#r8fDj

Jestem wysoko funkcjonującą alkoholiczką. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. I nie mam zamiaru niczego zmieniać. Mam dobrą pracę, dobrze zarabiam. Że tak powiem, stać mnie na bycie alkoholiczką. Stać mnie na tryb życia, jaki prowadzę.

Nie upijam się. Nigdy nie wymiotowałam po alkoholu, nigdy nie zaliczyłam „zgona”, nigdy nie zrobiłam nic głupiego, nigdy nie urwał mi się film. Lecz piję każdego dnia. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam dzień bez alkoholu, pewnie kilka dobrych lat temu. Pracuję zdalnie, więc piję również w pracy. Wstaję rano, jem śniadanie, odpalam laptopa i nalewam sobie lampkę wina. Wino to jedyny alkohol, jaki piję. Dziennie wypijam całą butelkę. Czasem więcej, nigdy mniej. Pod koniec dnia lekko kręci mi się w głowie, ostatnią lampkę dopijam tuż przed zaśnięciem i śpię jak dziecko.
Robię też inne rzeczy w czasie wolnym – podróżuję, spotykam się ze znajomymi i rodziną, chodzę na siłownię, jeżdżę konno, ale i tak wino towarzyszy mi każdego dnia, gdziekolwiek jestem i cokolwiek robię.
Jestem świadoma konsekwencji, badam się regularnie, ale jak na razie moje nerki, wątroba i inne organy są w porządku.

Alkohol pomógł mi w wielu chwilach. Jestem dość skrytą i nieśmiałą osobą, to dzięki alkoholowi zdobyłam obecną pracę i osiągnęłam w niej sukces. Rozmowę kwalifikacyjną miałam po wypiciu butelki wina. To było za czasów pandemii, więc rozmowa była online. Wypadłam świetnie i pracę dostałam. Na trzeźwo bym się jąkała, nie odpowiadałabym tak śmiało na pytania. W pracy też zawsze jestem pod wpływem, alkohol dodaje mi pewności siebie i osiągam świetne wyniki. W przeciągu 2 lat awansowałam 2 razy i niedługo czeka mnie kolejna podwyżka.

Lubię takie życie. Lubię smak alkoholu, lubię pić i lubię uczucie bycia pijaną.
Potrafię doskonale to ukrywać, choć nawet się nie staram. Nikt z moich znajomych czy rodziny nawet nie podejrzewa, że tak dużo piję. Wiedzą o tym, co wypijam z nimi, czyli kulturalna lampka czy dwie przy spotkaniu. Nie wiedzą o kolejnej butelce lub dwóch, gdy wrócę do domu. Mieszkam sama, więc nie muszę przed nikim ukrywać butelek.
Dopóki alkohol nie zacznie sprawiać mi problemów, nie zamierzam niczego zmieniać. Jak na razie nie czuję potrzeby, by pić więcej. Dwie butelki wlatują czasem przy weekendzie, w tygodniu jedna mi zupełnie wystarcza.
Mam tylko nadzieję, że poznam faceta, który zaakceptuje taki sposób życia.
Jeśli ktoś pomyśli, co z ewentualnymi dziećmi, to nie planuję.
WrozkaSmierci Odpowiedz

Wcześniej czy później wszyscy pijacy przestają pić. Znałam już kilku takich, co przestali pić w trumnie

WrozkaSmierci

Alkoholizm niczym się nie różni od narkomani. Alkohol to narkotyk, tyle że legalny... Autorka chwali się zdrowiem, bo prawdopodobnie jest jeszcze dość młoda, więc skutki odczuje za jakieś 10-20 lat.

Uzytkownik404

Ms0nobody, czy Twoi rodzice chętnie by się zgodzili na powiedzmy dwutygodniową przerwę od alko? Np. jakby dostali wyjazd typu rekolekcje/joga/bioodnowa czy cokolwiek na tym rodzaju, gdzie z założenia nie dałoby się dostać nic alkoholowego? A może zdarzają im się takie przerwy, np na wakacjach nie piją?

bazienka

msnobody, oszukujesz sie, twoi rodzice SA alkoholikami
zwyczajnie nie da sie latami, codziennie pic towarzysko
sa tez np. alkoholicy weekendowi
kryteria alkoholizmu wg icd/dsm
- wzrost tolerancji
- utrata kontroli
- glod picia
- zaniedbywanie alternatywnych sposobow spedzania czasu czy redukcji napiecia
- picie pomimo strat na rownych polach
- zespol abstynencyjny
z tych obajwow wystarcza 3

