Jestem dziewczyną, która od wielu lat zmaga się z trądzikiem. Od kiedy zaczęły mi wychodzić pierwsze pryszcze na twarzy, czułam się coraz gorzej wśród rówieśników. Niektórzy zaczęli mnie nazywać pryszczatą albo brzydką. Nie mogłam tego znieść. Zaczęłam unikać spotkań z kolegami i koleżankami, bojąc się, że będą mnie wyśmiewać lub ignorować. Codzienna walka z trądzikiem była dla mnie bardzo ciężka. Nieustannie musiałam stosować różne kremy i maści, zastanawiając się, czy aby na pewno działają. Każde nowe pryszcze sprawiały, że czułam się jeszcze gorzej i zaczynałam wątpić w siebie. Nie wiedziałam, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Szkoła też nie była dla mnie łatwa. Zawsze czułam się inna niż reszta rówieśników. Nie mogłam chodzić na basen, bo bałam się, że ktoś zobaczy moją skórę. Nie wiedziałam, co zrobić, by znaleźć sobie miejsce wśród innych. Czułam się samotna i niezrozumiana.
Na szczęście po kilku latach udało mi się znaleźć pomoc u dobrego dermatologa. Dzięki jego wiedzy i wsparcia, moja skóra zaczęła wyglądać lepiej. Stopniowo zaczęłam czuć się pewniej sama ze sobą. Nie bałam się już tak bardzo tego, co inni o mnie myślą. Zrozumiałam, że trądzik nie jest wstydem, a jedynie chorobą, z którą można walczyć. Dziś jestem już innym człowiekiem. Chociaż wciąż mam okresy, kiedy trądzik mnie męczy.
Dodaj anonimowe wyznanie
Serio zależy komuś na "przyjaciołach", którzy wyszydzą gdy tylko coś się stanie, na przykład znów wysypie na skórze albo coś? Niech się kiszą we własnym sosie.
Autorka przecież też ich olała, ale rozumiem, że ich szyderstwa mogły wpędzić nastolatkę w kompleksy. Dystans zazwyczaj przychodzi z wiekiem.
Ja to już tracę nadzieję, że kiedykolwiek to się skończy, 27 lat i od 15 lat ten cholerny syf na mordzie. Już mam dosyć
Zbadaj hormony. Jeśli leczenie hormonalne nic nie da to dietetyk.
Dragomir widać, że nie masz za dużo doświadczeń w temacie - mam przyjaciółkę, która mimo nieograniczonych zasobów finansowych nie jest w stanie całkowicie zniwelować problemu trądziku - dermatolodzy, endokrynolog, dietetycy i kosmetolog co najwyżej zmniejszyli problem, ale nawet jej się nie udało go wyeliminować. Zdesperowana jeździła nawet na jakąś eksperymentalną terapię do Hiszpanii. Tak naprawdę jedyne co pozostanie to szpachla, ale tacy jak Ty pewnie i tak nazwą ją tapeciarą. Faceci mają gorzej, bo społecznie średnio się akceptuje męski makijaż.
Prawda, nie jestem dermatologiem, endokrynologiem ani dietetykiem. I nie zaprzeczam, że u niektórych osób leczenie trądziku jest bardzo problematyczne i nie w pełni zadowalające. Ale Ty właśnie zasugerowałaś, że endokrynologia i dieta nie pomagają w walce z trądzikiem, o czym miałby świadczyć pojedynczy przypadek jakiejś kasiastej laski. Do tego arbitralnie twierdzisz, że wiesz jak ja bym nazwał kogoś, kogo w ogóle nie znam. Niebywałe jak przenikliwie mnie przejrzałaś :))))))