#t80Xr
Pierwsza klasa gimbazy. Ludzie z klasy - wręcz beznadziejni. Wokół siebie praktycznie nikogo normalnego. Nie chciałam się wychylać, więc zaczęłam pisać. Po prostu pisałam. Szło mi to całkiem sprawnie, jednak nikomu nie ujawniłam mojego hobby.
Pewnego dnia na lekcji polskiego pani kazała nam napisać krótką zapowiedź jakiejś książki albo filmu. Oczywiście większość klasy miała z tym problem, bo w tym otoczeniu mało kto czytał... myślenie i kultura była dla nich nowością...
Po kilku minutach oddałam nauczycielce kartkę i gdy usiadłam na miejscu, zorientowałam się... że opisałam moją książkę! Próbowałam jakoś pracę odebrać, ale z racji tego, że reszta klasy nawet nie zaczęła, pani była ciekawa co takiego napisałam. Przejechała wzrokiem po kartce i spojrzała na mnie pytająco.
- Co opisywałaś? Nie znam takiej książki.
Oczywiście zawstydziłam się i powiedziałam, że zapomniałam, że musi to być wydana książka.
Ona nic na to nie odpowiedziała i sprawa na oko była zamknięta.
Po lekcji poprosiła mnie do siebie. Myślałam, że będę musiała napisać wszystko jeszcze raz, bo skąd ona miała wiedzieć, czy nie przelałam na kartkę steku bzdur?
W każdym razie jej decyzja bardzo mnie zdziwiła, bo postawiła mi 5 i zapytała, czy może przeczytać całość, bo zapowiedź bardzo ją zachęciła.
Oczywiście dałam jej zeszyt z całą historyjką i akcja dalej potoczyła się dość szybko. Pani Ania stwierdziła, że mam wielki talent i powinnam go rozwijać. Pod jej okiem pisałam podobne rzeczy całe gimnazjum, a niedawno wydałam moją pierwszą książkę.
Dziękuje, Pani Aniu! To wszystko Pani zasługa!
Seria Pytania bez odpowiedzi: jaki tytuł ma książka?
Podbijam pytanie :D
Obawiam sie, ze na okladce pisze imie i nazwisko autorki, tak wiec nie bylaby juz anonimowa, jesli taka ksiazka w ogole istnieje
Dołączam się!
Odpowiadam na pytanie: Okoń.
Założę się, że "Kamasutra".
50 shades of Grey
taktyczny komentarz :>
nie wolno tak zostawiać ludzi w niepewności
Ja też bym chętnie ją przeczytała gdybym znała tytuł.
Z checia bym sie dowiedziała o czym jest ta książka
Dołączam się do pytania ;D
"Oczywiście większość klasy miała z tym problem, bo w tym otoczeniu mało kto czytał... myślenie i kultura była dla nich nowością..."
Nie lubię takich ludzi. Sama dużo czytam, ale takie obrażanie innych i uważanie siebie za lepszego bo czyta się książki uważam za baardzo słabe. Niektórzy po prostu nie lubią/nie mają czasu/wolą inne rozrywki. I nie uważam, że to w jakikolwiek sposób umniejsza czyjejś inteligencji.
No jednakże zauważyłam taką zależność, że jednak ludzie inteligentni czytają książki. Sama chodziłam do klasy gdzie 90% to półgłówki, dla których największą frajdą było robienie z siebie durnia. Poza tym kto w gimnazjum nie ma czasu nawet na jedną książkę w tygodniu? To są ewenementy, pokrzywdzone przez życie, reszcie się nie chce
@Alboalbo Ja znałem osobę, która dużo czytała i była totalnym półgłówkiem. Myślę, że inteligencję można poznać raczej po tym co ludzie czytają i z jakim poziomem zrozuminienia. Aczkolwiek, jak wspomniał przedmówca, sam zwyczaj czytania w żaden logiczny sposób nie pokazuje nam inteligencji drugiej osoby.