bazienka

spytam jutro w kolhozie kolezanke, ktora robi studia z terapii uzaleznien
ale nie wydaje mi sie mocno, by picie codzienne przez KILKADZIESIAT LAT bylo tak se o piciem towarzyskim, bez ryzyka uzaleznienia
spadek kontroli to nie tylko kwestia, ze wypija wiecej niz zwykle, to tej opcja, ze zaloza dzis nie pijemy a jednak wjada drinki
sa tez alkoholicy wysoko funkcjonujacy, ale to tez sie zwykle wykrzacza wczesniej niz 30 lat
bywa, ze alkoholicy potrafia i pare miesiecy nie pic, by udowodnic sobie, ze nie maja problemu, a jednak

pantarei

@bazienka
Nie do końca mogę się zgodzić, w większości przypadków tak, ale są jednostki "nieuzalezniajace się"
@ms0nobody
Prawdziwym testem czy są alkoholikami byłoby przeprowadzenie testu trzeźwości przez parę tygodni. Jakby im usta wysychały na myśl o wieczornym drinku to są, jakby im brewka nie tykla to nie sa

bazienka

ok, wracam z informacjami
tzw. picie bezpieczne jest wtedy, gdy nie przekracza sie 4 dawek alko dziennie (czyli np. 2 piwa, 120 ml alkoholi ciezkich) dla mezczyzn i 2 dawek dziennie dla kobiet, i zachowuje co najmniej 2 dni abstynencji pod rzad w tygodniu
plus jak sie pije paredziesiat lat pod rzad codziennie, nawet robiac okazjonalne dluzsze przerwy, to nie ma opcji, by nie wystapila organika, alkohol szybciutko zalatwia tkanki miekkie

Bolendorf Odpowiedz

Tylko z tym zasypianiem jak dziecko trochę mi nie pasuje. Może autorka ma bardzo mocny sen albo bardzo pojemny pęcherz bo alkohol działa tak że nerki muszą go odfiltrować i przy okazji odwodnić organizm. Po kilku godzinach zmuszają do wstania , oddania moczu i napicia się wody. Stąd te niezbyt mądre sceny na filmach jak ktoś wstaje na kacu , wyjmuje kwiaty z wazonu i wypiją wodę.

Dragomir

Na pewno WSZYSTKIE tak zasypiają, i to ZAWSZE kiedy ich nic nie boli? :)

Ckawka

Może masz chory pęcherz? To nie jest normą wstawać w nocy na siku. Chociaż faktycznie częściej u mężczyzn spotyka się takie problemy - może to pierwszy zwiastun, że z czasem posypie się prostata?
Wypijam 2 szkl wody lub soku przed snem i śpię normalnie. Albo czasami już nie chce mi się z łóżka wstawać jak chce mi się siku i stwierdzam, że pójdę rano

Mysza84 Odpowiedz

A mnie zastanawia, czy jeździsz samochodem, czy nawet rowerem? Jeśli tak to robisz coś bardzo złego. No i pracując pod wpływem alkoholu łamiesz prawo i warunki umowy. Jest to podstawa do zwolnienia dyscyplinarnego. To nie jest w porządku. I nie da się stworzyć zdrowego związku z osobą uzaplizniona, nawet jeśli na początku, komuś by to nie przeszkadzało... Życzę ci, żeby dotarło do ciebie, że nie masz aż takiej kontroli nad swoim życiem jak ci się wydaje...

Vito857 Odpowiedz

Jak alkohol zacznie sprawiać problemy to może być za późno na interwencję.

PannaEris Odpowiedz

Jak jeździsz konno to też pod wpływem alkoholu?

CentralnyMan Odpowiedz

Nawet jak zaczniesz mieć problemy to się nie opamiętasz i znajdziesz sobie wymówki. Już to robisz

bazienka Odpowiedz

fajnie, ze stac cie na nalog, a na np. utrate samochodu za prowadzenie po pijaku? wyrzuty sumienia, jak kogos zabijesz, bo czegos nie dopilnujesz, bedac pijana?
to sie tak fajnie wydaje- kontroluje to, no otoz nie, tolerancja wzrasta i pije sie wiecej i wiecej, z powodu picia ma sie szkody, alkohol wplywa na organike i funkcjonowanie poznawcze, pojawiaja sie takie kwiatki jak choroba Korsakowa, ale nie, ty to wszystko kontrolujesz, jasne...

Eldingar Odpowiedz

Nie daj Boże zdarzy ci się poważny wypadek komunikacyjny - zdajesz sobie sprawę, że będę się z ciebie wtedy lało jak że świni?

monzStanu Odpowiedz

oglądałąś film limitless? o typie co połykał NZT?
podobnie działa alkohol, usuwa 'limity', ale za robienie tego płaci się niebotyczną ceną, najcześciej jednak placa więcej najbliżsi, bo oni będą obserwować te przykre rzeczy.
Nie myślalaś aby pojść do specjalisty?

Szwedacz Odpowiedz

A trzustka?

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie