#qhwiX

Nie wiem od czego zacząć...

Mam 16-letnią córkę, razem z żoną staramy się aby miała wszystko, czego 16-latka potrzebuje żeby się dobrze rozwijać i jednocześnie nie odstawać niczym od rówieśników - wiadomo, ładne ciuchy, kosmetyki, telefon, na to wszystko dostaje pieniądze i sama kupuje to, co uważa za potrzebne.
Nie jestem dobrze wykształcony, mam dość prostą fizyczną pracę, w której nie zarabiam kokosów, tak samo żona. Oboje wiemy, że jesteśmy po prostu prości i głupsi od naszej córki, nasze rozrywki też są proste, ja lubię siedzieć w internecie, a żona czytać książki.
Myślałem, że dobrze wychowaliśmy nasze jedyne dziecko i że dobrze się z nią dogadujemy, ale ostatnio usłyszałem coś, o czym nawet żonie nie powiedziałem.

Córka gadała przez telefon z kimś, nieważne z kim, ważne było to, co mówiła... Z każdym jej słowem traciłem chęć do życia... Nigdy nie przypuszczałem, że własna córka może mnie nazwać skończonym robolem, tępakiem, który tylko siedzi w necie i nie umie znaleźć porządnej roboty, a matka idiotka na kasie w markecie, że jesteśmy biedni i głupi, ale musi z nami do 18 mieszkać i nic nie poradzi. Rozmowa była długa... Siedziałem pod tym cholernym balkonem i słuchałem takich słów.

Gdy wszedłem do domu, przywitała się jak zawsze - cześć tatuś i buziak w policzek, a mi chciało się po prostu wyć.
Nie ma morału, nie wiem co mam zrobić, nigdy nie myślałem o własnej córce w ten sposób, w jaki ona myśli o mnie... Zawsze ją kochałem i wspierałem w każdym momencie jej życia najlepiej jak umiałem ... Wiem, że coś zrobić muszę, ale nie wiem co.

PS Może i siedzenie w necie jest mało ambitnym zajęciem, ale po całym dniu pracy po prostu nie mam sił by np. iść na rower albo coś takiego.
CzarnyMag Odpowiedz

Oczami wyobraźni widzę komentarze w stylu: "Zabierz gówniarze telefon!", "Zabierz jej kieszonkowe!", "Niech idzie do roboty!", "To efekt bezstresowego wychowania!" itp. itd.

Ja bym powiedział o tym żonie, a potem skonfrontował się z córką. Nie na zasadzie "tyle dla ciebie zdrobiliśmy, a ty tak się nam odwdzięczasz", ale z dystansem.

"Słuchaj, jestem facetem pracującym fizycznie, mam proste rozrywki, ale lubię swoje życie i staram się je przeżyć najlepiej, jak potrafię. Matka też. Kiedy będziesz dorosła, to pójdziesz w świat i zrobisz ze swoim życiem, co będziesz chciała. Możemy nie mieć wykształcenia, ale prostakami i tępakami nie jesteśmy. Szkoda, że masz o nas takie zdanie. Może jak sama poznasz życie to zrozumiesz, że pieniądze i wykształcenie nie świadczą o ludziach."

W ten deseń...

Pamiętaj też, że nastolatkowie czasami tak szpanują przed rówieśnikami - że niby są tacy inteligentni i niezależni, a ci starzy to są zacofani, beznadziejni i chce się od nich jak najszybciej wyprowadzić... To może być tylko poza, taka maska z napisem "jestem zajebista", którą wkłada przez znajomymi.

paella

Pewnie to tylko szpan ale nie zmienia to faktu, że rozmowa i konsekwencje być powinny.

parohot

Bardzo dobra rada, na spokjnie I zapytac sie czy sie wstydzi jesli tak to dla czego

ToTylkoJa90

Czytałam wiele Twoich komentarzy i stwierdzam, że potrafisz udzielić świetnych rad i niezwykle umiejętnie ubierasz w słowa swoje przemyślenia. :)

Selevan1

Yup, społeczeństwo potrzebuje takich ludzi jak nasz czarnoksiężnik.