Oczywiście że nie pokazuje, ale sam zwyczaj nie-czytania już wiele mówi. Tu nie chodzi o sposób rozrywki, ludzie którzy w życiu czytali tylko kilka książek to prawie zawsze ameby intelektualne. Skądś mimo wszystko jakąkolwiek wiedzę trzeba czerpać.
@AlboAlbo PS. Zależy ile się ma zajęć dodatkowych. Lub czytają, tylko o tym nie wiesz. Ja w gimnazjum w klasie 3 połknąłem poza lekturami z jakieś 7 książek, lecz się z nimi nie pokazywałem w szkole (wolę czytać w domu). A, i uważali mnie za durnia (którym chyba jestem w pewnych okolicznościach). TimeyWimey pisał dokładnie o takich osobach jak Ty. :)
Też zwróciłam na to uwagę.
Alboalbo- niby tak, ale czy to daje podstawy, by wypowiadać się o innych z wyższością i traktować ich jak jakiś gorszych?
Ja nie czytam ksiazek i nie czuje sie idiotka. Nikt tez z mojego otoczenia nie uwaza mnie za osobe glupia. Po prostu nie mozna wiazac czytania ksiazek z inteligencja, bo nie kazda rzecz, ktora sie czyta i jest w formie ksiazki, nadaje sie do jakiegokolwiek rozwoju intelektualnego. Ile juz powstalo biografii jutuberow i jakos one nie wnosza nic do zycia, chyba ze ktos jest fanem. Jest mnostwo sposobow na samoksztalcenie sie, np. czytanie prac naukowych, ogladanie wartosciowych filmow, czy dokumentow, uczestnictwo w konferencjach naukowych. Czy mimo bycia osoba z duza wiedza i inteligencja, ktora nie czyta ksiazek, osoba taka bedzie w oczach ksiazkowego maniaka polglowkiem? Ktos, kto czyta ksiazki, rowniez moze nie umiec sie wypowiadac, moze nie miec zdania w jakiejs dziedzinie, moze poddawac sie latwo manipulacji lub miec problemy z czytaniem ze zrozumieniem(!) oraz wnioskowaniem z tekstu. Tak samo w przypadku nieczytajacych. To tylko glupi stereotyp.
Wiązanie czytania z inteligencją jest mocno słabe. Sama czytałam sporo do LO, w LO miałam zbyt dużo obowiązków, na studiach wróciłam do czytania książek, ale większość to takie, które są ponadprogramowe, jednak związane z moimi studiami.
W LO chodziłam do klasy promedycznej z fizyką i większość nie czytała nawet lektur. A teraz 3/4 osób jest na medycynie. To też niekoniecznie dobry wskaźnik inteligencji, ale zapewniam, że spora czesc mojej klasy to ludzie inteligentni i dobrze zapoznani z jakimś z obszarów kultury (muzyka/kino/teatr, itp) Podobnie sytuacja przedstawiała się na matfizie. Miałam epizod również z medycyną i tam także nie było wielu fanów czytania.
Z kolei teraz jestem na kierunku humanistycznym (w zasadzie), sporo osób czyta, ale nie wszyscy z tych, którzy czytają, są inteligentni :(
Dokładnie. Osobiście uwielbiam książki, ale nie przeszkadza mi to jak ktoś ich nie czyta.
"Nie jesteś ścisłowcem, po prostu nie umiesz pisać po polsku".
Sama nie lubię ludzi snobujących się na czytanie.
Jeśli chodzi o gimnazjalistów to jest w tym trochę prawdy, sama tam chodzę i jeśli nie jest się w grupie czytających książki to jest się piętnastoletnim idiota który myśli tylko o alkoholu, papierosach i imprezach (przynajmniej w mojej szkole tak jest).
"Oczywiście większość klasy miała z tym problem, bo w tym otoczeniu mało kto czytał... myślenie i kultura była dla nich nowością..." Niesympatyczne.
Patrzcie na mnie! Jestem od was lepsza, bo CZYTAM KSIĄŻKI!!! Nie to co wy, śmiecie bez kultury, schowajcie się z waszymi filmami, grami czy całkami eliptycznymi, JA JESTEM NADCZŁOWIEKIEM, BO CZYTAM LITERKI WYDRUKOWANE NA PAPIERZE!!!!!!!!
