#r0amL

Koniec opowieści, które sprawiają, że na koniec wszyscy mamy ochotę napisać komentarz "rzygam tęczą".

Upalne wakacje w jednym z większych miast. Wraz z kilkoma znajomymi jak przystało na prawdziwego cebulaka udaliśmy się na miejscowe kąpielisko, aby zaczerpnąć trochę ochłody w trakcie skwaru i nabrać buraczokowatości na trawce zielonej. Po kąpielisku zaplanowany mieliśmy niezwykły event jakim był ogródkowy grill, a pomiędzy jednym a drugim zakupy wielkiej wyżerki w osiedlowym centrum wszechświata - Biedronce.

Wracając z kąpieliska przez piękne alejki koło lasu, mój pęcherz stwierdził, że w przeciwieństwie do pustego żołądka, jest totalnie pełny i nie wytrzyma już dłużej przemarszu po kiełbaski. Zbawieniem dla niego był ów las. Jako dziewczyna raczej nie przyzwyczajona do survivalowych przeżyć postawiona zostałam w dość krępującej sytuacji. Ale są pewne priorytety w życiu i w tym momencie był to właśnie piękny, gęsty krzaczek, za którym można było przycupnąć, szybko siknąć niczym mały piesek „cziłałła” i wrócić do dalszej podróży z ziomeczkami. Więc zbyt długo się nie zastanawiając poprosiłam znajomych, żeby poczekali na mnie przed lasem, a ja oddalając się lekkim truchtem w pośpiechu i z chusteczkami w ręce byłam naprawdę wielce uradowana, że w końcu nastąpi moment oddania moczu.

W odległości ok. 500 metrów od alejki pojawił się on - piękny, ustronny krzaczek, który wystarczająco osłaniał moje dupsko od alejek otaczających las, których nota bene nie było już wcale, a wcale widać. No to hyc, majteczki w dół i sikamy! Wszystko szło gładko, moje zażenowanie całą sytuacją nie było zbyt wielkie dopóki nie poczułam, że jakaś mała gnida kąsa mnie w pośladek. Tak, przyssało się do niego maleńkie komarzysko.

Odruchowo wzięłam dłoń i przywaliłam sobie głośnego plaskacza w pupę i zabiłam gadzinę. Niestety w tym momencie spotkałam się wzrokiem z parą oczu należących do innej gadziny, której nie zauważyłam wcześniej.. W krzaczku obok siedział bardzo dobrze zakamuflowany Don Żulerio i obserwował całą sikającą scenkę, bardzo, ale to BARDZO zadowolony. Najbardziej jednak nie usatysfakcjonowała go chyba moja dupa, lecz siarczysty klaps, który sama sobie zadałam. Chyba wydawało mu się, że na… zachętę?

Majty w górę hyc. Burak spalony i znów prawie posikana, ale tym razem ze śmiechu wybiegłam na alejkę do znajomych...

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że tylko ja wiedziałam, że na moim tyłku siedział komar. Żulerio nie. Zapewne ku jego (i Waszemu drodzy czytelnicy!) zdziwieniu nie zostaliśmy małżeństwem i nie żyjemy długo i szczęśliwie w leśnych bazach, obserwując gołe tyłki innych nieostrożnych dam :P
theophanu Odpowiedz

Przerwałam. Nie wiem, co działo się od drugiego akapitu, styl pisania tak okropny, że nie da się tego czytać.

budyn4

To ten nadmiar epítetów i rozwlekanie

Selevan1

Koszmarny styl. A na dodatek totalnie nie ogarniam pierwszego akapitu. Pomijając, że to powtórzenie jest koszmarne, (kuźwa, autorka koniecznie wysila się na wydumany styl, tysiąc epitetów, ale nie jest w stanie wyłapać tak okropnego powtórzenia..) to no ni cholery nie potrafię w żaden sposób połączyć go z resztą wyznania.

NeedYou Odpowiedz

W skrócie - dziewczyna sikala w krzakach. Przyłapał ją żul. Koniec historii. A styl pisania okropny

chlef123 Odpowiedz

nie mam pojęcia, co kieruje ludźmi świadomie piszącymi w taki sposób. to nie jest zabawne, ciekawe ani ładne, tylko męczące i rozwlekłe. jeśli autorka to czyta - proszę, nie pisz więcej takich wyznań. przestałam czytać w 1/3, bo po prostu nie dalam rady.

ON326 Odpowiedz

Jestem przerażony jak można coś takiego w taki sposób opisać. To jest tak żałosne, że nie dotrwałem do końca tej nędznej historii. Ogarnij się kobieto. Jestem chyba nie normalny ale za ten styl pisania mam ochotę najzwyczajniej w świecie strzelić ci liścia w ten głupi łeb.

LilRedDevi Odpowiedz

Nie pisz wiecej

Ebubu Odpowiedz

A mi się wyznanie podobała, serio... wystarczy się przyzwyczaić do stylu.

Dałaś żulowi chwile szczęścia. Może będzie to dla niego inspiracją by zmienić swoje życie. Będzie myślało o twoim lekko zaczerwienionym, gołym tyłku, o siarczystym klapsie..
Pewnego dnia może podejść do Ciebie jako już czysty, elegancki i bogaty mężczyzna z bukietem kwiatów. Podziękuje Ci klęcząc i płacząc ze wzruszenia bo odmieniłaś jego życie....
Twoje serduszko zadrży i pomimo wstydu który będziesz czuła, wasze spojrzenia spotkają się na ułamek sekundy. Tyle wystarczy.....

To tak z powodu braku tęczy o której pisałaś....

Alexiu Odpowiedz

czasem mniej znaczy więcej!!!
te figury stylistyczne....
fuj! rzygam, ale nie tęcza, tylko stylistyką

3timeilosepassword Odpowiedz

Styl moim zdaniem właśnie spoko, ale nadaje się bardziej do komediowych opowiadań niż do streszczania prawdziwych wydarzeń, choćby nie wiem jak śmiesznych, bo wyznania tu mogą chyba zająć do jakichś dwóch stron A4 - zapełnianie połowy tego miejsca ozdobnikami nie daje dobrego efektu

Aswq Odpowiedz

Ło jesu że Tyś go nie zauważyła. Haha tak samo bym zwiewała. Chociaż ja to się jakoś kamer zawsze boję. Ale potrzeba ważniejsza mimo wszystko.

Dodaj anonimowe wyznanie