#qr2Pe
Przypuszczam, że jest to jedno z tych wspomnień, które kształtują naszą osobowość, chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Teraz mam ponad 30 lat, od 5 jestem żonaty i mamy cudownego półtorarocznego synka. Mieszkamy na wsi (wyprowadziłem się do żony) w piętrowym domu. Na dole teściowa, górę mamy dla siebie. Gdzie haczyk? W każdym pokoju w jakiejś szafie/szafce mam schowaną ponad półmetrową maczetę. W łazience za kafelkiem pod wanną nóż wojskowy w woreczku foliowym. W sypialni oprócz maczety łuk sportowy (lubiłem czasem strzelać rekreacyjnie), na strychu dwie repliki mieczy rycerskich (bawię się w odtwórstwo średniowieczne). Rodzina i znajomi/sąsiedzi zawsze wchodzą bez pukania, ale ja za każdym razem, jak nie rozpoznaję głosu na dole, odruchowo sprawdzam, do którego narzędzia mam najbliżej i jak szybko jestem w stanie go dobyć. To samo przy dzwonku do drzwi. Zanim zejdę otworzyć, w myślach układam plan dotarcia do najbliższego ostrego przedmiotu.
Nigdy nie pozwolę nikomu skrzywdzić mojej rodziny, nawet za cenę więzienia. Może to paranoja, ale tak już mam.
Nie widzę w tym nic dziwnego, chcesz bronic swoją rodzinę i do tego masz pełne prawo, a co do posiadania takich ostrych narzędzi, do anonków, jest to legalne więc bez hejtów,
a co do autora, trenowałeś coś pod tym kątem czy samouk?
Współczuje historii z mamą, ale przynajmniej teraz będziesz starał się obronić rodzinę i mam nadzieję, że będziecie bezpieczni. :)
Dobrze cię rozumiem przez pewien uraz w dzieciństwie ukształtowała mi się psychika i sam posiadam niemały arsenał w domu i z tym wiąże się historia. Pewnego razu postanowiłem iść połowić na spinning a że wędkę miałem w identycznej torbie co katanę to się pomyliłem i z torby nad wodą zamiast wędki wyciągnąłem miecz
Kup sobie nóż typu neck, nie będziesz musiał grzebać po szafach w razie zagrożenia ;)
Przeczytałam "dwa dni temu, wczesne lata 80" i pomyślałam o czasie dodawania tych wyznań :D. Takie małe zaćmienie.
Do nas do domu tez kiedys wszedl obcy facet...
Rozebral sie i polozyl spac w przedpokoju na podlodze a wczesniej kazal mojej mamie nalozyc obiad ;)
Na szczescie to pozytywna historia bo jak sie wyspal to wytrzezwial i sobie poprostu poszedl ;)
Wszystko będzie fajnie dopóki dziecko ci nie znajdzie twoich "zabezpieczeń" i nie postanowi się nimi pobawić... Rozumiem bezpieczeństwo, ale to ci robisz to paranoja, a nie bezpieczeństwo.
Bardzo Cię rozumiem. Za moich bliskich, przyszłą rodzinę i przyjaciół - byłbym w stanie kogoś zabić. Bez skrupułów. Zawsze mam pod ręką jakiś ostry sprzęt, tak samo pochowany w jakichś skrytkach. Zawsze też muszę wiedzieć, gdzie ktoś z moich ludzi idzie i ile zamierza tam być. Proszę ich bez przerwy, by uważali i cieszę się, jeżeli pod ich ręką będzie choćby gaz pieprzowy. Jeżeli ktoś skrzywdzi ważne dla mnie osoby, sam zostanie skrzywdzony.
Polecam zrobić pozwolenie na broń
Rozumiem strach o rodzinę, oby synek tego nigdy nie znalazł.