#qAmSG

Rok 2013. Rocznik '95 zaczynał sezon "osiemnastkowy".
Nadszedł dzień, kiedy to i ja miałam zostać "wciągnięta" do grona dorosłych. Oczywiście przygotowania, urządzanie sali (zabawa odbywała się na remizie strażackiej we wsi, w której mieszkałam). Wódka się chłodzi, ciasta się pieką, przystawki już czekają na wyłożenie na stoły.

Impreza trwała w najlepsze, część osób tańczyła, część piła, jeszcze inni wychodzili podziwiać piękne niebo, popalając sobie papierosy. W pewnym momencie szum, syreny strażackie zaczęły wyć, jeden ze strażaków w pełnym stroju wpadł na salę i zaczął ewakuację na tyły budynku, bo w garażu (który był za ścianą sali) wylał się jakiś płyn, który łatwo mógłby się zapalić. Więc mój chłopak wziął mnie za rękę i ze wszystkimi wyszliśmy na zewnątrz, czekając na rozwój sytuacji. Niestety czas się dłużył, mimo że minęły może ze 2 minuty i chciałam wracać na salę chociaż po rzeczy moich gości.

W pewnym momencie mój chłopak z przyjaciółką powiedzieli, że strażacy już wynoszą ten płyn. I faktycznie, zauważyłam dwóch strażaków, którzy coś niosą pod płot na drugim końcu placu, a pozostali stoją dookoła nas pilnując żeby nikt nie podszedł. Ciśnienie 200, no bo cała impreza psu w budę... Odwróciłam się do chłopaka, gdy nagle ktoś krzyknął. Zerknęłam w stronę płotu, a tam.... piękny pokaz fajerwerków. Łzy mi napłynęły do oczy, wszyscy zaczęli jeszcze raz mi składać życzenia. Piękniejszych urodzin nie mogłam sobie wymarzyć. Okazało się, że to prezent od moich kochanych wujków z Niemiec, którzy chcieli jakoś urozmaicić ten dzień. Moi rodzice poprosili jednego ze strażaków o puszczenie fajerwerków, a on zorganizował połowę ekipy do tej akcji :D

Jednak to nie koniec...
Godzinę później, kiedy tylko garstka osób tańczyła (w tym ja), a reszta oblegała kuchnię lub podwórko, podbiegła do mnie koleżanka i mówi "Wiesz co, policja przyjechała do ciebie". Ja oczy jak 5 złotych, idę na podwórko, osoby z kuchni za mną, a tam dwóch funkcjonariuszy i moi goście dookoła nich. Oczywiście pytania typu "Czy pani jest solenizantką i organizatorką imprezy?" "Czy to prawda że były odpalane fajerwerki?" Powiedziałam, że tak, ale były one odpalane przez strażaków, którzy mieli pełną kontrolę nad tym. Więc następne "Czy strażacy są na sali?.... itp.
Po wszystkim okazało się, że policję wezwało starsze małżeństwo, które policję wzywa nawet w sylwestra, bo fajerwerki przeszkadzają ich psom/zapali się siano, które jest oddalone dobre 400 m od remizy, a z 500 m od miejsca odpalenia fajerwerków. Policjanci poprosili o moje dane, spisali mnie, po czym życzyli wszystkiego najlepszego, uśmiechnęli się i poszli.

Moje słowa po tym? "Tylko mi teraz kur*a karetki nie wzywajcie".

A jeden z policjantów do dziś kłania się gdy mnie widzi i z uśmiechem mówi "dzień dobry" :)
Diavel Odpowiedz

Mimo wszystko uroczo, masz co wspominać ;)

Eyelessjack Odpowiedz

A wezwali potem karetkę czy nie?

Nie :D

puszekokruszek Odpowiedz

Myślałam, ze to striptizerzy :(

pjona Odpowiedz

Myślałam, że ci strażacy powynoszą całą wódkę ;-;

Cichociemna

No to... Pjona ✋

Wezumyjkamienie

Ja też! A policjanci to striptizerzy :D

swagerxd Odpowiedz

Myślałam że ci striptizerów zamówili xDDDD

Aguska Odpowiedz

Kurde, a już myślałam, że któryś z mundurowych będą striptizerami i siew zastanawiałam co na to chłopak :-D

krejZolek Odpowiedz

Niezapomniane? Niezapomniane. Co się czepiasz? :)

ahoushi Odpowiedz

Wedle polskiego prawa, sztuczne ognie można odpalać tylko w sylwestra i nowy rok. W pozostałe dni roku, jeśli nie mamy pozwolenia, łamiemy prawo. ;)

WszystkoZajeteJest

A poza tym wypadałoby mieć jednak na uwadze, że zwierzęta mają lepszy słuch niż ludzie. I może dla nas to chwila frajdy (chociaż też nie lubię tego dźwięku), to dla zwierząt te huki są katorgą.

KredkoManiaczka Odpowiedz

Masz kochaną rodzinę :)

xxyyzz Odpowiedz

myślałam, że strażacy ukradną Ci prowiant.. :D

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie