Ostatnio mam ciężkie miesiące i kasy mam na styk, aby zapłacić za czynsz i mieć na jedzenie, dlatego też dorywczo czasami coś zahaczę. Sprawdzałam stan konta, bo miałam dostać pieniądze za przepracowany dzień, a tam pieniądze jak za cały miesiąc. Zadzwoniłam do firmy. Podziękowali za telefon, okazało się że wysłali mi czyjąś wypłatę. Oddałam nadmiar pieniędzy. Pewnie by się nie zorientowali za szybko i kilka osób mi mówiło, że mogłabym się nie przyznawać, ale uczciwość wygrała.
Nie mogłabym udawać, że nic się nie stało.
Dodaj anonimowe wyznanie
Też kiedyś dostałam czyjąś wypłatę. Nie zorientowałam się nawet, bo dostaję wypłaty nieregularnie (np kilka w jednym miesiącu, a w następnym nic) i w różnych kwotach za różne zlecenia. Po kilku dniach zadzwoniła kobieta z księgowości bardzo przepraszając za kłopot i prosząc o zwrot, bo inaczej będzie miała kłopoty, że wysłała nie tej osobie.
Zwróciłam oczywiście. Opłacało się, bo od tej firmy dostaję regularnie zlecenia do tej pory :)
I bardzo dobrze, ze nie udawalas, bo predzej czy pozniej by sie upomnieli o kase, i co bys zrobila, gdybys jej nie miala?
Jest taki zapis w prawie "Obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu."
Przecież powinna się liczyć z obowiązkiem zwrotu, skoro wiedziała, że ma dostać wypłatę za dzień, a nie miesiąc.
Nie rozumiem ludzi, którzy powiedzieli Ci, że mogłaś się nie przyznawać. Co by to dało? Przecież prędzej czy później i tak by się zorientowali, osoba, do której należała ta wypłata, na pewno odezwałaby się do nich, że nie ma przelewu, a sprawdzenie, na jakie konto wypłata została przelana to pikuś. Sama sobie byś wtedy zaszkodziła, że celowo nie zgłosiłaś pomyłki, wiedzieliby, że jesteś nieuczciwa.
Ja tam bym się wystraszyła, gdybym sprawdziła stan konta i zobaczyła wpłatę takich pieniędzy, nie wiadomo za co.
Jest taki zapis w prawie "Obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu."
Polecam poczytać o zbyt dużych wypłatach, jeżeli by wydała to nie ma obowiązku zwrotu.
Oczywiście, że ma obowiązek zwrotu. Prócz przepisu polecam przeczytać liczne orzecznictwo, które w 99% nakazuje zwrot środków, nawet jeżeli zostały one wydane.
Z resztą, nawet jeśli chroniłby ją jakiś przepis, to i tak rozeszłoby się, że jest nieuczciwa. Po ogarnięciu sytuacji każdy wiedziałby, ile jej się należało wypłaty, ile jej przez pomyłkę wysłano i że nie odezwała się słowem, mimo że sama wiedziała, że musiała nastąpić pomyłka. Na co jej to? Ja bym wolała odezwać się nawet dla własnego spokoju, żeby później o mnie nie rozpowiadali.
Nie dość, że postąpiłaś uczciwie, to uniknęłaś późniejszych kłopotów. W przypadku zatrzymania takiej wypłaty trzeba ją zwracać. Mojej mamie zdarzyło się to kiedyś (to był okres, kiedy miała dostać za coś dodatkowe pieniądze więc myślała, że to właśnie to) i szybko dostała nakaz zwrotu.
Jest taki zapis w prawie "Obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu."
Sasiadka, czekaj, możesz powtórzyć?
Sąsiadka może i jest, ale firma która to wypłaca i się zorientuje ma pełne prawo się upomnieć o zwrot niesłusznie przyznanych pieniędzy. Zresztą, spróbuj się procesować z dużą firmą, latać po sądach tylko po to, żeby zatrzymać pieniądze, które dostałeś za nic.
Te pieniądze firma i tak by odzyskała tyle, że ew.na drodze sądowej. Taki przelew to nie "gwiazdka z nieba".
Mój tata kiedyś dostał podwójną wypłatę. Jak tylko się zorientował to zadzwonił do firmy, a później zwrócił pieniądze. Po prostu osoba, która była odpowiedzialna za przelewanie wypłat na konta pracowników, podczas wykonywania przelewu kliknęła dwa razy. Takie rzeczy się zdarzają, lepiej być uczciwym. W końcu i tak by się zorientowali komu wysłali te pieniądze i później miałabyś problemy.
I tak by się zorientowali bo tamten by się odezwał. A jakbyś nie chciała oddać bank by interweniował.
dobrze zrobilas
ale powinni ci dac "znaleznne"
koelzanka dostala w podobny sposob przelew na 5k, zglosila to do banku i dali jej 500 zl za uczciwosc
Ale na jakiej podstawie znaleźne, jak w takim przypadku jest to bezpodstawne wzbogacenie?
Jest taki zapis w prawie "Obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu."
sasiadka naprawdę nie musisz tego wklejać do połowy komentarzy ;)
Jak już wyżej napisałam Sąsiadka, polecam przeczytać orzecznictwo i komentarze do tego przepisu. W 99% przypadków sąd nakazuje zwrot sumy. Czemu myślisz, że jak ktoś wydał pieniądze to już nie jest wzbogacony? Jeżeli na przykład kupił za nie telewizor, to nie wzbogacił się?
I słusznie, zawsze zgłaszam jak dostanę za duży przelew z pracy, nie mogłabym spać po nocach jakbym te pieniądze zatrzymała.
Jak jeszcze pracowałam przez agencje to tak, potrafili dość często przelać pieniądze za nadgodziny, których nie robiłam, albo np. dwa dodatkowe dni. Wyrównywali zawsze w następnym tygodniu, co z tego, że byłam stratna, bo podatek płaciłam większy 🤷♀️
wow to takie idealne na anonimowe, nikt o tym nie wiedział przecież