#qAJR9
W trakcie każdego okresu straszliwie boję się zajrzeć sobie do majtek. Z tego strachu co chwila wymiotuję, nie mogę nic jeść przez całą miesiączkę. To nie tak, że jakoś straszliwie mnie boli. Nie boli praktycznie wcale.
Wypróbowałam już wszystkiego - kubeczki, podpaski, tampony. Nic na dłuższą metę nie pomaga, zawsze jest ta świadomość, że ta krew tam jest. W trakcie ostatniej miesiączki próbowałam opróżnić kubeczek z zamkniętymi oczami. Zalałam wszystko wokół toalety, a gdy zobaczyłam co zrobiłam, to zwymiotowałam na podłogę. Usiadłam i popłakałam się, a chwilę później przyszedł mój chłopak. Pogłaskał, pocałował, powiedział, że posprząta, że wie, że jestem chora i że to nie moja wina. On jako jedyny wie, że panicznie boję się własnej miesięcznej krwi, a także każdej innej, nawet gdy się zatnę nożem w trakcie krojenia, to też mam odruch wymiotny.
Wiem, że to nie jest portal, na którym ktoś drugiej osobie doradza, jednak proszę powiedzcie mi co mam robić? Jesteśmy za młodzi na dzieci, szczerze to nawet nie wiem, czy chcemy je mieć, tak więc ciąża odpada całkowicie. Czytałam w internecie, że wycięcie macicy może prowadzić do braku miesiączki. Może to jest dla nas rozwiązanie? Naprawdę nie wiem już co mam robić, zbliża się kolejny okres, a ja już bzikuję :/
Może spróbuj raczej zrobić coś z tym lękiem? Psycholog ,może jakaś terapia ? Nie widzę,żeby brak miesiączki coś rozwiązał,a w życiu pełno jest krwi...
Poważnie się okaleczysz wycinając macicę, a w palec i tak się zranisz jeszcze nie raz... Widoku krwi z życia nie da się całkowicie usunąć, więc zacznij pracować nad problemem przyczynowo. Antykoncepcja tylko po to, by nie widzieć krwi miesiączkowej to takze zły pomysl. Krwawienia z odstawienia- owszem, są krótsze i mniej intensywne, ale wciąż SĄ, a całkowite zatrzymanie miesiączki (poprzez ciągłe zażywanie tabletek, bez tygodniowej przerwy) może doprowadzić do poważnych powikłań. Terapia i leki to sensowne wyjście dla Ciebie, bo Twoje funkcjonowanie musi być naprawdę bardzo utrudnione.
Jakie są te powikłania? Mam mięśniaki i biorę tabletki od 10lat, od dwóch lat miałam raz krwawienie z odstawienia - konieczne do badań. Nie mam żadnych powikłań za to już dawno jestem bez anemii, bez tego potwornego bólu. Wyniki dobre. Żadnych powikłań
To nie jest tak, że jak "ja nie mam więc inni też na pewno nie będą mieli". Antykoncepcja nie jest leczeniem dla kazdego- podczas stosowania jej dochodzi chociażby do wzrostu ryzyka powikłań zakrzepowo zatorowych. A nawet przy braku przerwy w stosowaniu mogą wystąpić krwawienia acykliczne, więc to nie metoda dla autorki, bo krew i tak może zobaczyć.
od kilku lat robie sobie okres 2 razy w roku, na cytologii i usg wszystko ok
jasne, czesc kobiet bedzie je mialo ( zazwyczaj skorelowane jest to z paleniem papierosow) ale nie wszystkie
A leki od psychiatry to takie cukierki, że na pewno są lepsze od antykoncepcji.
Pewnie autorka i tak się zabezpiecza, więc upiecze dwie pieczenie - nie zajdzie w ciążę i nie będzie musiała co miesiąc oglądać krwi.
Ok, terapia się przyda, ale serio uważasz, że jakieś psychotropy są lepsze od tabletek antykoncepcyjnych?
W sumie ciekawe, że pod tym wyznaniem niektóre kobiety uważają, że powikłania antykoncepcji występują jak się całkowicie zatrzyma okres. Otóż nie. Skutki uboczne wystąpią tak czy siak. To czy będzie okres z odstawienia czy nie, ma znaczenie czysto psychologiczne dla kobiety. Nie ratuje magicznie przed skutkami ubocznymi.
PiratTomi - tak. Z czysto lekarskiego punktu widzenia leczenie psychiatryczne będzie miało o wiele mniej możliwych powikłań niż antykoncepcja hormonalna.
