Jak miałam 18 lat, to poszłam do salonu tatuażu i poprosiłam o dziarę z kodem kreskowym na wewnętrznej stronie przedramienia, bo uznałam, że to takie cool, futurystyczne i w ogóle. Teraz jestem na studiach zaocznych, a dorabiam sobie pracując na kasie w jednym z dużych supermarketów. Wczoraj coś mnie podkusiło i postanowiłam, za pomocą czytnika, zeskanować mój tatuaż. Okazuje się, że jestem kurzym rosołem za 1,49 zł od Vifona.
Dodaj anonimowe wyznanie
pewnie pasta, ale chociaż zabawna
Było już kiedyś to wyznanie, ale z gumkami, chyba za 7.99 XD
Nie rozumiem dlaczego decydujac sie na taki tatuaz chociaz nie wybralas przedmiotu, z ktorego bedzie wziety wzor. Jakby mi cos odwalilo i chcialabym taki tatuaz, to na pewno wybralabym pierwsze jakis przedmiot wazny dla mnie, a nie pozniej zostac zupka chinska czy innym duperelem.
Czytałam kiedyś wypowiedzi osób wykonujące tatuaże - kody kreskowe są tak powszechne i nudne że biorą pierwszą lepszą rzecz która jest pod ręką aby skopiować kod. I w ten sposób są osoby które mają tatuaż z kodem podpasek, zupek chińskich, proszku do prania itp
Tak, bo na pewno idealnie skopiują odległości między paskami
@Ahmik, nie muszą robić tatuażu jedynie patrząc się na wzór. Gotowy wzór przenoszą na skórę, robią kalkę i dziaraja. Więc tak, jak kod jest wydrukowany to odległości między paskami są idealne.
Jaki cel ma tatuowanie sobie kodu kreskowego? Chcesz pokazać, że jesteś masowym produktem na sprzedaż?
Przecież jasno napisała, że wydawało jej się to "cool" i "futurystyczne", co pokazuje, że kierowała się jedynie estetyką i "oryginalnością" (czyt. tym, co wydawało jej się wtedy oryginalne).
To jest ogólne pytanie, bo podobno to częsty proceder.
Zauważyłam, że ludzie często nie mają celu, po prostu biorą to, co im się podoba. W sumie estetyka sama w sobie może być celem, jeśli ktoś lubi tatuaże. Kiedyś kręciłam na to nosem, ale mi przeszło.
Ja w ogóle nie rozumiem tatuowania się.
Po co szpecić skórę czymś czego można się po latach wstydzić, skóra się rozciąga przecież, starzeje.
Gruby z tatuażem jak schudnie to ma skurczonego bochomaza, chudy jak przytyje to ma rozciągniętego.
Nie mam zamiaru nikogo krytykować jednak nie przyjąłbym do pracy osoby, która ma widoczne tatuaże. Coś mnie w tym odrzuca, może należę do tych którym tatuaże kojarzą się tylko z więzieniem.
Każdy ma prawo do swojej oceny.
Przypuszczam, że również używasz swoich subiektywnych filtrów do oceny ludzi których spotykasz, może dla innych również może być to płytkie.
Kolor włosów czy ubiór można zmienić, kolor skóry nie ma żadnego znaczenia powinnaś o tym wiedzieć, wagę również można zmienić.
Nie wrzucaj tatuażu do jednego worka bo tatuaż jest robiony na własne życzenie i ze świadomością, że zostanie na lata.
Zwykłe rękawy to jeszcze pół biedy, chociaż dla mnie nie do przełknięcia ale jakikolwiek tatuaż na twarzy czy szyi może właścicielowi przynieść kłopoty czy pozamykać niektóre drzwi.
"No bo jaki cel ma tatuowanie sobie czegokolwiek z wyzej wymienionych"
Taki sam cel jak twoje tatuaże :) a moze dla kogos wytatuowanie kodu kreskowego Żytniej, przypomina o alkoholizmie? A moze zolty tulipanek przypomina o mamie? A moze motylek na dupie tez ma jakies znaczenie? Takie rozumowanie z pogranicza hipokryzji :)
A jaki cel ma tatuowanie czegokolwiek innego? Co to za pytanie w ogóle.
@marioawario Ale wiesz że tatuaz mozna odswiezyć a nawet przerobic. Tak zgadza sie tatuaze z czasem blakna, robia sie niemodne, tandetne, lub sa wynikiem chwuli lub ludzkiej głupoty i potem jest problem. Ale od tego sa studia kosmetyczne które pomagaja sie pozbyc błedów.
Najgorsza w tym wszystkim jest masowa tandeta i moda. Nie wspomne o paskudnych tatuazach w widocznych miejscach jak szyja, głowa czy dłonie. Zero gustu. Dlatego powinna to byc dojrzała decyzja, a zazwyczaj nie jest.
rutabo zgadzam się.
To jest tandeta. Wcale nie twierdze, że nie ma tatuaży, które są robione ręką artysty i rzeczywiście mogą być uznane za dzieło i ozdobę.
Natomiast co do mody. No własnie. Zmienia się.
Były trybale, "tramp stamp" nad dupą, chińskie znaki, wikińskie znaki, brodate gęby, wróżki, durne cytaty a potem moda się zmieniała a to na skórze zostało.
Tatuaże na szyi to moim zdaniem patologia podobna do tych łańcuszków tatuowanych przez kobiety pod piersiami, dramat.
Zresztą akurat tych łańcuszków i tak po paru latach nie będzie widać.
Tylko co będzie jak wróci moda na brak tatuaży.
rockandrollqueen - no to jestem płytki. Nie widze problemu.
Ty natomiast jesteś tylko jedną z wielu zbuntowanych i wytatuowanych, masz swoje zdanie i go nie cofniesz.
Rozumiem cie i wcale ci się nie dziwie.
Gdybym wywalił mnóstwo pieniędzy i wytatuował się to tak samo broniłbym swojej decyzji.
Tym bardziej, że laserowe usunięcie nawet niewielkiego tatuażu jest drogie, długotrwałe i bolesne.
Spoko, taka przeróbka historii o tatuażach ze znakami chińskimi z zupek/ramenów.
Kiedys czytalam historie, ze kod kreskowy lysego goscia z gry (nie wiem jakiej) to kawal programistów i ten kod to jakis kosmetyk do włosów (czy do depilacji) Przypomnialo mi sie, ale szczegółów nie pamiętam
Hitman zapewne. Miał na karku, ale był faktycznie łysy.
Stylówa na patusiarę starter pack.
A czemu ty sobie skóre szpecisz jak jaki bandyta w Sztumie zamknięty, a?
A? Sra.
Dobrze że nie trotylem bo jeszcze by ABW wpadło.