#sB7Op

Zapewne większość osób uzna to za chore i nie do pomyślenia, ale kocham swoją przyrodnią siostrę.

Nie, nie jest to nic niezwykłego, rodzeństwo powinno się kochać, ale to trochę inna sytuacja. Otóż moi rodzice rozeszli się, gdy byłem małym dzieciakiem. Ojciec wyleciał za granicę, gdzie pracował i próbował znaleźć swoje miejsce. Nigdy nie udało mu się stworzyć nowej rodziny, ale z jednego romansu miał córkę. Jego matka cały ten czas mieszkała z nami w domu, który on kiedyś wybudował. Kiedy oświadczył, że bardzo chce zjechać do Polski, za ich prośbą przyjęliśmy go tymczasowo do siebie. Wyszło jednak na to, że został na dłużej, bo rodzice pokochali się na nowo, wybaczyli sobie dawne błędy i w końcu ponownie się zeszli. Po pewnym czasie, dokładniej 6 lat temu, zdecydował się on sprowadzić do nas swoją wcześniej nieznaną mi córkę. Poznaliśmy się więc, gdy miałem 15 lat, a ona 12. Na początku było to dla mnie strasznie krępujące, narzucono mi, bym obcą mi osobę traktował jak rodzeństwo i po kilku miesiącach naprawdę tak się stało. Polubiliśmy się i jak się okazało, mieliśmy wiele wspólnych tematów i zainteresowań. Zabierałem ją do swoich znajomych i wkręcałem w klimat tego kraju. Wszyscy ją polubili i od niejednej osoby słyszeliśmy, jakim uroczym jesteśmy rodzeństwem, zawsze ją broniłem kiedy trzeba było i przez kilka lat pocieszałem i doradzałem, gdy była smutna i miała swoje pierwsze poważne problemy. Widziałem jak dorasta i jak ładnieje z roku na rok, jak powoli staje się kobietą. Byliśmy prawie nierozłączni, ale nigdy nie byłem zazdrosny, gdy spędzała czas ze swoimi koleżankami czy kolegami/chłopakami, jednak gdy skończyła 16 lat i dowiedziałem się o tym, że jej chłopak ją skrzywdził, nie mogłem tego tak zostawić. Gdy wyciągnąłem od niej jego adres i poprosiła. bym nie robił nic głupiego, nie posłuchałem i poszedłem tam wyrównać z nim rachunki. Nie mogłem znieść tego, że ktoś ją znowu skrzywdził. Tego wieczoru jak zwykle nie było rodziców w domu. Pamiętam, że wróciłem i usiadłem jeszcze wnerwiony na kanapie, a ona przytuliła się do mnie i ponownie rozpłakała. Głaskałem ją po głowie, powtarzałem, że będzie dobrze i stało się. Do tej pory nie wiem jak i dlaczego, ale ją pocałowałem. Po tym zdarzeniu udawaliśmy, że nic się nie stało i unikaliśmy swojego towarzystwa, ale długo nie daliśmy rady. Pomimo iż to chore, czujemy coś do siebie. Oboje wkroczyliśmy niedawno w dorosłość i wciąż ukrywamy przed światem co się z nami dzieje. Z racji wciąż młodego wieku, nadal mieszkamy z rodzicami, którzy o niczym nie wiedzą. Spędzamy ze sobą czas, słuchamy razem muzyki, gotujemy, sypiamy ze sobą, wygłupiamy się i jesteśmy szczęśliwi, bez względu na to, co pomyślicie czytając to. Dla mnie to też niezrozumiałe, ale ją kocham. Bezgranicznie.
Okropnape Odpowiedz

Tylko dzieci nie naróbcie.

EzioAuditoreFirenze

Mogą adoptować.

majer

Może ograniczą się tylko do robienia.

IrisvonEverec Odpowiedz

To kiepski pomysł, by to ciągnąć. Jesteście ze sobą blisko spokrewnieni, więc społecznie, w Waszym najbliższym otoczeniu to nie przejdzie. Musielibyście wyjechać gdzieś w cholerę, porzucając przy tym wszelkie kontakty, by żyć spokojnie. No i ewentualne dzieci z takiego związku to raczej bardzo głupi pomysł...

