Od dłuższego czasu zastanawiałem się co tak śmierdzi u mnie na balkonie, a musiało to być coś strasznego, bo się nawet żadnego okna nie dało otworzyć po tej stronie budynku. Najpierw posprzątałem, a potem po prostu wyrzuciłem wszystko co było na balkonie. Do gołego betonu. Dopiero dzisiaj zauważyłem, że mieszkająca obok mnie MATKA SWOJEGO DZIECKA, wyrzuca zużyte pieluchy gówniaka na stos na swoim balkonie...
Dodaj anonimowe wyznanie
Już myślałam, że to będzie jakieś makabryczne odkrycie.
W pewnym sensie było :)
O ile trochę ją rozumiem dobry worek na śmieci ograniczy znacząco roznoszenie się smrodu. Styrta luzem to przesada.
Sraj do woreczka i dorzucaj do stosu, może dotrze.