#qQOFi
Jako że leżała w hospicjum, a z każdym dniem Jej stan się pogarszał prosiła mnie o to, by te sprawy właśnie załatwić. Tak też robiłam, a kiedy przychodziłam do Niej codziennie, zazwyczaj rozmawiałyśmy właśnie o tym, co jeszcze trzeba zrobić.
Pamiętam, że kiedy odeszła, strasznie żałowałam, że tych momentów nie spędziłyśmy na takich głębokich rozmowach, o życiu, o naszych relacjach. Obie przecież zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że czasu jest coraz mniej. Mimo to cieszyłam się, że mogłam choć trochę pomóc w tych "formalnościach".
W dniu kiedy zasnęła na zawsze, płakałam, a pielęgniarka, która miała wtedy dyżur powiedziała coś, co wtedy wydało mi się okrutne: "Nie masz teraz co płakać. Zobaczysz za rok, dwa, wtedy dopiero będzie bolało". Niestety, miała rację.
Jej śmierć długo do mnie nie docierała. Najpierw głowę zajęłam tymi wszystkimi rzeczami, które trzeba wykonać po czyjejś śmierci, akty zgonu, pogrzeb, notariusz. Później rzuciłam się w wir zmian: remont, zmiana mieszkania, wyprowadzka, eksperymenty z wyglądem, staże i nauka, korzystanie z życia, jakby miało się ono skończyć jutro, jakbym miała z czymś nie zdążyć. Robiłam wszystko, by o tym nie myśleć.
Pewnego dnia (niecały rok po śmierci Mamy) udałam się na rozmowę kwalifikacyjną do mojej pierwszej pracy w zawodzie. Okazało się, że zostałam przyjęta, strasznie się cieszyłam! Wyszłam z biura, a przez głowę przeszła mi jedna myśl: "Tak bym chciała teraz do ciebie zadzwonić, mamo, i ci o tym powiedzieć...". Nie minęła minuta, a usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam wiadomość od swojego brata ze zdjęciem Mamy. Nogi się pode mną ugięły, ale podziękowałam mu w SMS-ie za zdjęcie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zapytał, o co mi chodzi? Okazało się, że zdjęcie wysyłał, ale jakieś pół roku temu, a doszło ono akurat w tamtym momencie, kiedy tak bardzo chciałam zadzwonić do Mamy! Stanęłam na ulicy i płakałam i śmiałam się na przemian. Ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę, a ja poczułam, że Ona jest cały czas i czuwa.
Mój ówczesny chłopak zgasił mnie mówiąc, że to przecież przypadek. Możliwe. Ja mimo wszystko od tamtej pory czuję, że mam swojego osobistego Anioła.
Moja mama też niedawno zmarła. Codziennie łapię się na tym, że chcę do niej zadzwonić i jej o czymś powiedziec czy o coś zapytać i nagle przypominam sobie, że już nigdy jej nie usłyszę. Najgorsze uczucie na świecie :(
Cholera, zasmuciło mnie to.
twoj komentarz jest nie na miejscu...
Jejku, tak współczuję. Aż łezka w oku się zakręciła jak pomyślałam że kiedyś też tai będę mieć.
Kuwa, nawet tego poprawnie nie potrafisz napisać
Mam ochotę publicznie się rozpłakać. Ostatnio śniło mi się, że moja mama umarła (uff, dziewnie to 'na głos' przyznać). Na szczęście podobno ci, którzy umarli we śnie, żyją dłużej.
Kiedy komemtarz sprawi, że płaczesz... Nawet wyznanie do tego nie doprowadziło.
Yennefer, jakkolwiek by to nie zabrzmiało... Witaj w klubie... :(
To chyba najgorsze uczucie jak tracisz bliską osobę :( mamę, tatę, brata, siostrę, męża lub przyjaciółkę albo przyjaciela.. :(
Te trzy zdania doprowadziły mnie do płaczu.
Kalkulator, niestety, z własnego doświadczenia wiem, że dużo gorszym uczuciem jest patrzenie, jak ukochaną osoba straszliwie cierpi, z myślą, że nie ma żadnej możliwości pomocy. Żadnej.
Po śmierci przynajmniej odnajdujesz spokój, bo masz świadomość, że dana osoba już nie cierpi. Brzmi to może drastycznie, ale to o wiele lepsza sytuacja, niż trwanie w takim horrorze...