Może tabletki antykoncepcyjne? Krwawienia są wtedy zazwyczaj dużo lżejsze i krótsze
Można nie robić przerw, wtedy w ogóle nie ma się krwawienia.
ad13 , to chyba trochę niezdrowe, ale na pewno da się na przykład mieś okres co 3 miesiące w między czasie chodząc na terapię
@KlaraBarbara, neutralne dla zdrowia, chyba że psychicznego. W tym przypadku może pomóc.
niekoniecznie, 2 lata tabsów a miesiączka jaka była intensywna taka jest nadal. Konsultowałam to z lekarzem, przerobiłam 3 rodzaje tabsów a i tak jest to samo.
Anty to straszny shit, nie uciekałabym się do nich, prędzej zyebią jej one gospodarkę hormonalną niż pomogą.
od kilku lat robie sobie okres 2 razy w roku, nie zauwazylam zadnych problemow zdrowotnych
Wrath mi wlasnie pomogly, przed mialam cykle 20-47 dni, losowo, okres po 8 dni i to tak ze lalo sie jak z wiadra i bolalo
po tabsach max 3-4 dni i to wtedy, kiedy chce, krwawienie takie se, po calym dniu nie ma nawet pol kubeczka
Niektórym to pomaga, nie przeczę, ale wystarczy wejść na byle kobiece forum i poczytać o skutkach ubocznych, żeby zobaczyć, jakie to potrafi zrobić spustoszenie w organizmie. Częste są np problemy z nadwagą.
Dlatego że ludzie piszą opinie tylko jak są niezadowoleni. Ja też się naczytałam jakie te tabletki są złe, a teraz żałuję, że tak późno zaczęłam je brać. W końcu mam regularny, krótki i bezbolesny okres. Jak ktoś ma ogólnie rozwalone hormony to myślę, że tabletki pomagają. Może skutki uboczne ma się częściej przy braniu ich tylko jako antykoncepcja. Ja je polecam z całego serca, chociaż może nie autorce, bo jej problem leży gdzie indziej
biore tabsy 15 lat, te aktualne z 10 ( Rigevidon) a przerwa na Cilest pare lat
ani po jendych ani po drugich nie przytylam
red ma racje, pisza ci niezadowoleni, tka samo jak niezadowoleni dzwonia np. na infolinie,a jak wsyzstko jest ok, to siedzi cicho
na ulotkach te skutki uboczne to pare % z proby
poza tym niewskazane jest palenie, jak ktoras jara fajki biorac anty to niech sie nie dziwi, bo sama jest sobie winna
Wrath ale głupota. Tabletki są dla ludzi. Czesto stosuje się je jako leki jeśli masz problemy hormonalne. To nie tylko antykoncepcja.... Ah i nie tyje się po nich. Zwiększa się łakomstwo. No niestety jak zaczniesz wiecej jeść to i utyjesz.
Nie ma to jak facet wypowiada się o okresie....
Ale nóż widelec do czegoś Ci się przyda.
Jestem nurkiem. Podczas szkoleń uczymy się działać w przypadku awarii oświetlenia, braku maski na twarzy etc etc. Musimy umieć nawet na ślepo znaleźć zdeponowany sprzęt i odróżnić go od cudzego. Nie jest to łatwe, ale wykonalne. Poćwicz to 'na sucho' a może się nauczysz robić to z zamkniętymi oczyma.
To jest w ogole bardzo dobre podejscie do (prawie) kazdej sytuacji zyciowej. Probowac wykorzystywac inne zmysly, wylaczajac wzrok. Pomaga w opanowaniu czynnosci manualnych, uspokojeniu sie, logicznemu mysleniu, poczuciu samoswiadomosci itd.
Ja pierdziele, wyciecie macicy tak po prostu? Bo boisz sie krwi. To chyba lepiej odciecie glowy. Rownie definitywne, a niemajace skutkow ubocznych.
ja to tez rozwazam, dzieci nie chce, po co mi okres
odstraszaja mnie tylko mozliwe efekty uboczne typu wypadanie pochwy czy cos w tym stylu
Bazia, zrob ciach ciach jajowodom. Nie wycinaj!
A tak ogolnie, polecam zalogowac sie na forum Syrenek i poczytać. To nie jest metota!
Zgadza sie, duzo lepiej. Z wielu wzgledow.
ciach jajowodom jest w planach wlasnie, jak nastapi ogar i normalnie otworza granice bez jakichs widm niespodziewanek
i jak sie bedzie mozna normalnie do przychodni dopchac
myslalam o wersji rozszerzonej, ale jak poczytalam o powiklaniach typu wypadajaca pochwa, uszkodzenie pecherza czy jelita plus ok 6tygodniowa rekonwalescencja to nope nope nope
juz wole ciach i spokoj, kolezanka miala, laparoskopowo, tego samego dnia do domu wrocila i normalnie funkcjonowala
Przychylam się do komentarzy, że wycięcie macicy to nie rozwiązanie. Jesteśmy pełni krwi. Tu potrzebna jest terapia na desensytyzację i być może farmakoterapia, jeśli nerwica jest tak silna. Ale pociechą niech będzie to, że jest to częsty lęk i to się leczy.
