#uAcNr
A dla mnie jest to malowanie paznokci. Niby nic niezwykłego, ale uwielbiam, kiedy ten gęsty płyn pokrywa moje paznokcie, zapach lakieru mnie koi, a jaskrawe kolory cieszą oko. Jaki więc problem? Jestem 22-letnim, studiującym facetem.
W swoim życiu już nie raz miałem jakąś dziwną sytuację z tym związaną.
Na przykład jakieś 3 miesiące temu po wyjątkowo ciężkim dniu zacząłem malować paznokcie. Mam olbrzymią kolekcje lakierów (ponad 100 buteleczek) i zwykle wszystkie wyciągam na mały stolik. Tego dnia mój zmęczony mózg niezbyt dobrze radził sobie z przetwarzaniem wszystkich danych i zasnął.
Obudził mnie kilka godzin potem dźwięk dzwonka do drzwi (mieszkam z 1 dziewczyną, ale wtedy była nieobecna). Z ultra przyspieszeniem dopadłem wrót mego domostwa i otworzyłem je. W progu stali moi kumple z roku. Wbili mi do mieszkania głośno krzycząc, wymachując wódką i chipsami.
Kiedy dotarli do kuchni zobaczyli moje skarby, najpierw żartowali z mojej współlokatorki, ale potem... Przypomnieli sobie, że nie ma jej od tygodnia, a ja bym przecież posprzątał (jestem pedantem). I wtedy się zaczęło.
Panika. Strach. O mało nie wezwali policji. Bo przecież do mojego domu ktoś się włamał! Nie dość, że porozwalał lakiery koleżanki, to jeszcze pomalował mi rękę "tym gównem".
Na szczęście udało mi się ich przekonać, że to moja siostra mnie odwiedziła, i że to wszystko jej sprawka.
UWIERZYLI (a jestem okropnym aktorem).
Mam problem.
Maluję sobie paznokcie.
Jestem otoczony bandą idiotów.
I absolutnie nikomu o tym nie powiem (wiecie tylko wy i 1 osoba).
Kurde masz więcej lakierów ode mnie..
a ja myślałam, że mam dużo.. a to jedynie 68 skromnych buteleczek..
ja mam 4 lel ;-;
Ja mam...Jedną...Czarną... Ech
ja nie mam ani jednego, nienawidzę malować paznokci :P
Możliwe, że robienie plastelinowych figurek i pokrywanie ich lakierem (swoją drogą na prawdę dobra technika tworzenia, polecam) było by jakimś substytutem.
Podobna czynność i ten sam zapach.
Konstruktywne hobby. To było by duużo bezpieczniejsze (mógł byś robić to jawnie) i pewnie rozwinęł by mocno Twoje taenty plastyczne (jakiekolwiek by nie były teraz, stały by się lepsze).
Niestety nie posiadam talentu plastycznego, ale moja współlokatorka też mi to radziła.
Staaary, nie musisz mieć. To mogą być nawet serduszka, plastelinowe "patyczaki" albo możesz lepić bezsensowne bryły i twierdzić, że to sztyka nowoczesna :D
Podoba mi się rada @Serwatki31 😃
Serwatka31 ma racje. Takie konstruktywne hobby mogłoby Ci pomoc, a jednocześnie nikt by sie nie domyślił.
Jak nie chcesz plasteliny/mideliny, to zawsze możesz skorzystać np ze styropianowych (chyba tak to sie pisało) gotowych kształtów, lub nawet karton albo sklejka. Możesz je kupic w zwykłym sklepie artystycznym lub nawet w Empiku.
Nie wiem czy to coś da. Sama znam faceta, który maluje paznokcie i po prostu on uwielbia jak ma je pociągnięte lakierem. Mam wrażenie, że u Ciebie też nie chodzi o sam fakt malowania tylko właśnie ten stan kiedy Ty masz je pomalowane, a wtedy figurki na niewiele się zdadzą (wnioskuję tak po fragmencie: "Niby nic niezwykłego, ale uwielbiam, kiedy ten gęsty płyn pokrywa moje paznokcie(...)".
