#uUp5W

Boję się jeździć samochodem w trasy. Jeżdżę codziennie do pracy około 6 km i jest w porządku, ale kiedy mam jechać gdzieś powyżej 50 km, to od kilku dni chodzę nerwowy i mam biegunkę. Boję się, że zepsuje mi się samochód albo będę mieć wypadek. Z krótszym trasami nie mam tego problemu.
Lao2202 Odpowiedz

Długie trasy to relaks, zwłaszcza jak się pędzi ekspresówką, autostradą, omija się miasta obwodnicą. Za to wjazd w duże miasto z tramwajami to dla mnie duży stres.

DziurawaParasolka Odpowiedz

Nie rozumiem dlaczego minusujecie. Wbrew pozorom jest to dość powszechny problem, o którym się nie mówi. Kilka lat temu sama miałam stłuczkę, niby nic poważnego się nie stało, ale tak mi to wjechało na psychę, że do tej pory panikuję i boję się wjeżdżać na podwójne ronda, choć generalnie nie jestem złym drajwerem. Kierowcą nie zostaje się po zdanym egzaminie, to lata ciężkiej i wytrwałej praktyki, czasem w dość ekstremalnych sytuacjach, szczególnie w Polsce. Autorze, postaraj się wyjść ze swojej strefy komfortu i poprowadź czasem dalej, możesz wziąć sobie doświadczonego pasażera lub po prostu wykupić kilka godzin w szkole nauki jazdy, może pomoże Ci to poczuć się pewniej. Co do stłuczek, wypadków - jesteśmy tylko ludźmi, takie rzeczy się zdarzają, choćbyś nie wiem jak przepisowo jeździł, możesz natrafić na drodze na kogoś, kto uważać nie będzie. Ja wychodzę z założenia, że jeśli ma mnie coś się stać, to mogę poślizgnąć się na kałuży w łazience, wyrżnąć głową o kibel i tyle ze mnie zostanie.
Nie wiem, czy to ostatnie zdanie było nader motywujące, jednak życzę Ci powodzenia.

fyfaen

Znam ten ból. Dwa lata temu miałam "kolizję", która skończyła się dachowaniem na polu i doszczętnie zniszczoną pewnością siebie jako kierowca. A to wszystko dzięki panu, który ściął zakręt w bardzo zarośniętym miejscu. Miałam ochotę jeszcze trochę pożyć, więc odbiłam na pobocze, straciłam panowanie nad kierownicą i cudem nie uderzyłam w drzewo. Wszyscy próbowali mnie na siłę wciskać do auta i nikt nie rozumiał, że nie jestem gotowa. Mój były, żeby mnie "rozruszać", wjeżdżał 100-120 km na zakrętach, bo przecież h3h3 nic nam nie będzie. Dopiero teraz przełamałam się i pomaga mi w tym mój obecny chłopak, który zabiera mnie na krótkie dystanse, żebym sobie poprowadziła, nie cwaniakując przy tym jakim jest Toretto.

kapelusz Odpowiedz

Ja zawsze wolałam trasy niż miasto, bo mnie irytuje zmienne tempo jazdy :P A takie 300km krajówkami i eskami aż się miło robi, wsiadasz i jedziesz.

doznudzenia Odpowiedz

Mam odwrotnie: autostrady, szybkie trasy, zjazdy, ronda 3 pasmowe, jazda po nich od 10-110km/h bez problemu. Ale na zakupy do sklepu nie pojadę, piesi I rowerzyści mnie przerażają.

Irving Odpowiedz

Czemu tyle minusów. Moim zdaniem anonimowe. Musisz jeździć, powodzenia.

Korhedron Odpowiedz

Myślę, że to normalne, albo przynajmniej dla mnie normalne, bo ja też miałam podobnie. Nie wiem od jak dawna masz prawko, ale zwykle z czasem taki stres przed dalszymi podróżami sam mija wraz ze zdobywanym doświadczeniem. Mi ten stres przeszedł sam po tym jak musiałam dojeżdżać do pracy 60km, na 6:00 rano.

Graczka Odpowiedz

Przed dłuższymi trasami przegląd rób, może pomoże na psychikę. W dniu wyjazdu wyspany, skoncentrowany i z dobra pogoda hmm to mniejsze szanse na wypadek

Amelot

Statystycznie więcej wypadków wydarza się przy dobrej pogodzie.. sprzyjające warunki obniżają koncentrację

Xanx

Sprzyjające warunki powodują wysyp niedzielnych mistrzów 4 kołek i jest wtedy niebezpiecznie. Jak jest zła pogoda to Ci co mają umiejętności jadą Szybko , Ci co się boją jadą wolno i ostrożnie. Jak tylko pogoda jest dobra to kazdy myśli że moze jechać szybko a tak nie jest. A teraz do problemu autora : myślę że nie masz wiedzy by jakąś awarię sam naprawić więc dooedukuj się w tym temacie ( takie podstawowe nagle awarię) do tego jak coś się dzieje z autem to zamiast mechanika najpierw sam spróbuj przy użyciu internetu zdiagnozować co jest nie tak (nie mówię o naprawie) podniesie Cie to na pewno psychicznie. Dodatkowo wykup sobie assistance i w razie awarii dzwonisz i z głowy - 0 stresu

ZapachZimy Odpowiedz

Ja mam odwrotnie. Długa trasa zwłaszcza po autostradach to dla mnie przyjemność. Wjazd do jakiegokolwiek większego miasta i pocę się ze stresu. Skrzyżowanie na skrzyżowaniu i każde inne, piesi, parkowanie, zmiany organizacji ruchu... dla mnie to koszmar.

404error Odpowiedz

Mam dokładnie tak samo, czuję się nieswojo jak mam pojechać gdzieś dalej niż poza miasto, w którym mieszkam. Nawet do miasta rodzinnego niezbyt chcę jechać, chociaż jest oddalone o jakieś 50 km.

ananas1ek Odpowiedz

Ja raz w miesiącu robię 1050. W jedną stronę. Moje autko jeszcze mnie nie zawiodło. No i ja zwykle czuje przyjemne mrowienie bo niedługo będę w domu :)

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie