#tkL54
Ja tu czegoś nie rozumiem. Jakoś w poprzednich pracach nikomu nie przeszkadzało, że wieczorami trenuję. Teraz myślę o kursie weekendowym lub kontynuacji studiów i wciąż trenuję wieczorami, i to już mnie skreśla z szans znalezienia pracy? To już człowiek nie ma szans na samorozwój?
Takim sposobem pracodawcy to nikogo nie znajdą. Ludzie teraz otwierają oczy i chcą za godne pieniądze robić i godnie być traktowani oraz mieć również czas dla siebie dla rodziny.
Ale po co dzielisz się z (potencjalnym) pracodawcą informacjami o tym jak spędzasz wolny czas? To nie jego sprawa. Jeśli Cię pytają co robisz w wolnym czasie, to odpowiadasz, że nie masz takowego.
Dobrze zrozumiałam, że szukasz pracy i uważasz, że to przez treningi wieczorem cię nie zatrudniają? Jeśli tak, to jak w ogóle wątek treningów pojawia się w rekrutacji? Bo pewnie, wpisywałam kiedyś "zainteresowania" w CV, ale poza początkowym przełamaniem lodów nikt na to nie zwracał uwagi.
Myślę, że na rozmowie padło pytanie o możliwe godziny pracy i wtedy padło "wieczory odpadają, bo trenuję". Pracodawcy potrzebują kogoś, kto przyjdzie na zmianę, zmiany są w określonych porach i jeśli autor/ka nie potrafi się do tych godzin dostosować, bo w dzień studiuje, a wieczorami ma treningi i zamiast 6-8 godzin, ma tylko 4 godziny dziennie między zajęciami a treningiem, które może poświęcić na pracę, to raczej pracy nie znajdzie. Pracodawca mógłby brać jego/ją na pół zmiany i na drugie pół kogoś innego, ale po co ma kombinować, jak może zatrudnić kogoś innego, kto przyjdzie na całą zmianę?
Jesli to ten scenariusz, to pewnie że rozumiem pracodawcę. Jak w danym miejscu jest praca zmianowa, to zazwyczaj można powiedzieć swoje preferencje godzin, ale pracodawca nie musi ich brać pod uwagę. Ja to raczej odebrałam, że Autor/ka szuka pracy 9-17 i nie może znaleźć bo po godzinach pracy idzie na trening i stąd mój problem ze zrozumieniem pytania.
Bo część pracodawców wymaga żeby pracownik był dyspozycyjny cała dobę albo nawet ma objekcje na jakieś Twoje dodatkowe zajecia czy to sportowe czy dodatkową robote, bo wychodzi z założenia, że w pracy bedziesz zmęczony i mniej wydajny albo bedziesz robił z jakąś kontuzją, albo w ogole pójdziesz na l4 xD
Ja robie w systemie zmianowym na produkcji, mam odpowiedzialne stanowisko i wyobraź sobie, że moje życie jest tak jakby podporzadkowane robocie, mam telefony po godzinach pracy, i musze sie zjawiać na rządanie, a najlepsze jest to, że na moim dniu wolnym nie moge się już normalnie nawalić jak normalny człowiek i jestem ugadany z moim kierownikiem, że pierwsze 15 dni miesiaca ja nie pije, a od 16 stego on jest 2 tygodnie trzezwy xD
Odpowiem twoim językiem: dajesz sie dymać :)
Nikt by mnie nie zmusił do odebrania mojego prywatnego telefonu od pracodawcy po godzinach pracy. Nie mam żadnego obowiązku go odbierać bo to jest mój czas wolny. A gdyby pracodawca robił mi po tym jakieś nieprzyjemności od razu zgłaszam go do inspekcji pracy.
Tacy jak ty psują rynek pracownika.
,,na rządanie”, ,,w dniu wolnym nie mogę się już normalnie nawalić jak normalny człowiek”. Umawiasz się ze swoim kierownikiem, kto z was na przemian nie pije przez (plus minus) pół miesiąca? Zajechało patologią.
@Karolina
Używasz pojęcia patologia w mocno inflacyjny sposób.
Zajechało zamordyzmem.
No porypały mi sie "ż" w tym "rządaniu" xD No tak to u mnie wygląda z niepiciem i dyżurami, a to że zamordyzm, to wiem, ale wtedy wzieliby kogoś innego na moje miejsce, a długo o nie zabiegałem xD
ciekawe założenie, że w dniu wolnym normalny człowiek nawala się. Zgadzam się z Karoliną, zajechało alkoholizmem.
p.s. poza "żądaniem" jeszcze "na obiekcie" - nie ma tam j