#uegGj

Gdybyście zapytali mnie dwa lata temu o przyjaźń damsko-męską, bez wahania odpowiedziałabym - "no pewnie, że istnieje! Sama mam przyjaciela!".
Gdybyście zapytali mnie dziś - pewnie powiedziałabym - "a spie*dalaj...".

Miałam przyjaciela.
Znaliśmy się jak łyse konie, odkąd byłam szaloną nastolatką (ponad 15 lat). Los tak chciał, że mieszkamy jednak bardzo daleko od siebie, dosłownie na dwóch końcach kraju. To nam jednak zupełnie nie przeszkadzało.
Spotykaliśmy się kilka razy w miesiącu, rozmawialiśmy codziennie przez telefon, SMS-owaliśmy, pisaliśmy początkowo na GG, potem na Fb.
W międzyczasie ja miałam partnerów, on natomiast przez cały czas był wolny. Żartowałam czasami - chłopie, rusz dupsko, znajdź kogoś! Zobacz, fajne wydarzenie niedaleko Ciebie, weź kolegów i idź! Uśmiechał się tylko. Czasami opowiadał mi, że podoba mu się jakaś koleżanka z pracy, wtedy kiwałam głową i dopingowałam go - "do boju! Bierz ją!", doradzałam, jak powinien zagadać i gdzie ją zabrać.
Prawda jest taka, że nigdy mi się nie podobał. Ani fizycznie, ani nawet pod względem charakteru. No kompletnie nie mój typ. I nie zrozumcie mnie źle - coś musiałam w nim lubić, skoro był moim przyjacielem, prawda?
No i tu mamy impas. Nie wiem już, co to było.

Dwa lata temu, kiedy przeżyłam bolesne zerwanie z facetem, z którym planowałam przyszłość, na fali smutku zaplanowałam wakacje z przyjacielem.
I wiecie co?
To były NAJGORSZE wakacje mojego życia. Najgorsze. Wtedy pomyślałam, że wolałabym wstąpić do zakonu, niż umawiać się z nim.
Nie wiem, czy to kwestia tego, że - po raz pierwszy - widzieliśmy się codziennie, dostrzegłam wszystkie jego wady, czy coś jeszcze innego...
Ale miałam ochotę uciekać, gdzie pieprz rośnie. A nie mogłam - byliśmy na pewnej egzotycznej, gorącej wyspie.
I Bogu dzięki, że byli tam inni ludzie, bo inaczej popełniłabym z pewnością morderstwo.
Zapytajcie co mnie tak zdenerwowało. No zapytajcie! Kilka przykładów:
- kompletnie nie miał pojęcia, w jaki sposób zachować się w restauracji. Nie potrafił jeść nożem i widelcem!
- gubił się po wyjściu z pokoju... I trzy razy wracał sprawdzić, czy na pewno go zamknął.
- na gorącą, egzotyczną plażę, ubrał się w długie spodnie i długi rękaw i za cholerę nie chciał rozebrać...
- mówił tak głośno, gdziekolwiek byliśmy, że każdy człowiek oglądał się za nami.
- kiedy już rozmawialiśmy o czymś poważnym - on głosił mądrości rodem z Pudelka, nie dając się przekonać, że to nieprawda...
- gadał sam do siebie w nocy. Mieliśmy jeden pokój, z dwoma łóżkami i doskonale to słyszałam...

To tylko mała próbka tego, co przeżyłam. Zielonego pojęcia nie mam, dlaczego wcześniej tego nie dostrzegłam.
I wiecie co jeszcze...?

Ostatniego dnia, na "wieczorku integracyjnym", przy wszystkich, on mi się... OŚWIADCZYŁ!

Nigdy tak szybko nie uciekałam.
bobylon89 Odpowiedz

On na pewno wiedział, że nie byliście w związku? Naprawdę nie rozumiem jak można się komuś oświadczyć nie będąc z tą osobą.

RudaSzajba

Trochę z innej beczki, ale w podobnym tonie. Miałam takiego byłego, z którym rozstaliśmy się głównie ze względu na różnicę charakterów i inne aspiracje w życiu (ważna kwestia, jeżeli chcesz planować z kimś dalsze życie), a on jakiś czas po rozstaniu oświadczył mi się, żeby ratować (już jakiś czas) nieistniejący związek (???).

Variunia

@RudaSzajba przeżyłam to samo 😂 później pewnie byłby ślub dla ratowania związku, później pies, a następnie dziecko xD

bazienka

hahah, po pol roku niewidzenia sie i 4 miesiacach zero kontaktu mozna myslec, ze sie z ta osoba jest, wiec wszystko mozliwe :)

ZdegustowanaRyba Odpowiedz

Przecież tu wyszła różnica między zwyczajnymi rozmowami, a zachowaniem w życiu codziennym. Ze związkiem przecież bywa podobnie. Żeby mieć pewność, że się zna swoją "drugą połówkę" nie wystarczą randki, bo to tylko odświętna strona tej osoby. Trzeba jeszcze zobaczyć jak na codzień wygląda jej mieszkanie, sprawdzić zachowanie w stresowych sytuacjach i przy znajomych. Dopiero wtedy wiemy, jaka dokładnie jest druga osoba i możemy uznać, że ją naprawdę znamy.

Martyna

+dodam, że kiedyś czytałam, że osobę trzeba poznać w 3 sytuacjach zanim zacznie się z nią coś planować.
Sam na sam, wśród znajomych i po alkoholu. Uważam, że trochę prawdy w tym jest

lahierba

A jak ktoś nie pije? 🤔

Paczkus Odpowiedz

"Znaliśmy się jak łyse konie" jak widać nie. I to zupełnie.

