Kilka lat temu zacząłem spotykać się z pewną dziewczyną. Dla mnie to była miłość od pierwszego wejrzenia, normalnie grom z jasnego nieba. Byłem zakochany po uszy i zrobiłbym dla niej wszystko, nie zniósłbym myśli, że moglibyśmy się nie spotykać. Przyjeżdżałem do jej domu prawie codziennie, ona jeszcze nie miała prawa jazdy, a często musiała być w domu względu na młodsze rodzeństwo i kota. Kota, którego uwielbiała cała rodzina, który był ich domowym pieszczochem, któremu wolno było wszystko, normalnie ubóstwiali tego zwierzaka. Ja z kolei za nim nie przepadałem, bo sierściuch często (moim zdaniem złośliwie) załatwiał się do moich butów... Normalnie jakby był zazdrosny o moją dziewczynę i mścił się za fakt, że ona poświęca mi swój czas. W dodatku zawsze na mnie prychał i usiłował mnie podrapać, czasem mu się udawało. Byłem chyba jedyną osobą, która tego kota nie lubiła.
Pewnego dnia kot zaginął. Wieczorem zniknął i już się nie pojawił. Rodzina zrozpaczona, poszukiwania nic nie dały. Zaangażowałem się w nie mocno, nawet pomagałem dziewczynie porozwieszać plakaty z kotem, poroznosiliśmy je po okolicy, ale bez odzewu, nikt kota nie widział. Dziewczyna była zrozpaczona, pocieszałem ją długi czas.
Przejechałem tego kota, gdy odjeżdżałem spod ich domu. Bałem się przyznać, żeby nie pomyślała, że to specjalnie, z zemsty, a z każdym dniem trudniej było powiedzieć prawdę. Tym sposobem do dzisiaj nikt nie wie, że to ja stałem za jego zniknięciem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja tylko powiem że koty nie sikają złośliwie. One nawet nie pojmują czym jest złośliwość. Z racji tego że za nim nie przepadałeś byłeś dla niego czynnikiem stresogennym. Koty są bardzo podatne na stres i najczęściej po prostu siusiają z tego powodu. A że twoje buty musiały mieć twój intensywny zapach.... No to sikał na nie bo kojarzyły mu się z stresem jaki niechcąco wywoływałeś.
Proszę.
true, zwierzeta nie majauczuc w takim znaczeniu, jak interpretuja je ludzie
bazienka akurat według badań koty mają tę część mózgu która u człowieka odpowiada za emocje podobną w budowie do nas. Oznacza to że koty w jakimś sensie te emocje mogą odczuwać podobnie do ludzi. Czyli mogą być smutne złe obrażone (tak koty mogą się obrazić). Mogą mieć zły humor. W jakim stopniu działa to jak u nas nie wiadomo.
Za to złośliwość to nie emocja.
Adoptowałam dwa koty pół roku temu, jedna nie ma żadnego problemu, druga nam sika wszędzie. Obie chowane były razem przez 3 lata więc się znają. Nie mam pojęcia co może jej nie pasować:( Nie krzyczymy, dajmy uwagę i zabawy. Badania dobre niedługo czas na behawioryste...
Ale fakt, koty są mega wyczulone. Podobno nawet nowa powiedzmy doniczka może im się nie spodobać i już problem eh.
no ok, ale rozwala mnie jak ktos pisze o tym, ze zwierze go "kocha" lub "teskni"
Backwards, a na pewno nie chodzi o zwirek?
Zwierzęta traktują nas jak część swojego stada (w każdym razie psy) więc kochają i tęsknią. Ludzie to też zwierzęta, nie wiem dlaczego wielu myśli, że nasze uczucia są bardziej prawdziwe i bardziej ważne.
no nie wiem, czy traktowanie jak stado to milosc, raczej jakies instynkty opiekuncze i atawistyczne przywiazanie, opieka itp.
