#qJ1gX
Miałam kilka dni praktyk na oddziale z ludźmi chorymi na białaczkę. Był tam chłopak, który przychodził na chemię, jako że był mniej więcej w naszym wieku, lubiłyśmy z nim gadać o wszystkim i o niczym, żeby czas nam szybciej zleciał. Ostatniego dnia praktyk w przerwie stałyśmy na korytarzu przy jego sali i czekałyśmy na opiekunkę roku. A że był to piątek, to wszystkie trajkotałyśmy jak najęte, jak to będziemy się świetnie bawić w klubie, podrywać kolesi itp. Myślałam wtedy, że jestem taka super, że wszyscy mnie lubią itd. Ale zauważyłam podczas tej rozmowy, że ten chłopak siedział na łóżku, z kapiącą powoli chemią, i słuchał naszej rozmowy. Nigdy nie zapomnę, jak się do mnie uśmiechnął, ale nie było w tym ani grama radości, był jedynie smutek i żal. Wstrząsnęło mną to do głębi.
Po kilku miesiącach ktoś z moich znajomych udostępnił na Facebooku jego zdjęcie, a pod nim informację z miejscem i czasem pogrzebu tego chłopaka. Dostałam wtedy dosłownie z liścia i zaczęłam powolną wewnętrzną przemianę, lecz nigdy sobie nie wybaczę tego, jaką przykrość i jaki smutek musiała w nim wywołać nasza idiotyczna rozmowa.
Czyli przez jakiś czas prowadziłaś imprezowy tryb życia, bo sprawiało Ci to przyjemność. Nie zaniedbałaś z tego tytułu żadnych zobowiązań, nie zrujnowałaś sobie życia niechcianą ciążą w niewłaściwym momencie czy chorobą weneryczną. Nawet wiek miałaś stosowny do tego typu trybu życia. Nie zrobiłaś nic złego. A ze nie wszyscy mogą tak żyć, niektórzy są nieuleczalnie chorzy itd - no tak niestety jest, ale to nie Twoja wina
Tak, masz rację, ale dobrze jest mieć wyczucie co przy kim można mówić. Autorka mówiła jak świetnie się będzie bawiła przy młodym chłopaku, który też chciałby się tak bawić, ale nie wie ile jeszcze będzie żył i to nie z własnego wyboru. No trochę ogłady…
Zachowywałaś się "jak zwykła sucz"(?) bo chodziłaś na imprezy, mało spałaś i generalnie byłaś młoda? I przestałaś bo ktoś w sumie ci obcy umarł? Czy tylko ja nie rozumiem tei logiki?
Może to dobrze, że go spotkałaś i że tak się stało. Kto wie, może uratowałaś się na czas dzięki temu. Mam ziomków ze studiów, którym nie udało się przerwać imprezowania na czas i cóż... Dziś takich ludzi nazywamy menelami.