#squey
Moja mama bardzo lubi dzieci, uwielbia wręcz, jak sąsiedzi lub rodzina poproszą, ona przypilnuje, zabawi itp.
Ostatnio przyszła do nas nowa sąsiadka, typowa madka i Karyna jakich mało. Na wejściu wygłosiła multum przepisów, że jej Brajankowi wszystko wolno i nie wolno na niego krzyczeć (moja mama jest strasznie wrażliwą kobietą, zawsze stara się tłumaczyć, spokojnie mówić, anioł nie człowiek). Kiedy madka zostawiła dziecko, piekło było nie z tej ziemi - dzieciak wszystko rozwalał, kopał, nasikał nawet na szafkę. Moja mama się rozpłakała, próbowała tłumaczyć, postawić do kąta. Nic, dzieciak jak ze stali. Próbowałem jej pomóc, zajmowałem go, ogarnąłem szafkę - dzieciak bił mnie i śmiał się prosto w twarz.
Kiedy byliśmy z mamą na skraju załamania nerwowego, moja 14-letnia siostra wróciła od koleżanki. Dzieciak podbiegł, kopnął ją, zaśmiał się jej prosto w twarz i chciał odbiec. Siora chwyciła go za ramię, odwróciła w swoją stronę i pyta: Jak ty się zachowujesz?! Starszych się nie bije - patrzyła przy tym małemu dziecku prosto w oczy takim wzrokiem, że diabeł wysiada.
Dzieciak napluł jej w twarz. Rozumiecie? Obce dziecko napluło człowiekowi prosto w twarz.
Nie odezwała się słowem, wytarła twarz rękawem wolnej ręki, bo drugą cały czas trzymała go za ramię, zaprowadziła go do salonu, przełożyła przez kolano i po prostu dała klapsa, nie mocnego, ale widać było, że dzieciak w szoku. Zabrała mu telefon, który przyniosła mu jego mamusia, kazała posprzątać wszystko co porozwalał... Wrzask był niemiłosierny. Siostra zabrała mu ulubiony samochodzik i ukarała jeszcze raz. Uciszył się, zaczął sprzątać, ale kiedy skończył siora powiedziała, że odda mu samochód, ale telefon odda tylko jego mamie. Znów wrzask, ryk i płacz. Na nią nie podziałało, podeszła do młodego i postawiła go do kąta. Dzieciak stał tam pół godziny, mama próbowała interweniować, ale siora kazała jej się nie wcinać "bo dzieciak nie będzie wami pomiatał". Kiedy odbył karę, kazała przeprosić mnie i mamę. Dzieciak cichy jak nigdy podszedł do mamy, przytulił się do jej nogi i powiedział "przepraszam, proszę pani". Ze mną tak samo. Resztę czasu grał w gry planszowe, rozmawiał - no istny aniołek. Kiedy przyszła po niego mamusia, siostra dała jej telefon i powiedziała, że nie był potrzebny, a dzieciak przed wyjściem przytulił się do jej nogi i przeprosił, jego madka stała w szoku, a siostra uśmiechnęła się i grzecznie ich pożegnała.
43-letnia kobieta i 18-letni facet nie dali rady z 6-latkiem, z którym w mig uporała się nastoletnia dziewczyna. Jestem kurwa dalej w szoku.
jakbym na wejsciu kogos PROSZACEGO O PRZYSLUGE uslyszala stado zadan od bezstresowo wychowujacej madki, to bym jej trzasnela drzwiami rpzed nosem a nie wziela tego dzieciaka
Bez polskich znaków nie da się tego czytać.
Jaktoja I bez znaków interpunkcyjnych. 😵
Cóż... Na pewno nie wyrośnie na madkę. 😀
Nigdy nie mów nigdy - odpieluszkowe zapalenie mózgu może zrobić swoje. I to nie jest złośliwość, niektórym kobietom po prostu odbija po porodzie. Tak nas, ludzi, natura wyruchała :P
A skąd pewność, że dziewczyna będzie chciała mieć dzieci?
Dzieci bardzo łatwo zauważają, jeśli komuś brakuje stanowczości, i bardzo chętnie to wykorzystują. Ja nie jestem w szoku, że z dzieckiem uporała się 14-latka. Ja jestem w szoku, że Ty i Twoja matka tak delikatnie podeszliście do małego, agresywnego diabła. Wcale się nie dziwię, że tak Wami pomiatał, bo taką miękkością sami się o to prosiliście.
Gratuluję dziewczynie cierpliwości 👏😉
Kiedyś w podstawówce kolega ciągle się ze mnie wyśmiał trwało to ładnych parę miesięcy do póki nie zajebałem mu takiego strzała na ryj, nie za bardzo wiedział co się stało ale mu na dobre wyszło, jemu i wszystkim do wokół. Czasem gdy wszystko zawodzi jedynym rozwiązaniem jest przemoc.
Dziewczyna złoto!!!
Najlepiej żeby był spokoj to Dac dziecku telefon i miec z głowy na pol dnia. A później wielkie zdziwienie, że dziecko krzyczy , tupie, pluje bo domaga sie tego co 'jemu sie nalezy'. Oczywiście nie rozumiem takich rodziców. Sama mam 2 dzieci i mimo, że zbytnio czasu nie mam, moje dzieci nie dostaja telefonu. Staram się dziennie wygospodarować dla nich 3 godziny na zabawe i godzine na naukę kolorów, liczenia, rysowania po slaczkach. Reszte dnia spedzaja bawiąc się razem lub z innymi dziecmi. I nigdy dziecko mnie nie opluło ani kopło.
Pamiętaj, że taką naukę najlepiej wpleść w zabawę.
No i gdzie są ci obrońcy dziecięcych pup, co to pod każdym wyznaniem o przemocy domowej twierdzą, że nawet klapsa nie wolno dać? Jakoś was nie widzę?
I Twoja mama bez niczego bierze te dzieci od obcych ludzi, a Oni do Niej przychodzą nawet nowi sąsiedzi?
Siostra byłaby dobrym pedagogiem i świetną matką. Jak dorośnie znaczy.
A czasem mają ochotę!