#sTRQz
Prowadzę własną działalność gospodarczą, pracuję tylko ja. Mam mnóstwo klientek, są zadowolone, chwalą, podziwiają. Moja konkurencja też mnie zna, gdyż w moim mieście jestem jedną z najlepszych kosmetyczek. Pracuję w tym zawodzie już 6 lat. Pomimo tylu lat nadal kocham to co robię, nie wyobrażam sobie życia bez tego.
4 dni temu zrobiłam szkolenie z zakresu instruktażu i szkoleń innych przyszłych kosmetyczek. Jednak jest coś, co przez te 6 lat nie daje mi spokoju, mianowicie ja nigdy w życiu nie zrobiłam żadnego szkolenia, instruktażowe było pierwsze. Przez te 6 lat pracowałam i nadal pracuję dość prężnie, moja firma daje mi pieniądze z których potrafię żyć i odłożyć kasę na przyszłość. Jednak nigdy ale to nigdy nie zrobiłam żadnego szkolenia, kursu, żadnego. Wszystkiego nauczyłam się z YouTube'a, mnóstwa filmików, zdjęć i... porad z Internetu.
Czytałem kiedyś, że w USA złapano mężczyznę, który przeprowadził kilkaset skomplikowanych i bardzo drogich zabiegów za grosze, jako chirurg plastyczny, a on nie uczył się medycyny w szkole, a jedynie z poradników itp. w internecie.
Teraz tak na prawdę bardzo wielu rzeczy można nauczyć się tylko z internetu. Inna sprawa czy warto tylko na tym opierać swoją wiedzę.
No to powinni mu dać conajmniej medal jeżeli te zabiegi przeprowadził prawidłowo ;) Aż szkoda zmarnowanego potencjału :)
Cóż, prawo jest takie, że nie musisz mieć zrobionego żadnego kursu. Kosmetyczka to nie kosmetolog. Sama mam koleżankę, która ma swój salon, a dopiero niedawno skończyła szkole. Aczkolwiek uważam, że jakaś podstawowa wiedzę z zakresu choćby chorób powinnaś mieć. Dla swojego i klientek bezpieczeństwa.
To, że czerpała wiedzę z Internetu nie znaczy, że nie jest w temacie chorób i innych potrzebnych rzeczy z zakresu higieny i bezpieczeństwa swoich klientek. Na youtube rzadko ogląda się poradniki "Grażyny z osiedlowego salonu kosmetyczno-delikatesowo-fryzjerskiego".
Skoro jej działalność dobrze się miewa, to klientki pewnie czują się u niej bezpieczne :)
Nie twierdzę, że autorka nie ma takiej wiedzy, mówię tylko, że to jest podstawa do prawidłowego funkcjonowania salonu. Brawo dla niej jak wszystko robi zgodnie z zasadami higieny i potrafi rozpoznać chociaż podstawowe choroby.
Właśnie gdy zaczynałam swoją przygodę z kosmetyką to pierwsze czego się uczyłam to choroby, choroby skóry, dłoni, rąk. Później było uczenie się na samej sobie, następnie na rodzinie, znajomych, weszło mi to w prawe i otworzyłam swój salon. Gdy patrzę na pracę innych stylistek to aż czasami się śmieje że wykonują takie coś ze szkoleniami, wszystko jest nie tak jak powinno :) wzory i techniki mam opanowane do perfekcji A wszystko to dzięki Youtube i poradnikom:) dla mnie najważniejsze jest to, żeby kobieta wyszła szczęśliwa, zadowolona i z uśmiechem na twarzy, póki co tak się dzieje, najważniejsze dobro innych A dopiero na drugim miejscu pieniądze, choć na nie na prawdę nie narzekam :)
Umakijazowany klaun tez wychodzi z usmiechem :) dobrze ze Ci nie weszlo w lewe :) a tak serio to super ze robisz co lubisz, masz zadowolonych klientow i jestes na to tak pozytywnie nakrecona. Szanuje ludzi z pasja.
@Martyna9606 czyli nabrałaś WPRAWY?
Masz po prostu do tego smykałkę.
Czyli pozazdrościć talentu ;)
akurat tobie się udało, ale ja miałam pecha trafić przed laty na kosmetyczkę, która też nie przeszła żadnego szkolenia. Przez lata jej się udawało, bo jesteśmy z małego miasta gdzie są dwie takie kobiety na krzyż i cieszyła się dobrą opinią. Do czasu. Zapisałam się do niej na paznokcie, bo zbliżało się wesele, ale los chciał, że tego dnia nie mogłam się wyrwać z pracy. Zadzwoniłam do niej, że mnie nie będzie, a ona "ok, to może umówię się z inną". Potem ta inna napisała na facebooku, że kobieta przebiła jej skórę nieoczyszczonymi nożyczkami, rana zaczęła później puchnąć i swędzieć. Z tego co się dowiedziałam po jakimś czasie musiała jechać z tym na pogotowie, bo się to w ogóle nie goiło i było podejrzenie zakażenia jakimś cholerstwem. Wyobraźcie sobie, że ona niemal nigdy nie odkażała sprzętu po klientach. Myślała, że pilniki, nożyczki, gąbeczki, pędzelki są zdatne do użycia nawet po stu klientkach. Nawet nie chcę wiedzieć ile grzybów musiało jej tam kwitnąć. Dlatego tak ważne jest sprawdzenie osób, które ingerują nam w ciało.
Ogromnie jej współczuję, u mnie w salonie pilniki, szczotki są jednorazowe. Frezy, cążki, nożyczki są oczyszczane w autkolawie. Nie wyobrażam sobie użyć czegoś po pierwszej osobie na drugiej klientce. Firma jest wizytówką, a jedna niezadowolona klientka będzie bardziej przebijala zadowolone klientki. Ja moje Panie traktuje tak jak chciałabym być traktowana ja :)
Zdecydowanie więcej można się nauczyć, jeżeli uczysz się z przyjemności i żywego zainteresowania. Na pewno pomógł Ci w tym talent.
Bo liczą się faktyczne umiejetnosci, a nie papier. :) Gratuluję!
Wydaje mi się, ze jest wiele takich osób, ani nie masz się czego wstydzić, ani czym chwalic
Napisałam doktorat to angielsku. Oglądam filmy, czytam książki i artykuły naukowe po angielsku.
Na codzien posługuje się tym językiem w pracy
Nie mam nawet first certificate ;)
Życie po prostu czasem jest zabawne
Ogólnie skoro sama nauczyłaś się wszystkiego a chcesz mieć do tego kwalifikacje to jest taka możliwość. Słyszałam o tym na warsztatach w szkole i działa to tak że przez Internet składasz wniosek i w zależności od dziedziny albo wysyłasz portfolio albo masz egzamin i masz szansę zdobyć certyfikat, nie jest to skomplikowane A będziesz miała nawet sama dla siebie papierek