobie i pójść na tą cholerną siłownię aby pokazać temu mojemu frędzlowi że znowu mogę mieć taki brzuch jak kiedyś! Zobaczymy czy dam radę...
Mnie motywuje to jak myślę jak wyglądam. Wtedy wiem że muszę coś zrobić żeby to zmienić i wtedy się biorę i ide
Znajdz kogos do aktywnosci. Ja na ten przyklad szukam ciagle kogos, dla kogo 30km spacer w niedziele z paroma piwami po drodze nie jest problemem.
Chyba najprostszy, a zarazem najlepszy sposób. Trzeba znaleźć kogoś do wspólnych treningów, z kim będziecie się nawzajem motywować. Chociaż co do Twojego spaceru, jeżeli Autorce zależy na odbudowaniu sylwetki to te piwa mogłyby być niewielką przeszkodą 😜
Nie ma motywacji, jest mobilizacja i dyscyplina. Jak sama nie ruszysz dupy, nigdy się nie ogarniesz.
Psycholog za pięć złotych.
Zbadaj się. Mi też z dnia na dzień przestało się cokolwiek chcieć a i siły ma cokolwiek brak. Wyszło, że mam niedoczynność tarczycy.
Na Hashimoto leczę się od 5 lat, znam ten ból niestety, ale tym razem to chyba tylko lenistwo. A za Twoje zdrowie trzymam kciuki! Z niedoczynnością da się żyć :)
Z tego co wiem, Hashimoto powoduje znaczące obniżenie nastroju i motywacji do działania. Ale jest taki delikatny nieuzależniający antydepresant Naltrex low dose. Na receptę i niestety niedostępny ot tak od ręki, trzeba znaleźć aptekę, która to robi. W dużych dawkach standardowych jest stosowany do leczenia uzależnienia od alkoholu, w małych dawkach stosuje się go przy zaburzeniach nastroju spowodowanych chorobami robiącymi zamęt w gospodarce hormonalnej. Poczytajcie w necie i popytajcie swoich lekarzy. Może pomoże.
Dla mnie najgorsze były pierwsze 2 tygodnie, musiałam się najbardziej pilnować, zmuszać do wysiłku.
Potem doszło do tego, że robiłam trening z płaczem, kląc sama na siebie, dlaczego się tak katuję, ale zrobiłam go w całości.
I jakoś tak weszło w nawyk, te pół godziny dla siebie pod wieczor.
Ściągnęłam apke spalanie tłuszczu z brzucha, rozciąganie, potem rzeźbienie pośladków. Takie 30 dniowe challenge. Wszystko tego samego producenta, są dobrze zrobione, prowadzą mi trening, codziennie jest inny, poziom trudności zwiększa się, nie jest nudno.
Idzie trybem 3 dni i przerwa na regenerację.
Co to co to co to?
Tez chciałabym wiedzieć
Leap Fitness Group
simple design.
Dopiero zauważyłam, że to jednak dwie różne stajnie, bo apki wyglądają identycznie graficznie.
Z pierwszej mam spalanie tłuszczu z brzucha (po 2 tygodniach zaczęłam widzieć wyraźny efekt, ALE startowałam z jedynie lekka oponka pod pępkiem, nigdy nie byłam wybitnie gruba na brzuchu, mi idzie w uda) i rozciąganie, (czerwone ikonki z kobietą) a z tej drugiej pośladki (niebieska ikonka z różowym tyłkiem).
Tam macie "routines" na rano i wieczór + trening główny. I rzeczywiście tyle robiłam, te 5 minut rano, a potem wieczorem trening i od razu "rutyne wieczorna". Potem zamieniłam "wieczór" na rozciąganie pleców, bo 50 sekund planka za bardzo daje mi w kość. Konkretnie w krzyżową kość.
Wypróbuję, dziękuję za podanje nazw.
Warto spróbować, dzięki.
Nie ma czegoś takiego jak „spalanie tłuszczu z brzucha”, tłuszcz spalamy z całego ciała, z niektórych partii szybciej, z niektórych wolniej, ale to zalezy jedynie od tendencji organizmu.
Ćwiczeniami typu brzuszki, możemy go sobie jedynie ujędrnić i wzmocnić mięśnie.
Przepraszam, żadne podanje, podanie powinno być, w telefonie mi się źle kliknęło.
To napisz do twórców aplikacji, że ci się polska nazwa nie podoba.
Mieli to nazwać ABS, jak wszystkie inne? Czy ćwiczenia brzucha?
Tak jest bardziej chwytliwe.
Generalnie chodzi w niej o wyrzeźbienie brzucha, więc łączy ćwiczenia na mięśnie brzucha, ze spalaniem tłuszczu. Czyli z ćwiczeniami kardio.
Dla mnie największą motywacją jest zdanie: "Dziś zrób to czego innym się nie chce, a jutro będziesz miał to czego inni pragną" ;)
Oborzu. Ktoś wlazł w moją skórę i napisał moimi rękami wyznanie T.T
Znam ten ból. Jak znajdziesz sposób na dobrą motywację, daj znać...
Ja oglądam zdjęcia takiej szmaty, której bardzo nie lubię. Wyrobiła się. Tak mi żal dupę ścisnął ze sama zaczęłam ćwiczyć💪🏼.
Cholera, ta która jest dla mnie solą w oku jest 20kg cieższa a niewiele wyższa ode mnie 😏 ale może to motywacja żeby tak NIE wyglądać ^^
Ojejku, jak na czas przeczytałam to wyznanie... Jestem obecnie w totalnym dołku po tym, jak równiez przez całe życie uprawiałam nałogowo jeden sport, przytrafiła mi się poważna kontuzja, teraz jestem rok po dosyć poważnej operacji a forma... Cóż, o mało nie odleciałam ostatnio na zajęciach na studiach w połowie rozgrzewki. A w ten sam dziś mój chłopak przebiegł już kolejny Runmaggedon. Dziś przez pół godziny płakałam na dywanie przy treningu coś w stylu "fitness dla bardzo początkujących, starszych i kobiet po ciąży". Wspieram mocno Autorko.