O ile śmieszy mnie postawa "jestem lepszy bo czytam książki", to jakim niby cudem ktoś kto nie czyta, ma pisać o książkach? Jak się nie czyta książek, to ciężko wybrać jakąś i napisać o niej cokolwiek. A jak się nie czytało nigdy recenzji filmów, to choćby się obejrzało ulubiony film 200 razy, nadal się nie wie co taki tekst powinien w sobie zawierać. Ja się nie porywam na pisanie relacji z meczów piłkarskich, bo nigdy na żadnym nie byłam i kompletnie się na tym nie znam. Także bym się nie zdziwiła gdyby ktoś napisał, że takie zadanie jest dla mnie nowością.
Ale jednak prawdziwe.
GeddyLee - jej, skąd ta agresja?
Ależ w tej naszej Polsce ludzie nawet połową głowy nie mogą wychylić się ponad przeciętność, bo razu mu ją zetną.
Mało tego - obserwuję u ludzi fajny mechanizm samonakręcania się - jak ci się cokolwiek w życiu uda, to wystarczy jedno nieopatrzne słowo, by usłyszeć "że ci od#ebało, sodówka" itd.
W Polsce BARDZO nie lubi się ludzi, którzy osiągnęli jakikolwiek sukces. Chyba, że spuszczą głowę i wszystkich za to przeproszą.
Jak dla mnie ludzie mający się za lepszych bo "coś" w końcu sami padna ofiara swojego dzielenia ludzi na: tych gorszych ode mnie i siebie. Zawsze znajdzie się ktoś przy kim będzie się debilem. Bo fajnie piszesz książki,ale jak mozna np.nie rozumieć podstawow fizyki i Chemii.jak dla mnie głupia i narcystyczna postawa.
Czyli według Ciebie każdy kto nie czyta - równocześnie nie myśli? Osoba która nie czyta od razu jest niekulturalna? Jesteś dobra w pisaniu, a każdy kto ma inne zainteresowanie jest niemyślącym i niekulturalnym człowiekiem... Gratuluję podejścia!
Gdybym nie próbowała wydawać książki to może bym uwierzyła w "potoczyło się szybko" ;)
Tylko że "potoczyło się szybko" wcale nie odnosiło się do tempa wydania książki, ale do czasu, w jakim nauczycielka przekonała autorkę, że warto poświęcić się pisaniu.
Komentowalam wyznanie jeszcze w niezweryfikowanych, przed moderacją.
Nieco inaczej było to tam ujęte ;)
Strasznie sie wywyzszasz, uwazasz sie za kogos lepszego, mowisz, ze nie bylo nikogo normalnego w klasie oprocz Ciebie. Twoim zdaniem to ktos kto odbiega od wszystkich, wyroznia sie w tlumie, jest inny niz wszyscy jest normalny a reszta nie? Troche dziwne masz rozumowanie...
Moja Pani od polskiego też ma na imie Ania, jest wspaniałym człowiekiem! :)
Czy tylko mi szkoła nie pozostawiła nic? Zasłużony szacunek miałam w życiu może do 4 nauczycieli w sumie, ale nie powiedziałabym żeby jakoś specjalnie zmienili moje życie
Czy tylko mnie razi sformułowanie "sprawa na oko była zamknięta"? Na oko to ja mogę np. dodawać składniki do ciasta na naleśniki...
Jasne. Autorka wydała książkę ale nie chce podać tytułu. Bo to normalne że autor nie chce rozreklamować swojej twórczości i zarabiać większej ilości pieniędzy;)
I jeszcze to podejście do ludzi czytających książki. Tak - naukowe, jeszcze można zrozumieć, że człowiek ma w głowie więcej ale takie "zwykle"? Jeśli czytam conajmniej 3 książki o tematyce kryminalnej w tygodniu to jestem inteligentniejsza niż reszta, która nie czyta? No nie wydaje mi się..