Czetnik

Czasami robię sobie tu żarty... ale teraz powiem tak. Bardzo mądra rada....warto tak zrobić i poczekać na reakcje.

ZeusKosmateus

Jako siedemnastolatka absolutnie się z tym zgadzam. Żadne kary i krzyki by na mnie nie podziałały tak, jak rozczarowanie i smutek w oczach rodziców.

Hustla Odpowiedz

Napewno nie powinieneś udawać że o niczym nie wiesz i nic się nie stało.

ainolka

ZeusKosmatteus, u mojego syna, który jest prawie o dekadę starszy od Ciebie smutek i rozczarowanie w moich oczach jest dla niego jak pożywienie. Szyderczo się uśmiecha i słyszę niewybredne epitety.

Seven777 Odpowiedz

Szczera rozmowa. Powiedz córce co czujesz i że zrobiło Ci się przykro. Jeżeli ma w sobie trochę uczuć, będzie to dla niej dobra lekcja pokory...

Jawiem1210

To chyba najlepsza porada z tych, które się tu pojawiły.

tewu Odpowiedz

Ja bym jej zapytała "Naprawdę uważasz, że (tutaj treść jej rozmowy)?". W obecności obojga rodziców. Plotkować o kimś a powiedzieć mu to w twarz to 2 różne rzeczy i być może to otworzy córce oczy.

grubasek1 Odpowiedz

Ja tylko dodam, że czytanie książek to wcale nie jest „prosta rozrywka”. W dzisiejszych czasach niewiele osób czyta książki.

chlef123

moim zdaniem jest. w większości nie wymaga za wiele myślenia (+/- tyle, co oglądanie filmu), jest bierna i konsumpcyjna. rozrywki wymagające myślenia to rozrywki wymagające inicjatywy, twórczości, planowania - wszelka działalność artystyczna i organizacyjna, podróże, wolontariat.

Wykupka

chlef123 naprawdę wedlug ciebie czytanie książki to to samo co oglądanie filmu?

chlef123

owszem. z rozmów o ksiażkach które czasem odbywam wnioskuję, że większość ludzi chłonie fabułę tak samo bezmyślnie, jak chłonie się film - nieścisłości i luki fabularne im ulatują, nie mają problemu z naprawdę absurdalnymi sytuacjami (typu podkradnięcie się do kogoś na koniu na pustyni, serio) i po prostu nie wyobrażają sobie tego, co czytają. zauważ, jak popularne są np. sagi o Wiedźminie czy Harrym Potterze, albo saga Millenium (nie wspominając o Zmierzchu czy Greyu). przecież to są fabuły dziurawe jak ser szwajcarski, a mimo to niewielu ludzi widzi tam jakiekolwiek zgrzyty. czemu? bo ich sobie nie wyobrażają, pomimo tego co się o książkach mówi. po prostu chłoną słowa autora i biorą je za pewnik.

poza tym - w jaki sposób książka miałaby angażować wyobraźnię? bo wyobrażasz sobie, jak wyglądała akcja? po pierwsze, większość ludzi tego nie robi (inaczej wyłapaliby wyżej wymienione błędy), po drugie, w takim razie ploteczki są tak samo rozwijające, bo też musisz sobie wyobrazić sytuację, o której ktoś ci opowiedział.

nie neguję oczywiście istnienia wartosciowych książek. piszę tylko, że czytanie nie jest wymagające, a książka to takie samo medium jak każde inne - film, komiks czy gra komputerowa, i jak każde z nich może być zarówno dobra, jak i słaba.

większość jest słaba.

Schaboszczaki

Jak można sobie nie wyobrażać tego, co się czyta? W sensie, czy to w ogóle możliwe xd?