IrisvonEverec

@wergil: Dla mnie to też nie do pomyślenia, jednak jesteśmy dla nich nikim, by mówić im co mają robić. Gdybym należała do grona ich znajomych/rodziny i znała sytuację, to raczej nie byłabym w stanie tego związku zaakceptować. 😕

Przegryf

A ja mam zupełnie odmienną opinię od was (I pewnie część też ją podziela, ale boi się przyznać, bo "w tłumie łatwiej") Ale co ich łączy oprócz wspólnego ojca ? Dwie obce osoby, dwa pomieszane genotypy. Wychowywali się osobno. To tak jakbyś poznał córkę somsiada. Jasne, kochanie w ten sposób swojej normalnej siostry, krwi z krwi to wynaturzenie, ponieważ naturalnie osoby, które wychowują się razem mają inne relacje ze sobą. Wszystko to psychika. Więc ja nie wiem, dlaczego piszecie, że to chore, skoro on zakochał się w osobie, w której nigdy nie widział prawdziwej siostry, bo spotkali się dopiero po 15 latach jego życia. Zejdźcie z chłopaka, bo akurat w tym przypadku to nie jest mniej normalne niż wasze fetysze czy inne lgbtq.

IrisvonEverec

@Przegryf: Niestety nie mogę się zgodzić z tym, że to tak, jakby był z córką sąsiada, czy coś w tym guście. Jest zasadnicza różnica: z córką sąsiada mógłby się wychowywać "od pieluchy", widywać i bawić się codziennie, jeść wspólne posiłki, czy nawet kąpać, albo spać w jednej kołysce i to nie zmienia faktu, że taki związek byłby zdrowy, normalny, bo (oczywiście wykluczając wszelkie możliwości skoków w bok między ich rodzicami i tym samym możliwość bycia przyrodnim rodzeństwem) nie są mimo wszystko spokrewnieni. Zupełnie inna sytuacja ma miejsce, kiedy para ma chociaż jednego wspólnego rodzica, jak w tym przypadku. Mogliby nawet wcale się nie poznać, spotkać w dorosłym życiu w jakichś zupełnie przypadkowych okolicznościach, ale wtedy i tak mają wspólnego ojca. Co z tego? W sumie nic, jeśli żyją z dala od rodziny, by nikt nie wiedział, że są tak na prawdę rodzeństwem. Schody się zaczynają, gdy taka para chce mieć własne dziecko. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że będzie ono obciążone jakąś chorobą genetyczną, a to ból zarówno dla rodziców takiego dziecka, jak i niego samego. Tutaj Autor jednak zdaje sobie sprawę z tego, że dziewczyna jest jego przyrodnią siostrą. Jeśli w dokumentach mają wpisane dane tego samego ojca (zawsze dziewczyna może mieć wpisanego innego, bądź "nieznany"), wtedy nawet ze ślubem będzie problem, a właściwie wcale go nie dostaną, gdyby chcieli wziąć, a brak ślubu sprawia spore kłopoty przy sprawach spadkowych, własności, wspólnoty majątkowej, czy nawet w szpitalu, gdy lekarz nie będzie chciał/mógł udzielić drugiej osobie informacji o stanie zdrowia. No i bezapelacyjnie: jest to kazirodczy związek. Nielegalny i nieetyczny, tego nic nie zmieni. Tak, jak pisałam: jedynie porzucenie rodzinnego miasta i ewentualna adopcja. Ze ślubem, czy też bez, nie wiem jak tam się sprawy mają dokładnie.

Ja na pewno nie byłabym w stanie być w takim związku, choćby się waliło, paliło. Czułabym do siebie i tej osoby obrzydzenie. 😕

Przegryf

Co do chorób to nie koniecznie 'bardzo duże' A co do tego co opisalas to z jednej strony masz rację, że to rodzi problemy, a z drugiej strony mówisz, że związek z kimś z kim się wychowałaś od zawsze, ale jest córką somsiada jest ok, a jak ktoś się wychowuje od zawsze, ale jest siostrą, to już nie ok ? W sensie to jest bardzo związane z mentalnością. Ktoś tam niżej ładnie opisał, że naturalnie jest inny mechanizm postrzegania siostry, a koleżanki. Więc jak ten oto jegomość poznał swoją siostrę po 15 latach, gdzie nie wychowywali się razem, nie znali się wcześniej, nie mają wyrobionego poczucia "to jest moja siostra, wygląda jak moja mama, fe" to naturalne jest, że ich do siebie przyciągnie, bo to tak, jakby poznał właśnie tę córkę somsiada. Obcą osobę, z która łączy Cię tylko to, że Twój ojciec skoczył w bok. Dobrze wszyscy wiemy, że serce nie sługa, a karany w Polsce jest związek z Siostrą, nie z (tak teoretycznie) obcą osobą, której nigdy mógłby nie poznać. Więc moim zdaniem akurat ten konkretny przypadek nie jest wynaturzeniem. Jest czymś zupełnie normalnym. Poznaj jakiegoś przystojnego chłopaka w pracy, zacznij spędzać z nim tyle czasu co autor, raczej mało Cię będzie obchodzić, czy to Twój brat, czy nie ;)

