#tTFM4
Któregoś razu rodzice kupili przepyszną zieloną, o smaku głównie brzoskwini. Tak mi zasmakowała, że konieczne chciałam podzielić się z przyjaciółką... Nie miałam jednak pomysłu, jak mogłabym ją zanieść do szkoły i przekazać Ani.
Przetrząsnęłam szufladę w kuchni i znalazłam idealne opakowanie: małą torebkę stringową, tzw. dilerkę... Mój niewinny umysł w ogóle nie skojarzył, że zielona herbata z listkami zwiniętymi w kulki zapakowana w dilerkę wygląda podejrzanie... Więc zaniosłam pakunek do szkoły i na lekcji rzuciłam przyjaciółce.
Nikt nie słuchał moich wyjaśnień, sprawa od razu trafiła do dyrektora i nawet zaliczyłam interwencję policji...
Na przyszłość dostałam od rodziców małą puszeczkę do odsypywania herbaty dla koleżanek :D
Mam wrażenie, że niektórzy są cokolwiek przewrażliwieni... zawracać głowę Policji, bo zobaczyło się w torebeczce przekazywany sobie przez uczennice susz, zamiast wcześniej wysłuchać Waszych tłumaczeń, obejrzeć tę "niebezpieczną substancję", ostrożnie sprawdzić jej zapach - to wszystko jest dla mnie mało zrozumiałe.
W zasadzie, to ja nie wiem jak pachnie marichuana, widzieć to widziałam tylko w internecie (i chyba raz przez sekundę, przez otwarte drzwi w akademiku).
A mam 20 lat, czyli moja młodość jest wtedy, gdy to jest całkiem popularne, podejrzewam, że 40-50 letnie nauczycielki mogą nie rozpoznać, czy coś jest marichuaną.
Inna sprawa, że trochę łatwiej zauważyć, że coś jest herbatą.
Miałam problemy w szkole bo zostawiłam obok ławki otwarte opakowanie bo sodzie oczyszczonej. Robiliśmy bomby wsypując do jajek niespodzianek i wypadła mi z plecaka. Prawnie powinni wezwać policję i zrobić test na narkotyki na KOSZT OSOBY, KTÓREJ SIĘ TO ZABRAŁO NAWET JEŻELI TO NIE BYŁY NARKOTYKI.
@Akwarelowemore - Omg :o Naprawdę zdarzyła się aż tak absurdalna sytuacja? Przecież skoro miałaś oryginalne opakowanie, to trzeba by było mieć nie po kolei w głowie, żeby mieć jakieś podejrzenia, że to coś innego niż soda. Nie mówię już nawet o tym rzekomym prawie, że niby miałabyś sama płacić za testy. Ktoś był chyba mocno przewrażliwiony.
Wergil, wg ciebie to niszczenie komuś życia, a ja uważam, że taka osoba sama sobie niszczy życie sięgając po to g... Sama mam do czynienia is z uzależnienionymi osobami i KAZDA z nich mówiła, że od trawy się zaczęło.I uwierz, nie chciałbyś tych osób widzieć. Więc chyba lepiej coś zrobić, zanim będzie za późno.
Aslorynka - Nie generalizuj. Ja tam nigdy nie paliłam marihuany. Od razu zaczynałam od hery.
LOL.
Niektórzy kończą na zielsku, ale jest naprawdę wiele osób, które się dopiero na tym rozkręcają i sięgają po twarde narkotyki. Znam całkiem sporo takich.
@Serwatka31: Zapach podobny do skoszonej trawy, a co do wyglądu to mogli sie pomylić jak herbata była w postaci małych zielonych kuleczek.
Wergil, dzieciaka ściga się po to, aby miało nauczkę i więcej nie brało trawy. No i ma być też przykładem dla rówieśników. Praktyka to nieco inna kwestia i niekoniecznie wychodzi zgodnie z założeniami.
Jaka generalizacja z tą trawą. Wszystko jest dla ludzi, to że nie potrafią z tego korzystać to inna sprawa. Jeśli ktoś jest na tyle słaby, by wejść w mocniejsze rzeczy wiedząc jakie są konsekwencje to jego sprawa i wina. A rozluźnienie i odczucie spokoju i relaksu po zapaleniu, bez rzygania, picia na umór i wstawania rano z kacem to czysta przyjemność.