Oczywiście, że masz! O ile smutniejsze byłoby życie gdybyśmy wszystko tłumaczyli przypadkami... ;)
Wszechświat rzadko jest tak leniwy ;)
Czyżby cytat z Sherlocka? :D
"-Sherlocku, co sądzimy o zbiegach okoliczności?
-Świat nie jest aż tak leniwy..."
Czekałam, aż ktoś zauważy :D Ten odcinek jest rewelacyjny (tak jak wszystkie :p)
W wakacje, tuż przed moim ślubem zmarła moja babcia. Zamieszkaliśmy w jej mieszkaniu i od tamtej pory mam wrażenie, że wiele rzeczy dzieje się w moim życiu po "babcinej" myśli. Nigdy nie miałam ręki do kwiatów, a babcia kwiaty uwielbiała, więc wszystkie moje kwiatki zaczęły rosnąć jak szalone. Spodziewamy się dziecka, a termin porodu przypada dokładnie w dniu jej urodzin. To miłe czuć, że jest z nami :)
Śmierć kogoś bliskiego boli do końca życia, a w trudnych chwilach wręcz rozrywa rozpacz bo nie można juz porozmawiać z daną osobą, zobaczyć jej. Żyj tak abyś była szczęśliwa. Twoja mam za pewne ne chciałaby abyś Ty się smuciła i była nieszczęśliwa :)
Oj tak. Moja mama zmarła 23grudnia najgorsze święta w naszym życiu. Moim i rodziny. Nie ma dnia żebym nie myślała o mamusi. Zwłaszcza ze za 4mce sama nią zostanę. I od grudnia za każdym razem gdy mi się przyśni na drugi dzień znajduje jakies pieniążki lub dostaje informacje że gdzies tam mama mnie zabezpieczyła i jakas suma zostanie mi wypłacona. Za życia mama bardzo wspierała mnie finansowo. Widzę ze po śmierci dalej to robi. Tez wierze ze dalej sie mną opiekuje, nie tylko materialnie.
Kiedy moja siostra umarła, a w sumie została zabita mając kilka lat, moja mama była w takim szoku że nie uroniła nawet łzy, poprostu nie wiedziała co się dzieje. Ludzie po tym zaczęli plotowac że mama miała w dupie jej śmierć. :-(
Jak to zabita? :o to zabrzmiało strasznie
Hatesmog
Pijany facet jadący tirem potrącił ją. To była jakaś masakra. W dodatku na oczach moich rodziców.
I jeszcze jakby było mało tego to koleś nawet nie poszedł siedzieć.
Moja babcia po śmierci swego syna tez nie zaplakala na pogrzebie. Ludzie też mówili co to za matka. Jednak nie wiedzą w jaką rozpacz popadła,gdy się dowiedziała o jego śmierci. Na pogrzebie nie płakała,bo miała bardzo mocne leki uspokajające. Była jakby nieobecna..
Dawno żadne wyznanie mnie tak nie wzruszyło jak te. Nie ważne czy to przypadek czy prawdziwy znak od Mamy autorki. Rozumiem co mogła czuć autorka w tym momencie. Moja mama jest dla mnie najważniejszą osobą, bo wiem że tylko na nią mogę liczyć kiedy nie idzie mi w życiu. Po prostu jestem tak wdzięczna za moją mamę, że czytając takie wyznania boję się ją stracić.
Przez kilka lat nie potrafiłam wykasować numeru babci po jej śmierci . Byla mi babcią, matką, przyjaciółką.... Może to i dobrze, bo uważam, że nasi kochani zmarli są z nami. Nie możemy ich przytulić, ale możemy z nimi rozmawiać. Czuwają nad nami i zawsze wysluchaja naszych żali. Trzeba być szczęśliwym dla nich, żeby widzieli, że sobie radzimy i dobrze nas do życia przygotowali. Pozdrawiam serdecznie.
Mi brakuje mojej babcia, która zmarła 2 lata temu. Tak bardzo moje życie zmieniło się od jej śmierci. Chciałabym jej się pochwalić tym co osiągnęła, bo tylko ona ze mnie była dumna zawsze. Tylko ona mnie chwalila.
Ona zawsze będzie przy Tobie, w Twoim sercu, więc nie przejmuj sie gadaniem innych, głowa do góry :) Śmierć to nie koniec życia, to dopiero początek, więc mama na pewno czuwa nad Tobą :)
Właśnie, śmierć to początek nowego, lepszego życia. :)