#tZLQB
Atmosfera stawała się coraz cięższa, gdy nagle słyszę:
- Wieje
Zszokowało mnie, że się odezwał. Zagaił o pogodę, pomyślałam i tylko przytaknęłam, bo rzeczywiście trochę wiało.
- Wieje - powtórzył chwilę później.
- Tak, trochę wieje - odparłam spokojnie, a w myślach już dawno puściłam w jego stronę wiązanką.
- Wieje! - rzucił znowu lekko poddenerwowany.
Ujechałam jeszcze kawałek i po prostu zamknęłam okno z jego strony, na co mój gburowaty jak do tej pory instruktor zaczął się śmiać i już całkowicie przyjacielskim tonem powiedział:
- Silnik wieje, zmień na czwórkę bo się dławi.
Cholera, sam bym nie zalapal o co mu chodzi :D.
Ło Jezusie! Pierwszy raz się spotykam z takim określeniem na wycie silnika xd
Nie spodziewałam się ?
Może mówił wyje zamiast wieje, a autorka się przesłyszała.
Wieje? O.o pierwszy raz słyszę takie określenie :o też bym zamknęła okno słysząc coś takiego xD
Zrozumiałabym "wyje", ale "wieje"? :P Nie może być :D
To sie dławi czy "wieje"? Nie da się tak, żeby w miarę poprawnie działający silnik dławił się na odcince. Silnik się dławi wtedy gdy ma za niskie obroty bo generuje wtedy za mało momentu obrotowego by normalnie pchać samochód, efektem tego są tzw. kangury. Owszem komputer odcina dopływ paliwa na "czerwonym polu" ale to nijak ma się do dławienia się silnika.
A mnie zastanawia fakt jak Ty na pierwszej jeździe potrafilas okno zamknąć haha ja na początku nie ogarnialam zmiany biegów nie patrząc na lewarek :p szacun?
Lewarek?
Ło to nie znalam innej nazwy niż lewarek hahahh
Loooo ja