#rggLm
Rano, jak to na wsi, każdy ma swoje obowiązki i to zakorzenione tak, że choćby paliło się i waliło, a po schodach trzeba schodzić na czterech, to się wstaje i idzie.
No to ciocia wstała. Tyle że żołądek tez się obudził i zaprotestował. Wychodząc z łazienki, zobaczyłam tylko, jak ciocia odchyla dywan i... uciekłam. Współczułam sprzątania. Chyba niepotrzebnie. Ciocia, żeby nie musieć sprzątać i żeby się nie wydało, jak gdyby nigdy nic zawołała podwórkowego psa, który po niej posprzątał. Ja na ten widok na szczęście zdążyłam do łazienki, a jeszcze przytuliłam od cioci 20 zł, żeby się nie wydało.
Kiedyś na "18" koleżanki, inna koleżanka wypiła trochę za dużo, wyszliśmy się przejść, żeby odetchnęła świeżym powietrzem, jednak koleżanka zwymiotowała na trawnik, to co wypiła. Spotkaliśmy mojego kolegę, który wyszedł na spacer z psem. Chwilę porozmawialiśmy. My tu gadu gadu, a w tym czasie jego pies zeżarł wymiociny.
Czekaj, co? Zrzygała się na podłogę a potem pies to posprzątał?
To możliwe. Nieraz widziałem wrony czy mewy jak coś takiego dziobią to możliwe że pies też. Widocznie dla zwierząt ten zapach nic nie znaczy a ludzie wiedzą że trzeba odejść i to szybko.
Pies to i g.wno zeżre, albo specjalnie zakopuje mięso żeby ugniło i dopiero takie śmierdzące wcina jak Ty tosty z Nutellą :)
Biedna, widocznie ma w życiu dużo stresu