Silas Odpowiedz

Rozumiem większość twoich zarzutów, ale oburzać się, że nie chciał się rozebrać na plaży? To jest bardzo dziwne, ale przecież to nie jest jakaś zbrodnia.

Przekliniak Odpowiedz

To się chłopak nie ucieszył, że uciekałaś

LadyBlanche Odpowiedz

Ja niedawno byłam w podobnej sytuacji. Mój przyjaciel wyznał mi miłość i teraz nie umiem traktować go tak kiedyś. Nie rozumiem czemu niektórzy faceci nie potrafią zrozumieć, że jak kobieta jest miła, to nie musi oznaczać, że chce czegoś więcej. Współczuję Ci, autorko, ale nie ma tego złego. Sama napisałaś, że właściwie to nie wiesz, czemu się z nim przyjaźniłaś. Wszystko się jakoś ułoży:)

Nexy

@LadyBlanche niestety, ale działa to w obydwie strony.

riverdale

Też przyjaciel wyznał mi miłość i nie umiałam go traktować jak dawniej, od roku się już nie przyjaźnimy. Podziwiam osoby, które w takiej sytuacji umieją się dalej przyjaźnić, ja nie dałam rady

AzucarMoreno

To nie ma nic wspólnego z byciem miłym. Poprostu jak się w kimś zakochasz to chcesz mu to powiedzieć. Z idiotyczną nadzieją, że może to odwzajemnie. Jako osoba niedawno sfriendzonowana polecam udawać, że nic się nie stało. To chyba najmniej bolesne wyjście.

LadyBlanche

@Nexy zgadzam się w 100%, po prostu podałam swój przykład:)

@riverdale ja też takich ludzi z jest ej strony podziwiam, a z drugiej, to nie może być zdrowa relacja.

@AzucarMoreno rozumiem twój punkt widzenia, ale jednak jakby dana osoba nie była miła dla tej drugiej, to byłoby bardziej jasne, że nie jest zainteresowana. Niestety, zarówno kobiety jak i mężczyźni często mylą zwykłą ludzką uprzejmość z flirtowaniem

@Drzazgatv wiadomo, że nie każdy. Dlatego napisałam "niektórzy mężczyźni". Nikt tutaj nie generalizuje

GotowanaKielbasa

@Ladyblanche, riverdale - nie dziwie wam się, ale zastanawiające jest, jak wielu anonimowych proponuje wyznanie miłości jako znakomite wyjście z friendzonu.

Angouleme

Tylko z drugiej strony, co innego mogą zrobić? Nigdy nie powiedzieć, a potem do końca życia zastanawiać się, co by było gdyby? Sama byłam w podobnej sytuacji, friendzonowana przez lata, przez swojego przyjaciela. Przełamałam się, powiedziałam mu, co czuję i... okazało się, że on czuł to samo, ale nie mógł się zebrać, żeby mi to wyznać, bo myślał, że nie chcę niczego więcej-zresztą ja miałam to samo, myślałam, że jestem dla niego tylko przyjaciółką. Więc czasami chyba warto zaryzykować, a nie zadręczać się niepewnością

lotos53

@Angouleme U mnie ta sama sytuacja, gdy już byliśmy razem powiedział, że kocha mnie od dawna. Najcudowniejszy dzień ever :D

LamaGod Odpowiedz

myślę ze to nie jest kwestia tego ze ty jesteś kobietą a on mężczyzna, tylko tego że on jest głupi

azorex123 Odpowiedz

Jak to możliwe ze autorka wszesniej nie zauważyła ze nie umie posługiwać sie nożem i widelcem albo że głośno mówi i zaczął glosic mądrości

Sennymisiek

Dokładnie, przecież pisała, że spotylkali się kilka razy w tygodniu. Takie rzeczy powinna zauważyć.

bylejakanazwa Odpowiedz

Dziwne wyznanie. Serio w ciągu kilku dni odrzucił cię od siebie tak bardzo, że zapomniałaś dlaczego pielęgnowałaś z nim przyjaźń przez 15 lat? Prawie wszystkie rzeczy, które wymieniłaś to banały, może i irytujące, ale w kontekście waszej długiej i bliskiej relacji ich negatywny wpływ na postrzeganie swojego przyjaciela wydaje się podejrzanie wyolbrzymiony. Okej, oświadczyny to była przesada, zgaduję, że wieczór był sowicie zakrapiany alkoholem albo/i chłopak naoglądał się zbyt wielu amerykańskich komedii romantycznych. Może i ukrywał uczucie, ale tym bardziej podle go potraktowałaś "uciekając", bo nawet jeśli nie chciałaś już utrzymywać z nim kontaktu to nadal wydaje mi się, że powinniście o tym na spokojnie porozmawiać i byłaś mu jednak winna jakieś wyjaśnienie, w końcu nazywaliście siebie nawzajem "przyjaciółmi"*. Jego nieodwzajemnione uczucie wydaje mi się w sumie jedynym racjonalnym powodem, dla którego oboje mogliście czuć się dłużej niekomfortowo we wzajemnych relacjach.
*(chyba, że używasz tego słowa na wyrost i był to zwykły znajomy)

bylejakanazwa

Nie wiem też, czy oświadczyny były tylko rzuconą formułką, czy też z pierścionkiem, zaplanowane. Jeśli zaplanowane, to rzeczywiście postrzelony był z niego koleś i "romantyk" oderwany od ziemi. Ale reszta kwestii o których wspomniałam się nie zmienia.

AkustyczneDziecko Odpowiedz

Sama sobie przeczysz. Znaliscie się jak lyse konie, a gówno o nim wiedziałaś. Przyjaźnią bym tego nie nazwał. Przyjaźń damsko męska istnieje i to taka gdzie obie strony traktują się tylko jak przyjaciele i nic więcej. Znam z autopsji, ale nie ma sensu się rozpisywać

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie