#rULcZ

Miałem wtedy około 6 lat. Mieszkałem z rodzicami, siostrą i dziadkami. Jak to u dzieci w tym wieku, spodobała mi się zabawa zapałkami. Podpatrzyłem u starszych kolegów, że ogień w połączeniu z dezodorantem daje ciekawy efekt. Chciałem tak zrobić w domu i nakrył mnie tata. Od razu dostałem reprymendę jakie to niebezpieczne, że gaz od ognia może wybuchnąć, wystraszyłem się i zostawiłem zabawę.

Mieliśmy w łazience junkers, a że ciekawski byłem i wszystko musiałem wiedzieć, to nie było mi obce, że gaz podgrzewa nam wodę. Widać tam było taki mały, niebieski płomyk, a jak się odkręcało ciepłą wodę, to zapalał się większy płomień.

Podczas jednej z kąpieli, kiedy mama myła mi głowę i odkręciła wodę, aby spłukać pianę z włosów, ten właśnie płomień się pojawił. Wtedy przypomniałem sobie słowa taty. Panika... Krzyczę do mamy, że to zaraz wybuchnie, uciekamy! Biorę jeszcze szybko szczoteczkę do zębów, żeby zdążyć je umyć przed wybuchem.

Oczywiście wszyscy domownicy jak to usłyszeli, przybiegli do łazienki i zastali moją mamę płaczącą ze śmiechu oraz mnie w wannie z pianą na głowie, myjącego zęby w wielkim pośpiechu.
Kiciaaa Odpowiedz

mistrz! :D

Nana Odpowiedz

dzięki za poprawienie humoru :)

hople Odpowiedz

dziecięca zapobiegawczość :D niektórym dorosłym jej brakuje

Girl Odpowiedz

Dobre. XD Uśmiałam się. :D

Drewniana Odpowiedz

Każdy ma swoje priorytety, twoim jak widać jest czysta jama ustne :)

Dodaj anonimowe wyznanie