IrisvonEverec

@Przegryf: Nie znają się, ale wiedzą, że są blisko spokrewnioną rodziną. Tu nie chodzi o przyzwyczajenie, wychowywanie, podobieństwo, tylko GENY. Nie zabraniam nikomu żyć w kazirodczym związku: mnie to nie interesuje, skoro im dobrze, to ja mam na obcych ludzi wywalone i piszę tylko, co o tym myślę, nic nie nakazuję, bo i tak zrobią, jak im się podoba. Inna sprawa, gdybym była ich znajomą, albo np. ojcem. Chyba bym padła na zawał, jakbym się o tym dowiedziała, dlatego pisałam też, że według mnie jedyną dobrą opcją dla nich jest wyprowadzka daleko od rodziny i starych znajomych, życie raczej bez ślubu (chyba, że nie mają w dokumentach wpisanego tego samego ojca) i dzieci stanowczo mądrzej by było ewentualnie adoptować niż mieć swoje, bo to zbyt duże ryzyko. To nie jest dalekie kuzynostwo, tylko prawdziwe rodzeństwo, mające wspólne geny. Z córką sąsiada wspólnych genów (oczywiście pomijając zdrady itd.) się nie ma. Co do tego poznawania: fakt, na początku znajomości by mi to nawet nie przyszło do głowy, jak każdemu normalnemu człowiekowi. Ale gdybym się dowiedziała, że mój mąż jest moim bratem, to nie byłoby mowy o dalszym ciągnięciu tego związku, nawet pomimo faktu, że mamy już jedną zdrową córkę. Nie byłabym w stanie na niego spojrzeć tak, jak dotychczas. 😕

holy Odpowiedz

Bardzo mi Ciebie szkoda... rozumiem ze jesteście zakochani ale uwierz mi, lepiej to zakończyć. Powinniście zamieszkać w innych miastach i spotykać się sporadycznie - miłość Wam przejdzie. Rozwalicie tylko rodzine i nic z tego nie będzie. A miłość wydaje się silna bo jest zakazana i tajemnicza

loveinsativa

@holy miłość to nie grupa żeby przechodziła. Chłopak ma problem....

Akilliada

@holy Jeśli to prawdziwa miłość, to nie przejdzie i nie zapomną. Też kiedyś myślałam, że co z oczu, to z serca... Minęło tyle lat, a my wciąż byśmy oddali za siebie życie.

IrisvonEverec

@Akilliada: Ja tak trochę z innej beczki. Uświadomiłaś mi, że całe życie źle interpretowałam powiedzenie "co z oczu to z serca". 😨 Do teraz byłam przekonana, że chodzi o to, że patrząc komuś w oczy widzimy jego intencje, duszę, czy coś... 😄
Dzięki za nieświadome uzmysłowienie. 😀

Straightoheaven Odpowiedz

Jest coś takiego, ze przyrodnie (czy tez nie) rodzeństwo lub nawet członkowie rodziny, gdy się nie widzieli przez x lat czy nie znali w ogóle, odczuwają dziwny pociąg seksualny do siebie. Wydają się sobie bardziej atrakcyjni itp. Nie wiem dlaczego, bo chyba czytałam o tym kiedyś, ale miłość ta jest chora tak czy inaczej. Sama mam rodzeństwo i nigdy, ale to nigdy by mi coś takiego nie przyszło do łba.

lotos53

@Straightoheaven Może natura tak zrobiła, aby odnaleźć zagubione rodzeństwo... 🤔

Kicialka Odpowiedz

Normalnie w rodzinie wykształca się takie poczucie, że bliscy krewni pod względem seksualnym są „be”. Dzieje się to gdy człowiek jest bardzo mały i ma zapobiec np. postrzeganiu przez córkę ojca w seksualny sposób. Celem tego zjawiska jest po prostu to, żeby ludzie blisko spokrewnieni nie rozmnażali się między sobą i nie tworzyli chorego potomstwa. Jednak, ponieważ w waszym przypadku nie znaliście się przez dużą część waszego dorastania, te mechanizmy się nie wykształciły. W praktyce wygląda to tak, że nagle poznaliście się bardzo blisko, spędzaliście ze sobą mnóstwo czasu i przestaliście postrzegać się tylko jak przyjaciół (bo wasze mózgi podświadomie właśnie tak to zarejestrowały: przyjaźń, nie rodzeństwo - dla waszych mózgów do kategorii rodzeństwo wpadlibyście, gdybyście znali się od kiedy jesteście malutkimi dziećmi). Sytuacja trudna, ale mnie akurat to jakoś nie odrzuca - nikomu niczego złego w końcu nie robicie. Wybadajcie grunt z rodzicami, jeśli kiedykolwiek zamierzacie im o tym powiedzieć - a do tego raczej kiedyś będzie musiało dojść. No i pogódźcie się z tym, że lwia część znajomych może się od was odwrócić, gdy pozna prawdę. I nie wpadnijcie z dzieciakiem, bo prawdopodobieństwo upośledzenia potomka w waszym przypadku jest bardzo duże.