Wykupka

To jakie wg ciebie są wartościowe książki?
Poprawna ortografiia, interpunkcja, stylistyka i słownictwo to rzeczy których tak samo nauczysz się oglądając film, tak?
Tak jak napisał schaboszczako - da się w ogóle czytać nie wyobrażając sobie fabuły? To mozliwe? Może po prostu ty masz z tym problem?

chlef123

i tu kłania się wasze zrozumienie tego, co czytacie - napisałam, że ja wyłapuję absurdy, o których mi ludzie mówią, że ich nie zauważyli, jak to skradanie się przez pustynię.

i jak najbardziej się da, bo inaczej nie potrafię wytłumaczyć tego bronienia fakapów logicznych i ignorowania absurdów, albo problemow w powiedzeniu, dlaczego książka ci się podobała - "nie wiem, bo fajna", "szybko się czytało" itd.

i to "to jakie są według ciebie wartościowe książki" - obraza majestatu pełną gębą. kilka przykładów: "Brud" Welsha, "Panna Nikt" (książka nieprzekładalna na film, ktory był słabiutki), "Katedra Marii Panny", "Mistrz i Małgorzata". Większość książek Lema i Pratchetta. Generalnie książki spójne, nastrojowe, sprawnie napisane, operujące nie tylko fabułą, ale też językiem, stylem, tempem narracji. Nie Wiedźmin i Harry Potter.

Wykupka

Jaka ty jesteś bystra, no normalnie płatek śniegu. Widzisz to, czego inni nie widzą.
Komentarze na temat książek, które wymieniłaś świadczą tylko o tym jakimi ludźmi się otaczasz i z jakimi ludźmi na temat książek dyskutujesz.
Poza tym nigdzie nie jest napisane, że żona autora czytuje Harrego Pottera. Może czyta te twoje "wartościowe" książki.
Książki są różne, bo są kierowane do różnych grup odbiorców. Harry Potter jest kierowany do dzieci, a Mistrz i Małgorzata do dorosłych, dlatego też nie rozumiem porównania. Dzieci czytają wtedy, gdy książkę czyta się łatwo i przyjemnie, nie gdy jest spójna, logiczna i porusza problemy świata.
Wciąż nie wiem jak można czytać bez wyobrażania sobie tego co się czyta. To nie ma sensu. Zawsze jak czytam to widzę co czytam. Moja wyobraźnia kreauje np. wygląd bohaterów. Gdy wychodzi film na podstawie książki, bardzo często słyszy się zdanie 'inaczej wyobrażałem sobie tego bohatera, nie pasuje mi do tej roli'. To jak to jest?

chlef123

skoro ktoś stawia mi zarzuty, że moje twierdzenia pochodzą stąd, że sama sobie nie wyobrażam, co czytam, to chyba logiczne, że stawiam na swoją obronę pewne argumenty. nie piszę, że zauważam pewne ludzkie błędy, żeby podkreślić swoją wyjątkowość, tylko w obronie tezy, że ludzie nie używają przy czytaniu wyobraźni. dokładnie z tego samego powodu wymieniam moim zdaniem wartościowe książki - bo ktoś pytał, a nie dla podkreślenia wyjątkowości.

ale po waszych próbach dogryzienia mi ad personam widzę, że pupa piecze, kiedy ktoś udowadnia, że czytanie nie robi z ludzi intelektualistów (głupków też nie. jest po prostu prostą rozrywką, jak celnie określił to autor).

chlef123

ps. czytanie wartościowych książek też jest prostą rozrywką, tak samo jak czytanie wartościowych komiksów i oglądanie wartościowych filmów. jest to rozrywka prosta, bo jest bierna - nie wymaga od odbiorcy niczego poza przyswojeniem sobie dzieła w dowolny sposób, którego nikt i nic nie weryfikuje. to sposób na relaks, dostarczenie sobie pewnych doznań estetycznych, poszerzenie wiedzy o konkretnych problemach/epokach/społeczeństwach, zabicie czasu - i jest jak najbardziej okej w tych rolach, ale nie oszukujmy się, że to jakaś wielce rozwijająca pasja.

poza tym - wyobrażanie sobie wyglądu scen to trywialna aktywność umysłowa, której używamy w zasadzie cały czas rozmawiając ze sobą na większość tematów. obgadywanie znajomych i czytanie ploteczek o gwiazdach też w ogromnej większości wymaga wyobrażania sobie wyglądu danych scen, a z jakiegoś powodu nie uchodzi za ambitną rozrywkę.

