Czekam w ZUSie na komisję lekarską. Siedzę przed gabinetem. Wychodzi z niego pan, ale ja nie wchodzę za nim, bo znając zwyczaje lekarzy wiem, że najpewniej pani doktor sama wezwie mnie do gabinetu. Czekam 10 minut, 15, 20...W końcu ryzykuję i pukam do drzwi, otwieram i pytam grzecznie: "Czy mogę wejść?". Na co pani doktor z ryjem do mnie: "A czy ja powiedziałam, że można?! Proszę czekać!". No nic, przeprosiłam, wróciłam na korytarz i siadłam. Czekam dalej. Mija znów 10 minut, 15, 20...
W końcu pani doktor wychodzi z gabinetu, patrzy na mnie zdziwiona i pyta: "A pani na co czeka? Czemu pani nie wchodzi?". No kurr...de.
Dodaj anonimowe wyznanie
nienawidzę takich wrednych babek w sluzbach zdrowia itp.
Głupie myślą, ze wszystko im wolno
Bo wiedzą że to od nich zależy czy podpiszą czy nie.
No tak. Bycie miłym przede wszystkim :)
Ja ostatnio byłam u mojej lekarki i kazała mi przyjechać kilka dni później do szpitala. Ona tam miała dyżur i w między czasie miała mi zrobić dodatkowe badania. Kazała być na 10 pod gabinetem z usg. No ok, to jestem pół godziny przed czasem i czekam. Patrzę na zegarek, 10.30 to idę na oddział i akurat spotkałam panią doktor. Mówię, że byłam umówiona, że czekałam. Ona, że dobrze zaraz zejdzie, mam iść pod gabinet. Czekałam tam do godziny 12, po czym poszłam znowu na ten oddział. Pytam o moją lekarke i co się dowiaduję? Skończyła o 12 dyżur i właśnie pojechała do domu, " po prostu zapomiała o mnie. Nie będę komentować może tej sytuacji, ale straciłam tylko paliwo, musiałam się zwolnić z zajęć, a parę dni później trafiłam do szpitala.
Dodam jeszcze, że skierowanie do szpitala dostatam od innego lekarza. Po prostu musiałam iść do Niego, bo wyżej opisana lekarka w ten dzień nie przyjmowała, a sytuacja była na tyle poważna, że nie mogłam czekać. I tak się złożyło, że na oddział przyjęła mnie moja lekarka. Po jej minie i podejściu było wyraźnie widać, że jest oburzona, że nie byłam u niej tylko u innego lekarza. No cóż, nie moja wina, że wtedy gdy miała mnie przyjąć olała sytuację.
Nie chcę bronić lekarki, ale ciekawi mnie ilu godzinny miała dyżur. Moja znajoma jest lekarką i czasem jak ciągnie dyżur trzeci dzień pod rząd to ledwo kontaktuje.. Niestety prawda jest taka, że w Polsce lekarze nie raz za dużo godzin pracują i to oczywiście przekłada się na jakość pracy. Jeśli nie była zmęczona itp to rzeczywiście postąpiła nie za ładnie..
qwerty91, ona po prostu jest taka zakręcona. Np na wizycie mówi mi, że mam brać takie i takie tabletki, a receptę dopiero zaczyna wypisywać jak jej o tym przypomnę. Taki typ człowieka. Tylko, że takie " wpadki " z receptą itp. można tolerować, ale akurat te badanie było bardzo ważne. Na szczęście dobrze się skończyło. Mimo wszystko nadal do niej chodzę tyle, że wiem, że sama muszę pewnych rzeczy pilnować, by jej przypominać. :-)
Moze miała rozdwojenie jaźni ;p
Byłam ostatnio u kardiologa po odebranie wyników Holtera Ekg (jestem po operacji serca). Przyjęła mnie sama pielęgniarka i powiedziała z pogrzebową miną "no tragedii nie ma...." i "to wszystko może Pani iść". No i poszłam nadal nie wiedząc czy wszystko gra.
A mnie wczoraj podpieli pod ktg i... Zapomniano o mnie. Zamiast 20minut leżałam 50... Dobrze, że Pani Doktor mnie znalazła :D
Lekarz władca ;)