#qq43C
Wyszedłem z domu, uszedłem kilkanaście metrów, a zza zakrętu wyjechał z dużą prędkością samochód, złapał pobocze i przestał panować nad samochodem. Uderzył prosto we mnie, a ja przeleciałem parę metrów. Przed uderzeniem zdążyłem jeszcze zobaczyć, że za nim, z podobną prędkością jechał drugi, ale zdążył zahamować. Mój wniosek - wyścigi. Leżąc na poboczu zobaczyłem, że ten drugi samochód omija mnie i tamten, który zatrzymał się na poboczu.
Gdy obudziłem się w szpitalu, nic nie pamiętałem i nie powiedziałem policji o moich przypuszczeniach. Twierdziłem, że nic mi nie jest i chciałem iść do domu, ale ku mojemu zdziwieniu nie mogłem spuścić nóg z łóżka. W końcu lekarze poinformowali mnie łaskawie o moim stanie: wstrząs mózgu, złamany nadgarstek (czego w tych emocjach nie czułem) i złamany kręgosłup. Mojemu sprawcy nic się nie stało, ja natomiast trafiłem na wózek. Policja zabrała mu tymczasowo prawo jazdy i wypuścili do domu. Dzięki znajomościom w prokuraturze całkiem się z tego wywinął, nie poszedł do więzienia, nie odebrali mu prawa jazdy, dostał 2 miesiące w zawiasach na dwa lata i miał wypłacić mi 10 tys. odszkodowania, a jego ubezpieczalnia miała wypłacić resztę.
Piszę to, żeby uczulić was na takie sytuacje. Dużo się słyszy o ''10 mniej ratuje życie'', ale mało kto na to reaguje. Sprawca mojego wypadku raczej się tym nie przejął, naskoczył nawet na mnie, że przeze mnie nie ma za co kupić nowego auta. Widziałem go niedawno, ma nowy, lepszy wóz i jeździ tak samo, nie zważając na nic, bo przecież nic mu nie zrobią. Ja też mam nowy wóz, a właściwie wózek, który kupiłem za odszkodowanie, resztę wydałem na przystosowanie domu, bym mógł się swobodnie poruszać i szczerze mówiąc sporo jeszcze zostało. Tylko wolałbym nie mieć pieniędzy, a być zdrowy i móc znowu chodzić. Całe może życie zmieniło się o 180 stopni. Cieszyłem się, byłem zdrowy, miałem całkiem umięśnione ciało, miałem wszystko przed sobą. Teraz po moich mięśniach zostało mało co, jedynie ręce jeszcze się jakoś trzymają, bo dużo muszę nimi robić.
Dochodząc do końca mojego wyznania proszę was, pomyślcie trochę zanim wciśnięcie mocniej padał gazu lub przyjdzie wam do głowy "wspaniały" pomysł. żeby urządzić sobie wyścig na drodze. Pomyślcie też o innych, tych, którym możecie zniszczyć życie. Jeśli już tak bardzo chcecie poczuć "wiatr we włosach", to róbcie to tak. żeby nikomu nic nie zrobić, chyba że samemu sobie.
To jest bardzo przykre,ze poprzez znajomości można uniknąć naprawde dużych konsekwencji.Powodzenia w zyciu autorze.
U mnie w miejscowości jest mężczyzna,który potrącił po pijaku kobietę dodam,że on widzi na jedno oko. Nawet mu prawka nie zabrano nawet postępowania karnego nie wnieśli a także żadnych konsekwencji,że uciekł z miejsca wypadku. Znajomości bo "prokurator" to jego bliski kuzyn...
Jak po raz kolejny czytam historię, jak to ktoś uniknął kary ze względu na znajomego prokuratora, to mam ochotę tylko powiedzieć: no żeż k**wa mać!
Ludzie widzą niesprawiedliwość sądu i nikczemność prokuratorów, którzy to śmieją się w twarz ofiariom. Nic dziwnego, że coraz częściej słyszy się o publicznym linczu sprawców. Jak system sądownictwa w Polsce się wkrótce nie poprawi, to społeczeństwo wróci do "najlepszych praktyk" rodem ze średniowiecza. A prokuratorzy nie zasłonią się kodeksem przed kimś, kto w akcie rozpaczy będzie do nich celował z broni.
Umnie proboszcz kiedyś potrącił samochodem kobietę, która teraz jeździ na wózku.Oczywiście nic mu nie zrobili, żadnych konsekwencji. A na każdym świątecznym kazaniu mówi, ze mamy się cieszyć, że jesteśmy sprawni
To jest cholernie nie sprawiedliwe, że tacy wuje chodzą wolno, omijają ich kary, a przykładowo ojciec kradnący dla głodnego syna dostaje karę jak najgorszy zbir. Człowiekowi chce się płakać z bezsilności i niesprawiedliwości jaka jest na świecie
Nie mogę już czytać kolejny raz tych wypocin ludzi sprawiedliwych, etycznie i moralnie nienagannych, którzy potępiają koneksje. Ta krótkowzroczność aż razi, bo jeśli któreś z Was miałoby "układy" to założę się, że przynajmniej 95% by skorzystało. Poczucie żalu, niesprawiedliwości czy złość, że nie macie takich udogodnień kieruje Wami podczas pisania takich komentarzy, wrażliwi hipokryci:)
MamPustaLodowke, nie przypominam mi o tym zje**nym polskim prawie.
