#qfKMR
Zadzwoniłem na 112, do jakiegoś faceta, który leżał pod ławką. Spytany, czy wszystko w porządku, coś mamrotał. Alkoholu nie wyczułem. Nie wiem, może pił, może choroba. Nie wiem co z człowiekiem.
Wyspowiadałem się przez telefon z jaką sprawą dzwonię. Operator połączył z pogotowiem, przysłali karetkę.
Po ponad 20 minutach czekania przyjechali i postawili człowieka na nogi. Wypytują go o imię, co z nim, ile wypił.
W tym momencie kierowca się do mnie odwrócił i powiedział "Pan jest już wolny, fakturę przyślemy. Pięć zero zero. Tyle będzie na fakturze. Po takie sprawy się na 997 dzwoni".
Ta, bo ja wiem, czy człowiek pijany, czy może cukrzyca i zasłabł.
Ręce opadają.
Jeśli ratownik rzeczywiście tak rzucił to jest jakiś nie poważny :D Inna sprawa że nikt karetki nie wezwał. To dyspozytor 11 na podstawie zgłoszenia decyduje jakie służby powiadomić.
Żeby mi tak płacili za fałszywe wezwanie. Swoją drogą to jest Polska tego nie ogarniesz.
pierwsze to dzwonic z numeru na karte zarejestrowana na jakiegos menela za butle wina jesli maja przyslac fakture- no zycze im powodzenia w wysylaniu czegos bezdomnemu ;)
ale fakt nie przyjmowac
jakie to ejst w ogole przewrotne- zadzwonisz, dostaniesz za bezpodstawne wezwanie, nie zadzwonisz - dostaniesz za nieudzielenie pomocy
pierwsze to dzwonic z numeru na karte zarejestrowana na jakiegos menela za butle wina jesli maja przyslac fakture- no zycze im powodzenia w wysylaniu czegos bezdomnemu ;)
ale fakt nie przyjmowac
jakie to ejst w ogole przewrotne- zadzwonisz, dostaniesz za bezpodstawne wezwanie, nie zadzwonisz - dostaniesz za nieudzielenie pomocy
Moja babka dostała kiedyś mandat za bezpodstawne wzywanie pogotowia i tym sposobem skończyło się jej raz na zawsze "umieranie" kilka razy w miesiącu.
No chyba tego nie przyjąłeś?
A o czym Ty mówisz? Ty myślisz że mu tam ratownik medyczny mandat wystawił? :D
A później, że znieczulica...
Bzdury i tyle. Ratownikom szczerze wisi powód wezwania. I tak muszą coś robić , a jak mają proste wezwanie tym lepiej. Za byle zasłabnięcie płacą tyle samo co za ratowanie ofiar w stanie krytycznym. Jedyne co to niektórzy usiłują wmówić ludziom, że pogotowia się nie wzywa z byle złamaną kończyną czy gorączką. I trzeba samemu przyjechać. Jest to postawa asekuracyjna na zasadzie nie chce mi się, ale nie mogą tak mówić oficjalnie i mają obowiązek przyjechać. W razie czego sprawa do przegrania na 100% i medialna nagonka. Ludzie po prostu mówią zbyt szczerze jak jest wezwanie. Trzeba ciut koloryzować. Jak ktoś powie, że skaleczył się w rękę, to wszystkim to wisi. Jak powiedz, że masz krwotok i być może przeciętą żyłę to potraktują to poważniej. Tak samo nie mówi się siedzi ktoś l, może coś mu jest, może wyślijcie kogoś, tylko mówi podejrzewam zawał, szok anafilaktyczny czy coś. Zawsze się używa najgorszych podejrzeń jako najlepszych argumentów. Nie złamana ręka, tylko ofiara upadła podejrzewam złamanie, być może również wstrząsk mózgu itp. To nie jest oszustwo, bo jednak dzwoni się z jakiegoś powodu. Lekarza u ofiary wypadku podejrzewają z tuzin problemów, a to, że okaże się, że to tylko otarcia to trudno... Są dwie najlepsze metody, żeby karetka przybyła szybko i "porządnie", albo panika i rozpacz w stylu matko bosko strzelanina, flaki dookoła, pół miasta się pali... Albo ton służbowy czyli fachowe słownictwo i ton razkazujący. Jak pomyślą, że to lekarz lub np. policjant to też wyślą szybko by przypału nie było. Tak działa świat. Jak jesteś nudny i spokojny to cie zleją czy to w urzędzie, szpitalu czy w szkole. Trzeba walczyć o swoje.