VaianaMar psy nie tworzą z człowiekiem stada. Stado to grupa osobników tego samego gatunku, kierowane jest relacjami wewnątrzgatunkowymi. Człowiek może co najwyżej z psem stanowić grupę socjalną ale nie traktuje psa jak człowieka ani pies nie traktuje człowieka jak psa, taką grupą rządzą inne zasady :)
po prostu uwazam, z eludzie maja podejrzanie wielka sklonnosci do antropomorfizacji pewnych zjawisk (spojrz na chrzescijanstwo), ale tez np. kosmitow- w wiekszosci filmow sa to postaci czlekoksztaltne, dwunozne itp., a zycie na innych planetach to moga bych chocby inteligentne ptaki czy cos o mentalnosci roju
i upatruja "ludzkich" cech w zwierzetach rowniez, a to troche inne reakcje i mozliwosci poznawcze jednak
bazienka ja myślę że w stosunku do zwierząt to akurat dobrze (nie licząc skrajności). Bo mając styczność z wolontariatem i fundacjami wiem jak okrutni są ludzie którzy widzą w zwierzętach tylko coś bez uczuć. Już to pisałam ostatnio tu ale koty z wyrwanymi pazurami, czy drutem wbitym przez pysk tak by zdechł z głodu to przypadki których jest naprawdę bardzo dużo na rok. Kocięta czy szczenięta będące żywymi zabawkami dla małych dzieci które znowu nie są uczone że te tak samo odczuwają ból. Otrucia o których nawet tu pisali. Psy koty że śrutem w ciele, który ciągle sprawia ból. Tego jest od groma.
Lepiej gdy ludzie rozczulają się że zwierzątko ich kocha i tęskni niż żeby traktowali je jako coś.
To my nadaliśmy nazwę miłości, a to nic innego jak reakcje chemiczne zachodzące w całym organizmie. Oczywiście, że mózg kota nie jest tak rozwinięty, jak człowieka i kot nie potrafi zastanowić się abstrakcyjnie nad swoimi uczuciami. Potrafi pokazać, co się z nim dzieje, ale nie do końca to zrozumie. Będzie się cieszył na nasz widok, bo kojarzymy mu się z bezpieczeństwem, a przecież dokładnie taka sama sytuacja dzieje się z nami, gdy widzimy swojego partnera. Potrafimy nawiązać więź z osobnikiem innego gatunku. Papuga potrafi wyrywać sobie pióra ze stresu, kiedy właściciel wyjdzie z domu na dłuższy czas. Nie przytulamy się, bo kieruje nami mistyczna miłość w rozumieniu ogólnym, tylko pragniemy bliskości, bo zapewnia nam otuchę i relaksuje nas obecność partnera/matki/przyjaciela. Redukuje stres, wspomaga wytwarzanie endorfin. To samo z psem, czy kotem.
to byl wypadek
tez bym nie powiedziala
no i kurcze pisze odpowiedz Zmineralizowanej,a niemal taka sama dala rockandrollqueen :)
Ja też uważam, że szczerosc to podstawa. Nie umiałabym żyć ukrywając coś takiego. Przecież to był wypadek, druga osoba mimo bólu powinna to zrozumieć. Jesli nie zrozumialaby - oznaczałoby to toksyczność w związku. Podobnie zresztą jak to kłamstwo, rockandrollqueen...
Dajcie spokój, to tylko kot. Co innego pies! Wtedy koniecznie
Zgadzam się z bazienką. Nie chciałabym znać prawdy, chociaż faktycznie mógł położyć go gdzieś przy drodze. Wtedy by się tak nie zamartwiała..
Koty wyczuwają fiutów.
Ale co zrobiłeś z ciałem? Albo z krwią? Zgaduje, że skoro go przejechałeś a nie potrąciłeś to jakieś płyny wylały się z niego na podjazd. Wątpię, żebyś tak przed domem dziewczyny nagle wszystko czyścił, czy zbierał trupa
Nie szanuje cię autorze bardzo, do dupy z ciebie kierowca jeśli zabiłeś kota na jego własnym podwórku. W podobny sposób mój były zabił mojego kota, który nigdy nie wychodził z mieszkania, a ten debil go niby przez przypadek wypuścił (drzwi nie domknął). Kota mimo wielu starań nigdy nie odnalazłam. Z chłopakiem zerwałam, bo nie warto być z kimś kto nie potrafi chociaż trochę uważać i myśleć. Nawet nie potrafiłeś się przyznać i NIE koty nie są złośliwe.
Uważać? Jak kot wlazł pod koła akurat jak chłopak wyjeżdżał to nie miał możliwości go zauważyć
Koty to chore poj@by
Ale co, umarł na miejscu?