#t9ffM
Jak miałem 16 lat, przeprowadziłem się z rodzicami do większego mieszkania, mieszkanie wspaniałe, 3 razy większe od poprzedniego. Żyć nie umierać, ale osiedle... Osiedle to najgorsze co można spotkać, dresy na każdym kroku, czasami strach wyjść do pracy o 5 rano, bo nie wiadomo co się może czaić w ciemnościach.
Pewnego razu lekko podchmielony w okolicach 2 w nocy postanowiłem się dochmielić do końca. Chwiejnym krokiem, niezrażony, zmierzam w kierunku bram niebios (monopolowy, ale pani wydaje towar przez kratkę, bo nieraz wchodziły jej tam osły, brały co chciały i szły w cholerę, mimo że 30 metrów dalej jest komisariat policji).
Podchodzę, a tam grupka około 5 dresów, widać, że niestrudzeni ciężką pracą, nie mają jak zapłacić. Od razu jak podszedłem to spytali, czy nie mam fajki i jakichś drobnych. Fajkę miałem, drobne też. Ale za mało dla nich, grozili mi i musiałem zapłacić kartą za parę ich flach, a też nie zarabiam kokosów. Dostali co chcieli, odczepili się, kupiłem sobie kilka piwerek i szczęśliwie wracam do domu.
Idę sobie zadowolony, palę papieroska, a tutaj kolejna ekipka - tym razem 3 karków zaczyna się rzucać o fajki. Dałem im już całą paczkę, pijany, byle do domu wrócić, a oni uznali, że jak tak rozdaję fajki, to muszę być przy hajsie i od razu "dobra, ku***, dawaj portfel, bo pogadamy inaczej" i jeden mnie popchnął. No to co mam poradzić, lepiej stracić portfel i kartę niż oko i dwa zęby. Wyciągam portfel, a z drugiej strony biegnie grupka dresów, za których zapłaciłem w sklepie. Wbiegli w nich jak Gesslerowa w parówki i zaczęli ich tłuc, a ja na szybko uciekłem do domu.
Nie wiem, co było dalej, ale sądzę, że jakbym nie zapłacił za ich "zakupy", to skończyłbym tak samo jak dresy, przed którymi mnie uratowali. Więc uważam, że i jedna, i druga grupka wiała patologią jak Mietek sprzed mordowni winem i było to tylko okropne szczęście. No i nie jestem w ciąży i żaden Sebek nie będzie moim mężem.
Musieli się upewnić ze nikt inny cię nie będzie kroci żeby oni sami w przyszłości mogli to robić bez problemu.
Mierzi mnie to, że oprawcy, w ciągu kwadransa, kończą jako bohaterzy. Nie mówię o narracji, ale o selektywnym sumieniu tych co Cię napadli pierwsi.
@Hamlet Oni pewnie by ich najebali tak czy siak xd
Bronili swojego terenu... nikt obcy im ich owiec nie będzie na ich łące strzygł!
Zaskakujące zakończenie!