#rR60f
Pewnego razu tyle "szczęścia" nie mieliśmy i zaszłam w ciążę. Po długich rozmowach z chłopakiem, postanowiłam urodzić, ale oddać. Nigdy jej nie widziałam, wiem tylko, że ma udane życie. Wiem, że nie byłabym dobrą matką. Najbardziej śmieszy mnie, gdy ktoś zarzuca mi że jestem złym człowiekiem, że po co uprawiałam seks. Tak, po części mają rację, ale nie uważam się za złego człowieka, oddałam córkę, żeby w życiu miała lepiej. Żeby wyrosła na dobrą kobietę, która w dzieciństwie była otoczona miłością swoich PRAWDZIWYCH rodziców. Adopcja to nie aborcja, a wielu ludzi to porównuje.
Piszę to tylko dlatego, że dzieci adoptowane często maja żal do rodziców, którzy ich oddali. Możliwe, że oddali je, bo nie chcieli dzieci, przyczyny mogły być różne. Ale jednak oddali, żeby miały lepsze życie.
A ja Cię pochwalę. Nie za bezmyślność w dziedzinie seksu, ale za odpowiedzialne podejście w sprawie ciąży i dziecka. Wybraliście najlepiej
Podłączam się pod pochwałę :)
Aborcja byłaby 1000 razy lepszym wyborem
Również popieram wybór aborcji. Autorka miała duże szczęście że jej dziecko ma teraz dobrych rodziców. Wiele dzieci nie wygrało w takiej loterii..
"Zabijmy, bo nie wiemy, czy to dziecko będzie miało dobrych rodziców" - oby nigdy te epu... coś i Ryso nie musieli mieć do czynienia z reprodukcją
Venroso kochana, jak przeczytasz mój nick od tyłu to od razu zapamietasz, a w sprawie komentarza - nie można zabić czegoś co jeszcze nie zyje
Zawsze mnie wkurzało to całe gadanie "nie rób aborcji, możesz urodzić i oddać", a jak urodzisz i oddasz, to i tak jesteś dla ludzi najgorsza.
Stanowisko w sprawie nie staje się bezwartościowe dlatego, że istnieją ludzie, którzy mają inne.
To co przytoczyłaś, to opinia na temat tego, jakie rozwiązanie byłoby lepsze, bardziej moralne, a nie rada co zrobić, żeby ludzie nie gadali.
Więc ludzie mówiący, co byłoby lepsze ich zdaniem nie powinni Cię wkurzać, prędzej ci, którzy i tak by narzekali.
W sumie, to strasznie przykre, że kogos wkurza stanowisko etyczne dotyczące życia potencjalnej istoty ludzkiej, tylko dlatego, że przyjęcie go nie załatwia problemu gadających sąsiadów.
Gadają tak, bo po części liczą na to, że w ciągu tych 9 miesięcy zmieni zdanie i postanowi zatrzymać dziecko. A na końcu zonk i "jak ona mogła...".
Czy ja gdzieś napisałam, że stanowisko w sprawie jest bezwartościowe? Wręcz przeciwnie, do wartościowej dyskusji są potrzebne różne spojrzenia.
Problemem dla mnie nie jest to, że ludzie w swoim przekonaniu wolą mniejsze zło i optują za urodzeniem i oddaniem zamiast za aborcją. Rozumiem, że motywuje ich chęć nieodbierania szansy na życie, że liczy się głównie to. Nie twierdzę, żeby dawać medal kobiecie, jeżeli zdecyduje się urodzić i oddać. Ale jeżeli już wybrała tę opcję, to niech już dadzą spokój zamiast cisnąć dalej, że oddała. Bo chodziło przecież o ocalenie przed aborcją, a nie o zapewnienie matczynej opieki.
A wbrew pozorom całkiem sporo krzykaczy z tak zmiennym podejściem jest.
"Bo myśleliśmy, że jak zobaczysz takiego słodkiego szkraba to go pokochasz" to dokładnie usłyszała moja koleżanka 1/2 dni po porodzie. Więc no.....
A ja właśnie nigdy nie zrozumiem dzieci, które gdy się dowiadują że są adoptowane to wpadają w jakiś szał, złość itd. Najbardziej są źli na rodziców którzy dali kochający dom bezpieczeństwo i miłość. A przecież gdyby nie oni mogliby żyć np w patologii (nie chodzi tu o sytuacje autorki) Albo w domu dziecka.. albo po prostu nie żyć.
