Mieszkam w Szwecji. Tutejsze bloki różnią się od polskich nie tylko tym, iż zamiast numerów mieszkań na drzwiach widnieje malutka plakietka z nazwiskiem (zresztą nie zawsze), ale przede wszystkim numeracją pięter. Nie ma parteru, tutaj jest to zawsze pierwsze piętro. Jako iż ze względu na obecną pracę często podróżuję i czasem kilka razy w tygodniu zmieniam miejsce pobytu, airbnb okazało się być świetnym i o wiele tańszym od hotelu rozwiązaniem. Jednak zawsze, ale to ZAWSZE korzystam z windy, mimo iż bloki nie są wyższe niż 4-5 pięter. Czemuż tak robię? Z lenistwa? Otóż nie! Uwielbiam ćwiczyć pośladki, wbiegając po stopniach, niestety moja malutka główka nie chce przyjąć do siebie faktu, że piętro oznaczone „2” to piętro drugie, a nie dopiero pierwsze... Tak że naprawdę niezliczone ilości razy wparowałam już do obcych mieszkań. Wstyd.
Dodaj anonimowe wyznanie
Oni się tym w ogóle nie przejmują. A w Norwegii w drzwiach w ogóle nie było zamków. Dopóki nie zaczęli przyjeżdżać Polacy ...
A ty skupiasz w sobie wszystkie te cechy (może pomijając chlamydię i brak osobowości).
W sumie kto wie, za coś musi dostawać.
"Nie ma znaczenia czy masz styl, reputację, czy pieniądze. Jeśli nie masz dobrego serca, nie jesteś niczego wart". I nie ma znaczenia jaki masz wzrost czy jak wielkie masz cyrki, bo uwaga - TYLKO BEZDENNY PUSTAK patrzy jedynie na wygląd. Pustak alert.
Widzę, że Tobie też dopisuje historię której nie było. Mnie też już opisała ta mała, zakompleksiona antypolka (Ukrainka, być może o jedynych słusznych, chazarskich korzeniach).
Bo oni nie numerują pięter, tylko kondygnację :)
W Polsce w starszych budynkach także są tabliczki z nazwiskami na drzwiach.
Był z tym pewien problem w firmie, gdzie kiedyś pracowałem (w Polsce), W windzie poziom 0 to była piwnica, parter - 1 itd. Jakoś ponoć to tak funkcjonowało z 20 lat, pracownicy się przyzwyczaili, ale klienci mieli problem.
Tak naprawdę, to my jesteśmy inni i mamy parter. Większość krajów nie ma, no z wyjątkiem hoteli, gdzie 0 to recejpcja, odpowiednik naszego parteru.