#ZuoH4
Po prostu nie umiem sobie wybaczyć i śni mi się to po nocach.
Popołudniowe lato, gorąco jak cholera.
Mój półtoraroczny synek uciął sobie drzemkę z moim partnerem w naszym łóżku.
Z racji pogody okno było otwarte. Po jakimś czasie też mnie lekko zmogło, więc ułożyłam się obok synka. Gdy oczy robiły się coraz cięższe, spojrzałam jeszcze raz na to okno i w myślach sobie powiedziałam, że na pewno obudzi mnie młody jak wstanie, więc nie muszę się martwić i go zamykać, bo się podusimy przez ten upał, a tak przynajmniej jest przewiewnie. Mieszkaliśmy na czwartym piętrze.
Nie wiem ile czasu spaliśmy, ale obudziło mnie walenie do drzwi.
Tak dobrze mi było, nie chciało mi się wstawać. W końcu za piątym uderzeniem przeklęłam i leniwie pomaszerowałam do drzwi. Otwieram, a tam "sporych rozmiarów" spocony i zasapany nie mogący wydusić z siebie słowa machający tylko rękami facet.
Dotarło do mnie...
Dosłownie jakbym dostała czymś ciężkim w głowę!!
Kalkulacja: dziecko wstało, okno!!
Wbiegam do sypialni, w łóżku go nie było. Już byłam pewna.
Okno miało roletę, więc nie mogłam dostrzec, czy dalej tam jest...
Zawołałam go delikatnym miłym i spokojnym głosikiem. Odsunął roletę i spojrzał na mnie takimi radosnymi oczkami, uśmiechając się od ucha do ucha. Siedział na parapecie z nóżkami poza oknem, machając nimi. Z młodym często bawiliśmy się, że ja go goniłam, a on uciekał. Byłam pewna, iż potraktuje to właśnie jak tę zabawę. Wzięłam głęboki oddech i ponownie zawołałam go w ten sam sposób co za pierwszym razem, podchodząc do niego wolno, po czym sięgnęłam go chyba za pampersa i zrzuciłam go z tego parapetu do domu. Ręce i nogi trzęsły mi się jak nigdy dotąd, tak mocno go obejmowałam, że mało go nie udusiłam.
Facet opowiedział mi później, że mieszka naprzeciwko na trzecim piętrze i paląc papierosa na balkonie dostrzegł, jak mały sobie siedział i obserwował otoczenie. Temu panu jestem wdzięczna do dzisiaj... Nie dość, że czwarte piętro, brak windy, bo stara kamienica, to jeszcze domofon nie działał. Zanim on się dostał do środka, wbiegł na nasze piętro, dopukał się do nas, to aż mnie skręca... Nie mogę nawet myśleć, ile mój synek czasu spędził w tym oknie...
Czuję się z tym okropnie pomimo tego, że ostatecznie nic mu się nie stało.
Czuję się tak za każdym razem, kiedy tylko o tym pomyślę, a niestety to non stop do mnie wraca, skręca mnie normalnie od środka.
Patrzę na mojego sześciolatka i nie umiem nawet myśleć o tym, że przez moją głupotę mogłoby go już nie być. Wstydzę się i nigdy mu tego nie opowiem...
Boszzz, aż mi sie gorąco zrobiło.
Mnie tak samo... Ajjj... Droga Autorko najważniejsze i najistotniejsze moim zdaniem jest to, że się nic nie stało. Więc nie dołuj się "a co by było gdyby..". Młody jest cały i zdrowy i z tego trzeba się cieszyć.
Już widzę, że kilka osób nie jest w stanie pojąć, że nawet najlepszy rodzić popełnia błędy czy czegoś nie przewidzi 😉
najlepszy albo bardzo zmęczony rodzic
Aż mnie zmroziło.
Dziękuj komukolwiek tam chcesz za to, że nic się nie stało. Lekcja wyniesiona.
Ja chyba bym tam na zawał zszedł w takiej sytuacji, a później wypominałbym to sobie przez dobre kilkanaście lat.
Dobrze, że tak się to skończyło. I brawo dla tego pana :)
Ja pierdyle. Aż się spociłem. Jedno ci trzeba przyznać. Jeśli chodzi o budowanie napięcia to Alfred Hitchcock ci do pięt nie dorasta.
Otwieranie okien w upał mija się z celem. Bo gorące powietrze wpada do mieszkania.. Lepiej rano jak jest chłodno wywietrzyć, a potem zamknąć i zasłonić okna.
Dlatego ja jak będę miała dzieci to rozważam założenie zamków w oknach (oczywiście z jakimś ozdobnym elementem maskującym z zewnątrz), bo pomimo naszych starań i pilnowania zamykania, dziecko może nauczyć się otwierać samo, a tak to zabezpieczenie mu to uniemożliwi.
@JestemKubkiem Sa do kupienia blokady na klamki. Są łatwiejsze w montażu i otwieraniu niż zamki.
To nie dało się pootwierać w całym mieszkaniu uchylnie okien?
Sama wypadłam właśnie przez uchylnie otwarte okno. Mając 3 lata i wypadając z 2 piętra. Nawet zadrapania nie miałam :)
Ale jak? :o
Przez takie historie, coraz bardziej boję się mieć dzieci...
A Twój partner gdzie w tym wszystkim był? On też nie obudził się, gdy wstało dziecko?
Nie, obudził się i dał dziecku poeksplorować zewnętrzny parapet. Co za głupie pytanie.
To nie jest głupie pytanie. Najpierw wspomina, że jej facet spał razem z dzieckiem, a później nic o nim nie napisała. Jakby w ogóle go tam nie było. Poza tym dziwi mnie, że dwoje dorosłych ludzi nie usłyszało i nie poczuło, że dziecko wstało z łóżka.
Mógł się obudzić wcześniej i wyjść z domu.