Kurde musisz to naprawde lubić skoro nawet nick masz Kolorowe Paznokcie ;p
Swoją drogą czekam akurat az wyschnie mi moj piękny fioletowy śliwkowy lakier...
Jak dla faceta, to może obczaj sobie Warhammer fantastic Battle albo coś podobnego. Chodzi mi o te planszową wersję. To bardzo fajne połączenie malowanie figurek oraz gry strategicznej. Sam mam swoją armie ale nie lubię malować. To może cię bardziej zainteresować niż plastelinowe ludziki, bez urazy.
@Nevii Wczoraj kupiłem śliwkowy lakier <3
W tym wyznaniu aż kipi testosteronem :D
A co powiesz na sztucznego palca (nie znam fachowej nazwy) w drogeriach będzie w dziale z hybrydami i lampami, będziesz sobie go malował :)
A nie myślałeś może by zostać stylistą paznokci? Skoro to lubisz. :)
To dobry pomysł :)
100 lakierów? Tyle pewnie przeciętna kobieta nie kupuje przez całe swoje życie :V
Ojjj uwierz, kupuje ;)
Jestem kobieta i nie wiem czy moja "kolekcja" sięga powyżej 20....
Tak jak mówię, przeciętna kobieta, oczywiście że są kobiety które kupują grubo ponad 100
Ja mam tylko 4 w podstawowych ulubionych kolorach xd
Ja mam około 60 i nie mam czym malować paznokci :D
Ja tez mam około 20, ale od jakiegoś czasu wole chodzić do kosmetyczki :D
Kiedy malowałam paznokcie na bieżąco miałam około 50/60 buteleczek, potrafiłam raz w tygodniu kupić kilka buteleczek, co miesiąc robiłam przegląd całości, wyrzucając powysychane lub oddając te które mi się znudziły.
Także 100 lakierów to nie dużo.
Mam bloga paznokciowego, więc 100 lakierów nie robi na mnie wrażenia ;)
@paulinka 100 lakierów, które kupił chłopak nie robi na Ciebie wrażenia? :)
na mnie robi i to spore, pozytywne oczywiście :)
To ja się lepiej schowam z moim jednym lakierem... Od kilku lat kupuję tylko jeden kolor
"Jestem otoczony bandą idiotów" to brzmi jak każdy dzień mojego życia podczas roku szkolnego.
A nie możesz malować paznokci koleżankom, znajomym, mamie, babci? Ty miałbyś frajdę a one by były przeszczęśliwe z ładnych darmowych pazurów :P
Oh robię to i to często koleżanką siostrze, ale nie mamie. Ona by mnie zabiła.
i ten nick xD
Lepsze to niż smarowanie się owocami czy czymś i pozwalanie, żeby muchy po tobie chodziły. :/
Mój radar coś wyczuwa. Hmm...
Tak.
Tylko nie bierz tego do siebie, to był żart. ;)
No ale ja nie żartuje :)
@kolorowePaznokcie ja np wgl nie mam "talentu" nawet do malowania :D z chęcią oddałabym się w twoje ręce :D
Czyli kolejny anonimowy gejuch <3
Haha, witamy w klubie! :D
Jestem kobietą, a malowanie paznokci wogóle dla mnie nie jest przyjemnością :P
Dla mnie też nie, mam tylko jeden lakier bezbarwny, ale i tak praktycznie go nie używam. Nie chodzi o fakt, że nie lubię malować paznokci, a o to, że nie lubię tego uczucia, kiedy mam na nich lakier, dostaję wtedy szału. Ale uwielbiam patrzeć jak ktoś maluje paznokcie :P
Ja znowu kocham mieć pomalowane paznokcie, ale nienawidzę ich malować :D
Niestety, jeśli ktoś ,,wystaje z szeregu", to ludzie nie zostawiają na nim zazwyczaj suchej nitki :/. Szkoda, że większość, to tacy ignoranci . . .