#qsRmK
Jednak wyznanie będzie o tym, co usłyszałem od swojej pani doktor na pewnym spotkaniu. "Zajęcia" prowadzone były dość luźno, rozmawialiśmy o wszystkim jak leci, nawet znajomych, przemyślenia wychodziły same z siebie.
Pewnego razu zapytała się mnie, czy chętnie bym teraz wyszedł i poszedł do domu. Odpowiedziałem jej "Tak", bo faktycznie, byłem już zmęczony na tyle, że chciałem ciągle uciekać i kryć się po kątach. Odpowiedziała mi wtedy: "Ja też. Mam ochotę wrócić do domu, zawinąć się w kłębek i płakać do samego rana" - trochę mną to wstrząsnęło - następnie dodała, "Raz jest lepiej i raz gorzej. Czasem tak tu siedzę, słucham i wiesz co? Jest mi tak bardzo przykro. Wracam do domu jak zbity pies i ratuje mnie kawa i porządny sen."
Przerwałem wtedy leczenie. Pozostałem przy lekach, jednak chciałem się usamodzielnić. Poza tym, chciałem być jednym problemem mniej dla tej miłej pani.
Ta praca naprawdę musi być cholernie trudna.
Terapeuci sami są pod opieką terapeutów (supervisorów) właśnie po to, by nie odwracać relacji klient-terapeuta i by nie przytłaczały ich cudze problemy. Jeżeli psycholog nie potwierdzi, że jest pod taką opieką to nie powinno się do niego chodzić. Ta kobieta mogła wyrządzić krzywdę osobom, którym pomagała.
Ciekawe, czy z kolei supervisorowie/supervisorzy (jak to się odmienia?) są pod czyjąś opieką.
Czy to terapeuta czy jego opiekun, każdy jest tylko człowiekiem i każdemu taka sytuacja może się zdarzyć, bo jesteśmy tylko ludźmi i zdarzają nam się gorsze dni i chwilowe załamania.
Między innymi dlatego lepiej by było mieć znacznie mniej psychologów, a za to lepszych i bardziej wyselekcjonowanych. Na psychologię może się dostać w sumie każdy, a sporo ludzi przychodzi tam, by poradzić sobie z własnymi problemami. I tak, wiem, że żeby zostać terapeutą trzeba się później jeszcze kilka lat uczyć, ale po magisterce już możesz pracować tu i ówdzie, a nawet w głupiej przyszkolnej poradni możesz zrobić komuś trwałą krzywdę.
Lepsza selekcja psychologów pozwoliłaby uniknąć takich sytuacji jak opisana powyżej. Autor jakoś daje sobie radę, ale kto inny mógłby nawet popełnić samobójstwo, więc owszem, to j e s t problem.
@noisyvortex pod opieką innych superwizorów z tego co wiem :) pomagają sobie nawzajem
Nieprofesjonalnie się zachowała, ale cóż.. Bywa i tak.
Z jednej strony racja, ale z drugiej, to nie było ich pierwsze spotkanie, więc wiedziała na co może sobie pozwolić. A czasem taka szczera rozmowa (gdzie obie strony mówią otwarcie co myślą, nie tylko pacjent) jest o wiele bardziej pomocna niż te wszystkie wyuczone, psychologiczne kwestie.
Za co minusy do Anonwho? Przecież to prawda.
Psycholog nie powinien się w taki sposób zachowywać i obarczać klienta własnymi problemami, bo nie na tym polega leczenie. Nieprofesjonalne. Jak babka miała problemy, to powinna iść na zwolnienie i się z nimi uporać u innego terapeuty, uch.
Nie chciałeś już być problemem dla tej pani, przestałeś chodzić na terapię.
Ktoś inny by nie chciał, pomyślałby sobie, że jest aż tak beznadziejny, że nawet terapeuta nie chce z nim rozmawiać i powiesiłby się.
Ale doktorka na pewno wie lepiej :)
Praca co prawda do najłatwiejszych nie należy, ale jest bardzo satysfakcjonująca. Kluczem jest umiejętność odcięcia się od problemów pacjentów, kiedy tylko wychodzą z gabinetu, w przeciwnym wypadku naprawdę skończylibyśmy wszyscy na oddziale psychiatrycznym.
Z drugiej strony nie zamieniłabym jej na żadną inną, daje dużo spełnienia :)
A mi się podoba jej zachowanie. Sama nie lubię jak idę do psychologa/psychiatry i rozmowa tyczy się tylko o mnie. Ja, ja i ja. To jest nudne. Lubię wiedzieć choć trochę o rozmówcy. 5 minut ja mówię o sobie, a 1 minutę terapeta o sobie. Tylko ze nikt nie chciał na to iść. Dlatego nie chodzę.
Tak czytam w komentarzach, że to nieprofesjonalne i się zgadzam, ale z drugiej strony... co jeśli to był podstęp i autor potrzebował takich słów?
Jaki podstęp, słowa w stylu "nie uzalaj się, bo ja mam gorzej''? No to pacjentowi raczej nie pomoże, to nie jest dobra metoda.
Zależy, jakiemu pacjentowi. Nie znamy problemów autora. Może być osobą, na którą takie słowa zadziałają. Lepiej nie zakładać z góry, że coś komuś "raczej nie pomoże", bez wiedzy o nim.
Praca co prawda do najłatwiejszych nie należy, ale jest bardzo satysfakcjonująca. Kluczem jest umiejętność odcięcia się od problemów pacjentów, kiedy tylko wychodzą z gabinetu, w przeciwnym wypadku naprawdę skończylibyśmy wszyscy na oddziale psychiatrycznym.
Z drugiej strony nie zamieniłabym jej na żadną inną, daje dużo spełnienia :)
Nie każdy może być terapeutą. Wybierając taką posadę trzeba umieć radzić sobie z emocjami i umieć rozdzielić pracę a życie prywatne.
Gdzies slyszalam ze duza czesc samobojcow stajowią wlasnie psycholodzy