Cero

@Bittaminka, nikt tu nie zaprzecza, że istnieją dobre książki i nikt nie twierdzi, że czytanie tych "głupich" jest złe czy gorsze. Jednak nie ma co się zapierac, że to nie jest prosta rozrywka, bo jest! Ale co z tego?
Lubię zarówno "mistrza i Małgorzatę" jak i "wiedźmina", "harrego pottera", a nawet seriale tvn'u czy polsatu i... jeszcze raz, CO Z TEGO? Nie czyni to ze mnie głupiej czy gorszej osoby i nazwanie mojej rozrywki "banalną" też nie (szczególnie że ta rozrywka jest banalna).
Przecież nie trzeba cały czas być elytą czy ynteligentem i to nic złego, że nie wszystko co robimy jest rozwijające czy "wartościowe".
Szczególnie, że "wartościowe" to pojęcie względne...

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
Arien Odpowiedz

To normalne. Wiem jak to brzmi, ale sama pamiętam jeszcze jak myślałam w tym wieku. Moja mama sprzedawała w sklepie, tata - spawacz; po pracy siedzieli i oglądali telewizję. Nigdy nie usłyszeli ode mnie złego słowa na swoje zawody i zachowanie, ale z tyłu głowy zawsze miałam "Jak oni mogą tak żyć?! Marnują swoje życie". To nie jest kwestia tego co jej zapewniacie, lub jej inteligencji. W pewnym wieku neguje się wszystko co robi starsze pokolenie, czasem niestety nie oszczędzając w słowach. Moi rodzice nigdy na szczęście nie byli świadomi swoich myśli i nigdy nie miałam znajomych, którym bym je powiedziała. Więc dziś tylko ja o tym wiem. Aż mi skóra cierpnie na samą myśl, że mogliby się dowiedzieć i co by poczuli. Rozumiem cię.
Ale nawet wtedy, gdy nimi "gardziła" (choć to nie najlepsze słowo) zawsze wiedziałam, że mnie kochają i ja ich mocno kochałam. Pamiętaj o tym.

Dzisiaj będąc naukowcem po studiach i prowadząc "dorosłe życie" wiem, jak niedojrzałe było to myślenie. I jak mało rozumiałam cokolwiek. Widzę w moich rodzicach ludzi inteligentnych i z swoimi pasjami. Może nie czytają książek, nie są fanami sportu i wycieczek, ale mają swój ogród, swoje kury i gęsi i spacery z psami. I to ich uszczęśliwia, a to jest najważniejsze. A to, że nie mają studiów, pracują fizycznie? Tylko ich podziwiam za umiejętności i pracowitość. I za umiejętność radzenia sobie w życiu.
Jeśli twoja córka naprawdę jest taka jak mówisz: mądra i dobrze wychowana to najpewniej nawet nie do końca rozumie swoje myśli i uczucia. Wiem, że 16lat to już "prawie dorosły człowiek", ale tak naprawdę dziewczyna jeszcze nie zna życia. I nawet samej siebie.

Nie łam się, jestem pewna, że córka Was kocha. I tak naprawdę wcale tak nie uważa.

paella Odpowiedz

Przypuszczam, że to tylko szpan skoro w stosunku do Was zachowuje się normalnie. Jednak przemilczenie tego i brak konsekwencji będzie ogromnym błędem wychowawczym.

Luckaaa Odpowiedz

W tym wieku nie można się za bardzo przejmować tym co dzieciaki mówią, bo powiedzą wszystko, żeby być cool.
Z drugiej strony ilu ojców może powiedzieć "przywitała się jak zawsze - cześć Tatuś i buziak w policzek"?

passatjestzajebisty

Na pokaz, czy nie - nieważne, skoro zabolało.

Toczytoja Odpowiedz

Wiesz, córka jest też w takim wieku, w którym nie docenia się rodziców :/. Oczywiście tutaj granica została przekroczona, więc powinna się odbyć poważna rozmowa, ale niech to cię nie trapi tak bardzo. Trzymam kciuki za udaną rozmowę.

Bramnudziamu Odpowiedz

Dzieciaki gadają czasem głupoty żeby zaszpanować rówieśników, może koleżanka z którą rozmawiała narzekała na rodziców, a Młodą chciała dodać coś od siebie.
Dzieciaki bywają dziwne w tym wieku.

Zobacz więcej komentarzy (22)
Dodaj anonimowe wyznanie