Nie wiem czy potrafiłabym żyć ze świadomością, że gdzieś jest moje dziecko, którego nie znam. Ale plus dla Ciebie autorko.
Plus dla Ciebie za odpowiedzialność i za to że wzięłaś na siebie konsekwencje.
Jakie konsekwencje? Urodzila i oddala w cholere, jak niepasujaca pare butow. To jest odpowiedzialnosc? Jak gdyby nic sie nigdy nie stalo, a dziecko by nie istnialo. Sumienie by mnie zrzarlo myslac o tym gdzie moje dziecko moglo trafic, co sie z nim dzieje...
Lepsze chyba myślenie "co się dzieje z moim dzieckiem" niż myślenie "co by było z moim dzieckiem gdybym nie zrobiła aborcji"
Lepsze myślenie co by było z moim dzieckiem, gdybym nie zrobila aborcji ma byc gorsze? To jak myslenie a co by bylo, gdybym miala raka, albo co by bylo, gdyby hitler wygral wojne. A w przypadku dziecka oddanego do adopcji, dziecko jest. Zyje, moze fakt bycia adoptowanym zniszczylo mu zycie, moze ma chorobe i uratowalo by go/ja ktos spokrewniony, a moze jest perfekcyjnie szczęśliwe?
Savage - oczywiście, że autorka wzięła na siebie odpowiedzialność za dziecko. Przeszła ciążę i poród, które nie są ani łatwe ani przyjemne i często wpływają negatywnie na zdrowie kobiety. Dziecko oddała w dobre ręce, mimo społecznego potępienia (np twój komentarz). O dokonanej aborcji nikt nie musi wiedzieć, o niej znajomi będą gadać (poronila? oddała?), dopytywać, oceniać. Podziwiam, że dała radę .
Ta, bo bycie w ciąży to nic. Wcale to nie jest żadne poświęcenie zwłaszcza dla dziecka którego się nie chce. Fuck logic. . SavageM- Twój komentarz jest żałosny.
SavageM, sama ciąża i poród to już poważne konsekwencje. A ślad na psychice i myśli o tym czy poradziłaby sobie z dzieckiem na pewno będzie jej siedzieć w głowie do końca życia.
Sorry ale ciaza i porod w porownaniu do trudu wychowania dziecka, polaczenia pracy zawodowej, aby niczego mu nie zabraklo i obdarowanie go miloscia i opieka, ktorej potrzebuje jest przy tym niczym wielkim. Z reszta, dlatego oddala, bo te powazne rzeczy ja przerosly. Ot zaciazylam, aborcji nie, wiec donosilam i oddalam. A w dobre rece to mozna oddac psa zaufanemu sasiadowi. Dziecko sie oddaje nie wiadomo komu i nie wiadomo co z tym dzieckiem sie dzieje. Ale przeciez to juz nie jej problem, prawda? Poza tym @dotkom tez jak najbardziej powazne mozliwosci podala. Ale o tym tez juz "mamusia" nie wie i sie nie dowie. Cholera, psa bym do schroniska nie oddala, a co dopiero dziecko.
I dobrze... oddasz złe, wyrzucisz do „kosza” tez złe, usuniesz złe... ludziom nie dogodzisz
Moim zdaniem ta decyzja świadczy o tobie jak najlepiej. Wiedziałaś, że nie dasz rady wychować dziecka więc je oddałaś do adopcji, a nie zabilas
Pierwsze slysze zeby ktos krytykowal za oddanie do adopcji. Serio?? Chyba kogos porabalo. Usunac wygodnie, ale meczyc sie przez 9 mcy (mam dwojke to wiem czym to pachnie) i urodzic to trzeba dzielnej babki. Naleza Ci sie brawa ze nie wybralas zabicia ale dalas dziecku szanse na dobre zycie, a dwojce smutasow iskierke radosci. A idiotow ktorzy maja czelnosc Cie krytykować-kopa w d.
Wkurza mnie podejście ""uprawiałaś seks? Teraz ponoś konsekwencje i je wychowuj!'... Zawsze przychodzi mi na myśl sytuacja gdzie dziecko biega i łamie rękę, albo zeskakuje ze schodów skręcając kostkę, a taki rodzic mówi "Jaki gips? Jaka rehabilitacja? Musisz ponieść konsekwencje" No bo po co je minimalizować...
Nie ma zlych ludzi, są ludzie, którzy robią złe rzeczy. Ty na pewno nie zrobiłaś złej rzeczy dając szansę córce na dobre życie.