Człowiek obronił się przed próbą zabójstwa. Co na to Polska?
Hmmm.... karzmy temu co się obronił zapłacić odszkodowanie, a drugi.... niech idzie wolno, to nie jego wina.
Jezu... Nieidealni jesteśmy, ale to przegięcie.
NIKT NORMALNY TAK NIE JEŹDZI. OCZYWIŚCIE - GDYBYM MIAŁA TAKIE ZNAJOMOŚCI TO PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ BYM JE WYKORZYSTAŁA, ALE NIE TAK!
A co do polskich sądów. Naprawdę, wstyd i hańba. I pomyśleć, że kiedyś chciałam być sędzią.
Naprawdę będzie źle. Co ja gadam, już jest.
Nie wiem czy historia prawdziwa, ale mogło tak być, znając życie.
Takich debili jest coraz więcej :((
A co tam złamany kręgosłup, co tam wstrząs mózgu, jakiś nadgarstek, przecież dla tego typka gorsze było to, że nie może sobie kupić nowego samochodu...
Co z tego ze mogl go zabic, jeszcze musial go za to opieprzyc :/
No bo przecież to autora wina, że był wtedy w tym miejscu, mógł tam nie iść to nic by się mu nie stało...
Brak słów, jeśli chodzi o zachowanie tamtego "kierowcy".
Dlaczego "brak słów" do jasnej cholery?!
@Rambidan bo jakimi słowami ocenisz zachowanie kierowcu?
Chyba samymi wulgaryzmami.. Ale to i tak nie pomoże.
Właśnie takie "brak słów" jest bez sensu. Lepiej napisać piękną wiązankę wulgaryzmów. Jakby ktoś przejechał metr od ciebie z zawrotną prędkością to byś powiedział/a "brak słów" czy użyła wulgaryzmów?
@Rambidan - a ja się z tobą zgadzam. Topos niewyrażalności jest najgorszym wyjściem, jeżeli ludzie decydują się zabierać głos w sprawach szokujących, bulwersujących. Lepiej albo w ogóle się nie odzywać albo nazwać to zachowanie po imieniu.
Jak można być takim śmieciem...jak? Nawet nie przeprosić, jeszcze naskoczyć, to się w głowie nie mieści jaki trzeba mieć tupet. Na twoim miejscu chyba zrobiłabym wszystko żeby koleś zapłacił za swoje...nie wiem jak. Znalazłabym znajomości, cokolwiek żeby tylko ten człowiek chociaż w 0,001% poczuł się jak ty... A np. ludzie rozmawiający przez telefon podczas jazdy? Widuję za każdym razem gdy wychodzę na dwór.... Swoją drogą również miałam wypadek w którym zawiniła druga strona. Na szczęście nic się nie stało, tylko samochód rozwalony, ale sprawca uciekł po czym na domiar złego okazało się, że jest taka luka w prawie, że i tak nie mogą go ścigać....
Do głowy przychodzi mi tylko jedna odpowiedź na "przez Ciebie nie mam na nowy samochód"- nóż między żebra.
No idealnie, najpierw za odszkodowanie dostał wózek a teraz dostałby za darmo na 25 lat dach nad głową.
Szłam raz z mężem, na ulicy dosyć prostej z górki leciały 2 samochody, ewidentny wyścig (ograniczenie, miasteczko 50). Wyleciał im pies my w szoku idąc chodnikiem odskoczylismy w płot, zamarlam z przerażenia, naszczescie nikt nie ucierpiał. To były sekundy, nie widziałam nawet tablic
cholera ale dynamicznie piszesz, akurat ta niespójność i koślawość gramatyczna tutaj jest dobra, czułem się jakbym tam był :P.
Haha dzięki:) wiem, wiem jestem chaotyczna:D
Współczuję ci bardzo, nawet nie potrafię sobie wyobrazić siebie w podobnej sytuacji, a też przeżyłam wypadek. Mimo wszystko nie rozumiem jednego - dlaczego nie powiedziałeś policji o swoich przypuszczeniach? Lepiej, żeby taki czub zrobił krzywdę komuś jeszcze, tak?
Napisał dlaczego ,,Gdy obudziłem się w szpitalu, nic nie pamiętałem i nie powiedziałem policji i moich przypuszczeniach.". Po prostu był w szoku.
Nie ma słów opisujących tego ,,człowieka". Współczuję Ci. Trzymaj się.
A tak poza tym to nie wiem czy ktoś oprócz mnie zwrócił uwagę ale w wyznaniu jest strasznie dużo błędów, np.: ,, zza zakrętu wyjechał z dużą prędkością SAMOCHÓD, złapał pobocze i PRZESTAŁ PANOWAĆ NAD SAMOCHODEM."
nie mogłem spłacić nóg z łóżka ;)
Takie wyznania trudno się piszę. Autor wraca do jednego z najgorszych przeżyć, które go spotkało. Trzymaj się autorze
@ZimnyDran
ja to rozumie, jak najbardziej
Taka.... serio nie masz się do czego dojebać? Chłopak nie może chodzić, a Ty go polskiego uczysz? Jak mnie denerwują tacy ludzie.
Co do mięśni... Nadal możesz chodzić na siłownię ;) To że masz niewładne nogi nie znaczy że nie możesz ćwiczyć innych partii ciała. U mnie ma siłowni jest taki facet i całkiem nieźle mu idzie.
U mnie NA siłowni*
Wstrząśnienie mózgu a nie żaden wstrząs.