Jestes pewna, ze chcesz pozbyc sie czegos BARDZO waznego? Nigdy nie bedziesz miec dzieci, mozesz sie do tej mysli przyzwyczaić, ale czy mezczyzna z ktorym jesteś lub bedziesz, to zrozumie?
Brak macicy to wiele problemów innych, bedziesz musiala pilnować zeby ci pochwa nie wypadła, cwiczenia, dbanie o siebie, infekcje, nietrzymanie moczu... to moze być, ale niekoniecznie. Seks, niektorym kobietom spada libido, suchosc pochwy.... Orgazm tez wyglada inaczej ( co nie znaczy ze gorzej) To zabieg ktorego nie zrobisz w Polsce, wiec zaplacisz sporo kasy, za cos, co moze ci przysporzyć problemów.
Idz na terapie, pokonaj lęki, nie warto wycinać czegos... mimo wszystko wartosciowego :)
moze nie chce miec dzieci?
Powiedziala, ze nie wie.
ciekawa jestem, jak ona sobie podczas porodu poradzi, wszak i cesarka i porod to krwawienia...
jednak terapie polecam mocno
Nie musi oglądać cesarki. Może mieć parawan, narkozę. Normalny poród to ból, męczarnia. Jeśli jest krew, to tylko podczas rodzenia łożyska (może mieć usuwane pod narkozą).
Najgorszy do zniesienia byłby połóg, bo to się wiąże z krwawieniem (choć może gdyby przedstawiła swój problem, to udałoby się uniknąć tego poprzez oczyszczenie macicy przez lekarza, wtedy jest szansa, że to krwawienie byłoby lżejsze lub nie byłoby go wcale).
Skoro użytkujesz kubeczek, to podczas opróżniania go zwróć uwagę (możesz poprosić partnera, by Ci towarzyszył), że jest w nim przede wszystkim GĘSTY śluz, jedynie zabarwiony krwią - krew sama w sobie jest przecież rzadka, wodnista ;) Podczas całej menstruacji tracisz DO 80 ml krwi, czyli odpowiednik dwóch małych kieliszków na wódkę - to naprawdę niewiele. Nalej sobie do szklanki 80 ml wody, podziel najpierw na liczbę dni krwawienia, a następnie każdą dzienną "porcję'" podziel na liczbę opróżnień kubeczka - zorientujesz się, że każdorazowo w kubeczku tej krwi jest zaledwie kilka kropelek ;)))
Wycięcie macicy może się wiązać z przykrymi dolegliwościami hormonalnymi oraz suchością pochwy. To wcale nie jest takie hop siup i, jeżeli jesteś osobą zdrową, żaden normalny lekarz nie dopuści do takiego zabiegu.
2/3 lubrykacji to przesiek ze scian pochwy
jak zaplaci to i chetny lekarz sie znajdzie
w Niemczech robia ten zabieg na zyczenie, laparoskopowo, tylko kosztuje to kilka tys euro
@bazienka moja mama w wieku 41 lat miała usuniętą macicę oraz jeden jajnik z powodu guzka nowotworowego - pomimo zastosowania terapii hormonalnej po zabiegu miała wręcz natychmiastową menopauzę. Zaczęło jej się sypać wszystko po kolei - stawy, kości. O konieczności stosowania lubrykantów do końca życia już nie wspominając. Dodam, że z leczenia onkologicznego miała wyłącznie operację, ponieważ guzek był wykryty w bardzo wczesnej fazie, więc obyło się bez chemii i radioterapii. Naprawdę nic przyjemnego.
Ponadto, co z tego, że Autorka zorganizuje sobie histerektomię (i przy okazji zaryzykuje niezły bajzel hormonalny w organizmie), skoro i tak nie uniknie skaleczeń, obtarć, przygryzienia sobie wargi i innych nieplanowanych wycieków krwi? Krew jest integralną częścią naszego ciała i wyeliminowanie menstruacji będzie tym samym, co powiększenie sobie cycków "by znaleźć faceta". Tu się raczej kłania dobra terapia psychiatryczna.
przykro mi z powodu twojej mamy...
no i taka masz racje, skaleczen, wywrotek itp. nie uniknie za bardzo
Są mini tabletki antykoncepcyjne z mniejszą ilością hormonów. Nie ma przy nich okresu.
Spirala - na 5 lat bez okresu