#u45Hu
I wszystko było wspaniale, jakoś przez to wspólnie przebrnęłyśmy, wzmocniłyśmy więzi i zaakceptowałyśmy różnice i odmienne poglądy. Starałam się omijać tematy wiary w rozmowach z mamą. Aż kilka miesięcy temu przeczytałam książkę "Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie" i podsunęłam ją mamie. Jeśli ktoś nie wie o czym ona jest, to jest to dokument o sierocińcu prowadzonym przez siostry, które znęcały się psychicznie i fizycznie nad podopiecznymi. Dochodziło tam do gwałtów i ciężkich pobić.
Gdy moja mama przeczytała tę książkę, stwierdziła, że... ona nigdy nie powinna zostać napisana. Że takie rzeczy nie powinny wychodzić na światło dzienne. Że to tylko niszczy dobre imię kościoła, a nie zmieni tego, co się stało. Że ludzie popełniają błędy i że to Bóg ich osądzi. Opowiedziała mi historie ze swojego dzieciństwa, gdy ksiądz, który jej udzielał komunii, molestował małe dziewczynki, w tym ją, ale nigdy nikomu nie powiedziały i jakoś z tym żyją. Że księża to też tylko ludzie i grzeszą. I więcej tego typu gówna.
Płakałam całą noc po tej rozmowie. I już nie potrafię patrzeć tak samo na moją mamę. Jest dla mnie na równi z tymi wszystkimi gwałcicielami, chcąc ich chronić. Jednocześnie zawsze była dla mnie najukochańszą i najwspanialszą na świecie mamą. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Kocham ją i czuję wstręt jednocześnie. Czy tak samo by myślała, gdyby to mnie molestował ksiądz? Tak bardzo mnie to boli. Nie wiem co mam myśleć, co robić, jak mam dalej żyć. Nie chcę stracić mamy, jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Ale nie potrafię zaakceptować jej poglądów.
Pewnie Twoja mama została zindoktrynowana. Wiara a religijność to 2 różne rzeczy. Prawdopodobnie Twoja mama wyparła świadomość molestowana przez praktyki religijne, chcesz jej pomoc? Wyślij ja na rekolekcje, najlepiej zabierz ja za rękę na REO czy rekolekcje ignacjanskie, albo jakiegoś ogarniętego księdza się spytaj o pomoc, serio.
Ja sam kiedyś byłem „religijny” a to za wiele z wiara nie ma wspólnego. Wiara to relacja z Bogiem, jak chce się go poznać to czasem trzeba odpuścić coś co się chowało tylko dla siebie ( nieprzebaczenie sobie czy innym, jakiś nałóg) i zaprosić w to miejsce Boga. Ja jestem w trakcie przerabiania mojego życia, które runęło dawno temu gdy byłem młody i piękny.
Musiałem wejść znowu w pewne rzeczy i dać sobie pomoc.
Ona pewnie wypiera to ze została molestowana i być może tam Jezusa nie chce dopuścić.
A co do x to pedofile maja swoje sztuczki i będą udawać porządnych i oświeconych ludzi czy to nauczycielkę psychologów czy księży i oni potrafią manipulować i wręcz zawstydzić dziecko aby o tym nie mówiło nikomu….
Spytaj mamę czy oddała Jezusowi wstyd i to co się stało, oraz czy się obwinia o to, jeśli boisz się możesz podesłać jej ten komentarz. Być może pomożesz jej wyjść z obłędu.
Wiem dla niewierzących może się wydawać dziwne, ale zło i złe duchy maja swoje przebiegle mechanizmy działania. A takie rzeczy TRZEBA omawiać z ZAUFANYM kierownikiem duchowym.
A jeśli ucieknie od tematu lub zacznie wymijać być może przyda się i coś mocniejszego w postaci modlitwy wystawienniczej.
Aaaa i bardzo ważne terapia!
Mimo że sama nie jestem chrzescijanką to popieram ten komentarz w 100%.
Zgadzam się z Quakie - mimo że nie jestem chrześcijanką, bardzo szanuję tę wypowiedź i takie podejście, oby więcej ludzi się tak zachowywało!
