Przygarnęliśmy ostatnio z moją dziewczyną szczeniaka ze schroniska. Ja wiem, że zwierzę to istota czująca i trzeba o nią dbać, ale moja dziewczyna chyba trochę przegięła. Wczoraj powiedziała, żebym opuścił naszą sypialnię i spał w salonie. Powód?
Ona będzie spać z Sosi, a „to dziewczynka, więc nie powinna spać w jednym łóżku z mężczyzną”. To się dzieje naprawdę?
Dodaj anonimowe wyznanie
Sosi spanie z facetem akurat w ogóle nie będzie przeszkadzać. Nawet będzie zachwycona, więcej ciepła i zapachów.
A dziewczyna ewidentnie cierpi na odogonowe zapalenie mózgu. Polecam iść do apteki i zapytać o leki.
Niby masz rację. Jednak facet to facet a Sosi śpi na waleta.
Mam taką znajoma z którą nie widziałam się dobre 10 lat. Spotkaliśmy się kiedyś przypadkiem i umówiliśmy się na kawę. Przez godzinę słuchałam o jej psie, pewnie gdybym jej poświęciła więcej czasu to mogłaby o nim gadać w nieskończoność, ale wymyśliłam pretekst do wyjścia. Ja rozumiem, że ktoś może bardzo kochać swojego pupila, ale wtrącanie w temat rozmowy bez przerwy opowieści o swoim psie to już przesada.
Ty się ciesz że jeszcze pozwala ci jeść w tym samym domu co Sosi... bo przecież widok twojego jedzenia mógłby negatywnie wpływać na trawienie Sosi.
O to to to... gdzieś tu nie dawno był komentarz pod wyznaniem, że ludziom odwala bo psa do pracy biorą... otóż nie - tej pani to odwala, tamtej nie.
Tej to już akurat odj*bało poza skalę. A tamtej też, chciała pracę rzucić, bo piesek sam w domu 8 godzin... To nie było ani trochę normalne.
Naszła nowa moda na wyznania "moja dziewczyna woli zwierzaka ode mnie"? Cos ostatnio często je tu widze
Ja widzę modę na "widziałam tu ostatnio pewne wyznanie, dlatego ZAŚMIECĘ STRONĘ DOKŁADNIE TAKIM SAMYM"
Ja tu widzę ostatnio najpopularniejszą modę na "narzekania na wyznania".
Tak to się dzieje naprawdę, ludziom już całkowicie odwala na punkcie psów/kotów i już dawno przestali myśleć racjonalnie. W kobietach budzi się instynkt macierzyński ale kierują go właśnie w stronę zwierząt.
W sporej części przejawem tego jest bardzo mocna hipokryzja w stosunku do tematu wypuszczania kotów na podwórko.
Ludzie, którzy całe życie jedzą mięso, jajka itp zwierząt przetrzymywanych w na prawdę czasem kiepskich warunkach (to nie kwestia spełniania norm, bo przy spełnionych wciąż te zwierzęta mają smutne życie), oburzają się, że wypuszczony kot może się narazić na niewygodę kilku wizyt u weterynarza, jak by się czymś zaraził na zewnątrz.
Wszystkie zwierzęta traktują jak zwierzęta, ale ten jeden gatunek, który oni lubią ma być akurat traktowany dziesiątki razy lepiej, przez każdego, (pomijam kwestię, czy trzymanie w domu faktycznie wychodzi lepiej), bo inaczej ta osoba jest zbrodniarzem.
"wypuszczony kot może się narazić na niewygodę kilku wizyt u weterynarza, jak by się czymś zaraził na zewnątrz." zapomniałaś jeszcze dodać że może zostać przejechany przez samochód, zaatakowany przez bandę dzieciaków ktore będą go dręczyć dla zabawy i wtedy nie będzie nawet co zabrać na wizyte do weterynarza. O ptakach, zabach i drobnych gryzoniavh ktore taki kot zabije dla zabawy (wlasciciel go karmi wiec nie powinien byc glodny) też zapomniałaś. Wypuszczanie kota w mieście to skrajba glupota.
Nie, po prostu ryzyko śmierci to inna sprawa, nie poruszałam tu, bo nie dotyczy osobowego zapalenia mózgu, tylko hipokryzji nie-wegetarian, tu napisałam to, do czego czepiają się, jak już tamte ich argumenty zostają zgaszone.
Akurat nawet w miastach nie każda okolica nie nadaje się do wypuszczenia kota. Mieszkałam w dwóch, i w podobnych z pozoru dzielnicach (odległość od centrum itp), gdzie w jednym wypuściła bym kota bez zastanowienia, w drugim, nigdy nie dała bym mu wyjść za płot.
Niektórzy po prostu nie mają odrobiny wyobraźni i nie może do nich dotrzeć, że ludzie mieszkają w skrajnie różnych okolicach.
A od "mordowania" ptaków są dzwoneczki do obroży, ile razy można wałkować ten sam temat.
O borze szumiący, a moze tak ty sobie pochodzisz z dzwoneczkiem przez calą dobe? Co ty na to? Tylko nie takim maleńkim kocim tylko proporcjonalny do twojego ciala. Dzwoneczek to coś okropnego dla kota, to znęcanie się nad nim. NIGDY NIE ZAKLADAMY kotu dzwoneczka. NIGDY.
Serwatka31- mieszkam na wsi, mój kot nie wychodzi z domu. Jeśli biorę pod opiekę zwierzę to uważam, że moim obowiązkiem jest zapewnić mu bezpieczeństwo. Nawet jeśli ma siedzieć w domu cały czas. Uważam, że nie jest bezpieczne wypuszczanie kota, gdziekolwiek.
A mnie ciągle zastanawia, czemu ludzie mieszkający w blokach sprowadzają sobie tak duże zwierzęta jak psy czy koty. O ile psa da się jeszcze wyprowadzić na spacer, o tyle nie wyobrażam sobie wypuszczać kota na zewnątrz.
Serwatka dzwonek powoduje uszkodzenie wrażliwego kociego słuchu! Zawsze ściągam te cholerne dzwonki kotom jeśli takie spotykam. Już mam kolekcję 15 tych narzędzi tortur.
A pomyśli ktoś o biednych ludziach, którym te koty robią kupy w ogródku, niszczą rośliny, znaczą teren tak, że nie da się siedzieć na tarasie?
Odnoszę wrażenie, że spora część kobiet decyduje się na dziecko coraz później, a jej zwierzak jest dla niej substytutem dziecka. Wiadomo, o zwierzę trzeba dbać i kochać je ale powinno mieć wyznaczone granice i być na dole w stadzie (rodzinie). Ja bym porozmawiała z dziewczyną na Twoim miejscu.
Pies w czystej pościeli, ten wsiakajacy we wszystko fetor. Jak możesz się na to zgadzać? Dwie noce pojeczy i przestanie, nauczy się spać na swoim posłaniu.
Ostatnio to już któreś wyznanie o tym jak kobietom odwala po adopcji/kupnie psa. Zastanawiam się czy tylko ja jestem normalna, mam psa, kocham go, no ale bez przesady jednak wolę mieć w łóżku faceta niż amstaffa
ja bym chciała i faceta i amstaffa ❤️
@emulgator amstaff się za bardzo wierci i zajmuje całe łóżko 😅 poza tym spanie w łóżku pełnym śmierci jakoś do mnie nie przemawia 🤔
Sprzedaj Sosi Chinczykom na sos.