Bzdury to Ty piszesz. Ratownikom wcale nie wisi do czego jeżdżą. Mówię to z własnego doświadczenia. Autor pisze, że czekał na karetkę 20 min. Czekał zapewne przez to, że karetka była zajęta innymi bezpodstawnymi wezwaniami. "przyjechali i postawili człowieka na nogi". Magii nie użyli, zwyczajnie podeszli do tego czlowieka czego zapewne nie chciało się zrobić wzywającemu. Faktury nie wystawili bo nie mogli. Mandat może wypisać tylko policja. Jak wszyscy zaczną kłamać i wyolbrzymiać powody wezwania to życzę powodzenia kiedy ktoś znajomy czy z rodziny będzie naprawdę potrzebował pomocy, a karetka będzie przy skaleczeniu ręki. Komentarz kierowcy odnośnie faktury może nieprofesjonalny, ale jak na 30 godzinie dyżuru jedzie się "enty" raz tylko po to żeby podnieść pijanego człowieka z ulicy i kazać mu iść do domu to naprawdę można się zdenerwować.
Karetki wcale nie mają tyle roboty ile się niektórym wydaje. Naprawdę niektórzy nie powinni się oddzywać o ile nie byli na misji, gdzie była jakaś poważna katastrofa. Ja słyszałem takie historie od osób, które były, więc im wierzę. Jak jest tsunami, zamach terrorystyczny, wojna czy trzęsienie ziemi, to lekarze i ratownicy pracują bez przerwy bez sprzętu, środków odkażających czy przeciwbólowych, bo się dawno skończyły. Kilka dni prawie bez snu, prysznica i jedzenie w biegu paru gryzów, często w deszczu, słocie czy pyle pod ciągłym zagrożeniem wtórnych trzęsień czy ostrzału. Naprawdę na codzień w Polsce nie ma sytuacji gdzie naprawdę praca w służbie zdrowia jest trudna. Zazwyczaj jest rutyna w stylu 10 zasłabnięć, zawał i wypadek samochodowy. Nie ma masowych katastrof. Jak ktoś wzywa bezpodstawnie karetkę to jest problem, ale gwarantuje, że lepiej 10 razy wezwać do byle czego, niż raz nie wezwać. A ten ratownik sam sobie szkodzi. Jak zasłabnie na ulicy to ludzie mu nie pomogą i nie zadzwonią, skoro ich wszyscy uczą, że dzwoni się tylko jak jest wielka tragedia. Od tego jest służba zdrowia, dlaczego miałbym ryzykować ze złamaną ręką samodzielny transport, gdzie mogę spaść, uszkodzić sobie odłamkami kostnymi żyły czy ścięgna? Liczy się dla mnie ja, a nie to czy ktoś ma gorszy problem, bo tym tokiem rozumowania można od razu usiąść i czekać w kącie na śmierć. Ja nie mówię o wyolbrzymianiu niczego tylko o walczeniu o swoje przedstawiając sytuację pesymistycznie, nie optymistycznie. Ile razy wzywasz karetkę w życiu? Chyba nie co tydzień. Więc jak raz na 10 lat masz problem to dzwonisz ze złamaniem czy gwoździem w ręce i tyle. Za to płacimy podatki. Jak przyjedziesz samemu to musisz jeszcze czekać w poczekalni nie raz kilka godzin...
Ratownicy to straszliwie sfrustrowani ludzie, którzy pracują głównie ze staruszkami, którzy kładą uszy po sobie na każde słowo "pana dochtura" (tak, wiem że ratownik to nie lekarz, ale dla starszej osoby to niewielka różnica). W ten sposób nabierają brzydkiego nawyku - inaczej tego nie nazwę - bezmyślnego pyskowania...
Filmy Vegi mają dużo z rzeczywistością. Szczególnie gdy masz znajomych lekarzy i przy piwie opowiadają co się dzieje na salach, lub w szpitalach.
Poza tym wystarczy poczytać nawet o samej mafii z książek człowieka mafii. Niestety ludzie są zbyt leniwi i wolą mówić, że jego filmy to dno.
Z resztą nie rozumiem... Facet leżał przy tobie nieprzytomny 20minut a ty jak ten słup stałeś i czekałeś? Bo skoro dla ratowników było to tylko "postawienie człowieka na nogi" to raczej nie spróbowałem nawiązać z nim kontaktu, sprawdzić pulsu czy nie wiem... czegokolwiek? Ja na miejscu ratownika też bym się wnerwil jakbym taka ofiarę życiową spotkal
Oddechu nie pulsu, do jasnej cholery!
Mhm, ten człowiek miał sprawdzony puls i położony w pozycji bezpiecznej wiem bo sam byłem przy tym, był zapytany czy coś mu jest i czy wezwać karetkę, opowiedział że chcę.
Serio nikt nie pomyślał, że ziomek próbował głupio zazartować!?
Najpierw przemknęło mi to przez myśl, ale niezwykle krótko trwale, ponieważ następnie zwróciłem baczniejszą uwagę na zdanie "Operator połączył z pogotowiem, przysłali karetkę." i uznałem, że wyznanie jest zmyślone, więc nieistniejący ratownik nie mógł zażartować w nieistniejącej sytuacji. :)
Marian ale to swieta prawda. Jak zadzwonil na 112 to odbiera operator. Operator nie moze wyslac karetki musi to zrobic dyspozytor medyczny. Dlatego przelsczyl