Chyba pierwszy opisany tu przypadek zagorzałej katoliczki, która serio jest miłosierna i stara się postępować zgodnie z wiarą
No nie wiem, czy to dobrze
To nie miłosierdzie tylko syndrom sztokholmski
To jest bardzo trudne przeżycie. Myślę, że powinnaś jednak spróbować zaakceptować sytuację. Ty masz swoje poglądy, twoja mama ma swoje. I wiadomo, że ty się z nimi nie zgadzasz i ja mam poglądy takie same jak ty. Tylko pytanie jest, czy dasz radę zmienić poglądy swojej mamy? Czy twoja mama musi być ideałem? To, że ją kochasz nie oznacza, że popierasz to co ona myśli. Miłość powinna być bezwarunkowa. To nie jest twoja wina, że ona tak myśli. Jej myśli nie wpływają na twoje życie, jesteś już dorosła. Nie akceptuj jej poglądów, akceptuj ją jako osobę. Powiedz sobie, tak moja mama ma wady, jedna z nich jest duża, ale ja mimo to ją kocham. Twoje i jej życie będzie wtedy lepsze. Powiedz jej wprost o swoim podejściu. Powiedz jej, że pomimo że ją kochasz to masz inne zdanie na temat Kościoła i religii. I po prostu poproś o to, żeby to uszanowała i sama uszanuj odmienność jej poglądów. Myślę, że z jej punktu widzenia sytuacja jest dokładnie odwrotna i ma podobne myśli co ty. - Nie chcę stracić córki, jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Ale nie potrafię zaakceptować jej poglądów.
Ale oczywiście to jest tylko moje zdanie i rozumiem, że to trudne. Sama mam podobne spory z moją mamą na tematy światopoglądowe (chociaż kaliber inny) i czasami nerwy mi puszczają i kłótnie są spore, ale próbuję odpuszczać, ona też i jakoś się dogadujemy.
Jeśli są zwykłymi ludźmi to powinni jak zwykli ludzie zostać ukarani.
Tak wygląda jakbyś mieszkała tylko z mamą, a w ogóle to tak raczej z niepokalanego poczęcia. To dużo tłumaczy jeśli chodzi o jej podejście. Tak się samotnie ukisila że swoimi jedynie słusznymi poglądami
@Kris2020 co to w ogóle za nadinterpretacja. Powodów, dla ktorych Autorka nie wspomni o swoim ojcu może być dużo, a stwierdzanie z góry, że odszedł do matka ma takie, a nie inne poglądy jest bardzo płytkie.
W ogóle to jakie podejście ma matka autorki wcale mnie nie dziwi patrząc na to jaki status miał kościół w PRL i jakie dawniej było podejście do rozwiązywania problemów.
@Raridasz Nie piszę o przyczynie odejścia, a o samotnym wychowywaniu. Nadinterpretacja by była, gdybym twierdził, że to ten ksiądz molestator był ojcem.
Najprostszy powód dla którego autorka nie wspomniała o swoim ojcu: wyznanie dotyczyło matki autorki i ich relacji, a nie jej ojca.
twojej mamie przede wszystkim przydalaby sie terapia
tobie rowniez, chocby po to, bys oddzielila jej poglady od tych, ktore wg ciebie powinna miec
owszem, to boli, ale obie jestescie doroslymi kobietami i nie zmienisz jej na sile, mozesz tylko namawiac do zwrocenia sie po pomoc
Trudna sytuacja i mocna książka, z tego co pamiętam. Jestem po Twojej stronie, ale ciężko mi wyobrazić sobie inną reakcję tak zagorzałej katoliczki, w tak drastycznej konfrontacji. Jej całe życie opiera się na wierze i "dobroci kościoła". Niestety, ale w tej kwestii musisz być mądrzejsza i omijać tematy jakkolwiek związane z religią/kościołem. Jeżeli mogę Cię jakoś pocieszyć, to niezależnie od zapewnień i poglądów, zdarzają się rzeczy tak dramatyczne, że człowiek potrafi spojrzeć na świat zupełnie inaczej, i chcę wierzyć, że gdyby Tobie stała się podobna krzywda, matka stanęłaby za Tobą. Jej raczej nie zmienisz, więc próbuj jedynie brać i dawać miłość, a partnerów do intelektualnych debat musisz szukać gdzieś indziej. Trzymaj się.
Twoja mama ma wyprany mózg religią, aczkolwiek jak widać stara się zaakceptować to, że masz inny pogląd na sprawy wiary. Może zatem spróbuj też mieć pogląd na jej wiarę i nie próbuj jej więcej przekonywać.
Na pewno jest to trudne dla każdego normalnego człowieka. Nie musisz akceptować jej poglądów, bo to byłoby chore. Możesz ich natomiast unikać, nie poruszać tego tematu, bo jest niewielka szansa na to, że się dogadacie. Skoro kochasz mamę i jest dla Ciebie dobra, to tak będzie najlepiej.
Mam tylko nadzieję, że Twoja mama nie wmawia innym ludziom, że pedofilię należy ukrywać - bo myśleć może, co chce, natomiast gadanie takich rzeczy jest bardzo szkodliwe (z Tobą o tym porozmawiała, bo łączy Was inna relacja, być może z nikim innym tego nie robi). Wiadomo, sama przeżyła traumę i została zindoktrynowana, ale nie usprawiedliwiałoby to przyczyniania się do krzywdzenia innych.