Przegryf

Nie, żeby coś, ale ich dziecko może urodzić się absolutnie zdrowe. Bo dziewczyna ma 50/50 jego DNA. Inna matka, inna kombinacja genetyczna. Mutacje zachodząc praktycznie w 100% przy krzyżowaniu linii siostrzanych. A patrząc na to, że on ma inne DNA, i ona ma inne DNA, to ryzyko nie jest "bardzo duże". Mógłbym to dokładnie wyliczyć. Pozdrawiam z medycyny :D

Kicialka

@Bobisia
Mogłoby się to wydarzyć (bo teoretycznie mogłoby się wydarzyć wszystko), ale nie podpada to pod przykład, który rozważałam w pierwszym komentarzu. Chodzi tutaj o to, że nawet jeśli masz 15 lat i rodzi ci się brat/siostra, to twój mózg tę osobę od razu zaczyna postrzegać jako rodzeństwo i tak samo w drugą stronę. Widzisz, jak dziecko rośnie, ono dorasta przy tobie i mechanizmy, o których pisałam wykształcają się bez zmian. Logika.

@Przegryf
Do medycyny mi daleko, więc dziękuję za poprawkę :)

grzejniczek Odpowiedz

Tak. To jest chore

peniswrowiu Odpowiedz

W tym wypadku, wasektomia i sterylizacja wysoko zalecane dla Was obojga. Poza tym, jak jesteście szczęśliwi, to czekajcie, aż będziecie mogli się gdzieś wyprowadzić i powodzenia.

Tootiki96

@peniswrowiu niezbyt dobra rada, nie wiesz czy za rok czy 2 lata im się nie odwidzi i nie znajdą sobie kogoś innego. Takie zabiegi jak wyżej to bardzo poważna decyzja niosąca konsekwencje przez całe życie

peniswrowiu

@Tootiki96 myślałem, że to jest tak oczywiste, że nie muszę tego dopisywać. Miałem na myśli podjęcie takiej decyzji po milionie razów zastanowienia się nad tym, czy to będzie dobre dla nich obojga, czy warto, czy na pewno zostaną ze sobą do końca itp.

majer

Ewentualnie peniswrowiu, bo z tego dzieci nie będzie.

Powazny Odpowiedz

To nie jest chore, po prostu wasz ojciec przechytrzył naturę a wy nie macie na pociąg do siebie żadnego wpływu.
Natura aby potomstwo miało bardziej różnorodną pulę genową sprawiła ze dzieci wychowujące się ze sobą od małego lub mające codzienny lub prawie codzienny kontakt są dla siebie aseksualne przez całe życie. U was spotkaliście się dopiero w wieku nastoletnim więc naturalne zabezpieczenie nie zadziałało w waszych psychikach i jesteście dla siebie jak dwoje nastolatków, po prostu.
Macie wspólnego ojca więc powinniście prześledzić historie chorób w rodzinie, niektóre geny w tym te powodujące jakieś choroby mogą się wzmacniać. Nie oznacza to wcale że dzieci będą chore. Wady chowu wsobnego ujawniają się raczej na wielu pokoleniach w ramach pokrewieństwa, wiec bardzo bym się tego nie obawiał. Natomiast waszym wrogiem nr jeden jest społeczeństwo (co widać w komentarzach) i być może rodzina. Możecie też zostać bezpiecznie przy miłości platonicznej i ułożyć sobie życie z innymi. Reasumując: to nie wasza wina, biologia działa jak działa, cokolwiek zrobicie życzę szczęścia.

DarkPsychopathII Odpowiedz

Pomijając wszystko to wiecie, że ich dzieci mogą być albo bardzo zdrowe albo bardzo chore. Niekoniecznie będzie z nimi coś złego. To po prostu genetyka. W razie jakiegoś zaburzenia posiadanie dzieci z osobą krewną zwiększa ryzyko chorób u dzieci, ale w razie posiadania jakich cech pozytywnych także. Można więc uzyskać osobniki potomne bardzo silne i zdrowe, albo całkowicie chorowite czy zdeformowane. Jednak zazwyczaj nie będzie to miało żadnego wpływu i dzieci będą mieli przeciętne. Habsburgowie żenili się ze sobą przez wiele pokoleń i ich deformacje rosły ze względu na wielopokoleniową niewielką pulę genowa. O ile ich dzieci nie zapalają do siebie miłością, to ryzyko deformacji jest niemal zerowe.

majer

@wergil - jeszcze z homoseksualizmem musimy sobie poradzić :)

majer

- nie jest karany? To o co im chodzi? Ale mniejsza z tym. Mi chodzi że społeczeństwo upada i pogłowie nie dość szybko wzrasta. :)

Przekliniak Odpowiedz

No to niezły bigos

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie