Po 3 latach związku postanowiłem oświadczyć się dziewczynie. Byłem w sumie pewny, że to ta jedyna. Pół roku później zostawiła mnie dla ćpuna, o którego zawsze byłem zazdrosny mimo jej zapewnień, że to tylko koleżeństwo. Po miesiącu z płaczem wróciła do mnie mówiąc jaki to był błąd i że żałuje tego. Wybaczyłem.
Było przez 3 miesiące wręcz idealnie. Przez kilka dni totalnie mnie ignorowała, a dzisiaj zerwała i wróciła do niego. Serce mówi walcz, ale mózg mówi zostaw bo zrobi to samo.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeśli wrócisz do niej po raz kolejny to nawet Twój terapeuta na spotkaniu powie Ci, żebyś wyp*****alał.
Co więcej, trudno będzie mieć do niego o to pretensję.
Halo? Winda do nieba? Nie, już nie trzeba. Znalazłem szybko lecący w górę komentarz i się podpiąłem.
Sluchaj mozgu. Serce nie jest dobrym doradcą.
Siusiak też
Chcesz walczyć po raz kolejny tylko po to, żeby znów przegrać? Nie warto. Podejrzewam, że ten schemat z pewnością się powieli w przyszłości, co z kolei odbije się niekorzystnie na Twoim zdrowiu psychicznym. Zostaw.
ale o co tu walczyć? dziewczyna ma cię w dupie, jesteś dla niej przytulną opcją B i nigdy nie bedzie cię szanować.
Dałeś jej szanse - nie skorzystała. Dawanie kolejnej nie ma tu sensu.
Jestes kołem zapasowym, ona Cię nie kocha.
Widocznie kocha tamtego, daj sobie spokój serio nie ma co marnować czasu.
Masz dwie opcje:
A) daj sobie z nią spokój, jak zrobiłby każdy szanujący się mężczyzna;
B) udawaj że nic się nie stało, jak zrobiłby to ktoś bardzo zakompleksiony kto uważa, że i tak na nic lepszego nie zasługuje lub ktoś bardzo "wyzwolony". Jest tu taki jeden, któremu poroże nie przeszkadza.
Chyba nie ma o co walczyć no chyba że lubisz trójkąty.
Pod warunkiem, że oni go zaproszą do tego trójkąta, co w jego obecnej sytuacji mógłby traktować jako nadmiar szczęścia.
Najlepiej to jakbyś starał się nie utrzymówać z nią kontaktu stopniowo go zrywając. Najlepsze oszustwo dla serca)