To, że ludzie biorący twarde narkotyki często zaczynali od zielska nie znaczy, że każdy palący zielsko zacznie brać opiaty.
Sam paliłem sporo, swojego czasu codziennie, a nigdy nie chciałem brać niczego cięższego. Chociaż faktem jest, że chyba jestem uzależniony psychicznie, bo początki trzeźwości były bardzo nieprzyjemne, a i teraz czasem mam odruch, że zaczynam pisać wiadomość do mojego dilera - ale kończy się na napisaniu dwóch słów, których nawet nie wysyłam, bo nie chcę znowu się rozregulować.
Zanim zacząłem palić marihuanę, zakochałem się w fajne wodnej. Przed nią był epapieros i zwykle papierosy, a także piwo i wino. Jak na razie piję okazyjnie piwo, czasem przesadzę z wódką, ale nie czuję potrzeby picia - nie jestem alkoholikiem. Podobnie z fajkami - mam niby epapierosa z liquidem bez nikotyny, bo lubię trzymać coś w dłoni, i puszczać mgiełkę w ekran komputera, ale nie czuję potrzeby palenia i bywa, że ten epapieros leży przez tydzień nieużywany. To nie substancja jest zła, a jedynie my - jeśli pozwalamy jej na zbyt wiele.
A po zapachu w ogóle nie było czuć, że daje brzoskwiniami?
Jak torebeczka była szczelnie zamknięta, to całkiem możliwe że nie. Przed chwilą przeprowadziłam "wielce skomplikowany" ;D test z karmą mojego psa, która jest w dużym worku z takim samym zamknięciem, jakie mają samarki. Obwąchałam całą z każdej strony i nic nie było czuć - mimo, że sama z siebie, ta karma wydziela dość mocny, charakterystyczny zapach.
No ale, żeby powąchać to trzeba otworzyć torebkę. To chyba logiczne.
Może się bali ją otwierać, lub po prostu nie pomyśleli o tym. A test przeprowadziłam, bo niektóre zapachy jak najbardziej przenikają, nawet przez szczelne opakowania. Np. jak jestem w sklepie, to często odwiedzam alejki ze środkami czyszczącymi/piorącymi, bo lubię ten proszkopodobny zapach, jaki się tam unosi - mimo, że żaden produkt otwarty ani rozsypany nie jest ;)
a może jakiś zapachowy marihuanen ćpali
Nie trzeba otwierac 'dilerki', zeby poczuc zapach. Kazdy zapach przez nia przechodzi.
Dokładnie. Trawka ma niesamowicie mocny zapach, i jedyny w swoim rodzaju.
"Dilerka" w sensie samarka?
Na początku kminiłam o co chodzi z tą "torebką stringową" :D. A ta tzw. "dilerka" to inaczej samarka :)
Inna nazwa to "strunowa"
Określenie "stringowa" nie istnieje i jest po prostu błędem autorki wyznania. Pewnie chodziło jej o "strunową" ale się pomyliła. A tak nawiasem, to ja słyszałam jeszcze parę innych określeń na takie torebki. Na przykład dixa, ziplock albo samarka :D
Ja na to zawsze mowilam ziplock, ewentualnie "maly ziplock" :D
Wiem że się przyczepię ale czy to nie jest torebka strunowa? Bo o stringowej nie słyszałam :D
Lol, napisałam już wyżej. Właśnie tu wróciłam przez ten komentarz ciekawa nowych komentarzy, a tutaj znowu to samo xD
"Określenie "stringowa" nie istnieje i jest po prostu błędem autorki wyznania. Pewnie chodziło jej o "strunową" ale się pomyliła. (...)"
Herbaty liściaste są wspaniałe. Niestety nie chce mi się myć zaparzacza, więc z lenistwa robię torebkowe
Zawsze też możesz kupić filtry do kawy
Sa takie małe sitka zamykane. Coś jak kulka z sitka. Malo mycia i miesci się w kubku. Polecam. 😜
"Herbatka, herbatka, kto chce herbatki ?"
Jeszcze nigdy nie słyszałem takiego określenia na samarkę xd. Ziplock, dilerka... serio pierwszy raz się z tym spotykam :d.
W takim razie nauczyciele to debile, a policja tym bardziej skoro nie potrafili rozpoznać
polecam kupować bawełniane zaparzacze własne do odsypywania
Zabrakło najważniejszego... Co to była za herbata?
Z brzoskwiniami