#q923W
W końcu nadszedł czas na zmiany - z włosów "za pośladki" postanowiłam zrobić do trochę za ramiona. I się zaczęło...
Ostatnio dosyć modne jest oddawanie ściętych włosów fundacjom wspierającym dzieci i osoby w walce z nowotworami. Wiele moich (już byłych) koleżanek wstawiało piękne, wzruszające teksty na Facebooka o tym, jak przekazały swoje włosy właśnie na takie akcje. Sama idea mi się bardzo podoba, jednak w tamtym momencie potrzebowałam zastrzyku gotówki, a firma, którą znalazłam, zaoferowała bardzo dobrą cenę za mój "ogon".
Najpierw nasłuchałam się u fryzjera, że teraz są takie fundacje itp., a po co dawać firmom, które i tak wystarczająco zarabiają. To co oni mi wypłacą to tylko mały ułamek peruki jaką zrobią, więc to tak jak bym oddała za darmo.
No nie do końca, bo mi ten mały ułamek pozwoliłby przeżyć "na poziomie" jakieś 2-3 miesiące łącznie z opłaceniem mieszkania.
Później wstawiłam zdjęcie w nowej fryzurze na Fb. Oprócz wielu pozytywnych komentarzy pojawiły się również takie o treści "Oznacz R&R, żeby wszyscy widzieli, ile nas pomaga!". Kiedy odpowiedziałam, że nie oddałam włosów fundacji, poszła fala oburzenia i krytyki, że zawsze byłam pazerna na kasę, że ciężko zrobić coś dla innych, skoro ja mogę mieć lepiej i że nie mam serca, bo jakaś dziewczynka z nowotworem by się teraz cieszyła z takich włosów, a przeze mnie inne dzieci będą się z niej śmiać (wtf?!). Następnie było tylko gorzej, bo nawet na spotkaniach słyszałam uszczypliwe komentarze.
Żeby nie było - w pełni popieram różne działania fundacji, oddaję w miarę możliwości krew, jestem zarejestrowanym dawcą szpiku, biorę udział w innych akcjach charytatywnych (biegi, loterie itp. - nie tylko jako uczestnik, ale też wolontariat przy samej organizacji). Tylko nie chwalę się tym w każdym poście i nie wszyscy znajomi o tym wiedzą, ale jestem zła, bo wolałam dostać pieniądze (które uratowały mnie od wyrzucenia z mieszkania i jedzenia chleba z wodą przez najbliższe tygodnie).
Czy to ze mną jest coś nie tak?
Nie, z nimi tak👌🏻.
Oj, jak ja kocham podejście "walić twoje dobro, masz dbać o innych bardziej niż o siebie"... Oczywiście w formie narzucania tego komuś :')
Z Tobą jest wszystko w porządku. Niestety, z ludźmi wręcz przeciwnie
Idąc tokiem takich ludzi, nie powinniśmy w ogóle sprzedawać używanych rzeczy, tylko dawać potrzebującym, bo są potrzebujący. XD
Moja siostra chciała oddać do domu dziecka zabawkową kuchenkę w dobrym stanie, a się okazało, że ona musi być nowiutka w opakowaniu.
Do domu dziecka nie zawsze przyjmują używane zabawki, ponieważ używaną zabawkę często trzeba wyczyścić (w tym odkazić) oraz no niestety mogą mieć jakieś tam zasady narzucone z góry :c
Twoje włosy, twoje pieniądze, twój wybór.
I tyle.
Ale takim obrońcom potrzebujących trochę ciężko to wytłumaczyć, nie sądzisz?
Mogłaś rozsypać te ścięte włosy i innym nic do tego, dlaczego inni narzucają innym obowiązek pomagania ? 😑
No i bardzo dobrze, ja tam w ogóle uważam, ze powinna być możliwość oddawania szpiku/krwi za pienidze. Zwłaszcza jeśli chodzi o szpik, byłoby więcej dawców...
Zdecydowanie wtedy byloby wiecej zainteresowanych. To byloby dobre rozwiazanie, bo wiele osob ma ciezka sytuacje i dla samej kasy by oddawalo szpik.
Ooo jak najbardziej. W wielu krajach tak jest (w Niemczech na przykład, jeśli się nie mylę). Ale tylko gdy podnoszę ten temat, to od razu egoista ze mnie :V
W Polsce możesz dostać ulgę przy rozliczeniu pitu
Tak, ale ulga przy rozliczaniu pitu to marna zachęta... Zwłaszcza dla biednych ludzi. Gotówka od ręki jest o wiele bardziej zachęcająca.
Tez o tym myślałam, tylko istnieje ryzoko, że wtedy ludzie robiliby to nie rozsądnie. Mogliby skłamac przy wypełnianiu kwestionariusza żeby tylko oddać krew u dostać kasę tym samym szkodząc osobie przyjmującej krew.
Ale teoretycznie można na tym zarobić(o ile dobrze pamiętam) 130 zł za litr odpisując od podatku. Wiec za jedną donacje nie wychodź mało.
Ale to już każdego indywidualna sprawa czy ludzie zdecydują się sobie szkodzić, idąc tym tokiem myślenia, dlaczego jeszcze nie zabroniono sprzedaży tytoniu?
130 zł to faktycznie jest coś. Jednak wciąż jestem zdania, ze kasa w łapę od razu jest bardziej zachęcająca. Stutufu chodziło o to, ze mogą szkodzić komuś w ten sposób, ale ta krew/szpik jest chyba jakoś dokładnie badany?
Jak szkodząc skoro ta krew jest badana przecież... Kasę mogłoby się dostawać po zaakceptowaniu krwi i już.
Może jestem zła I okrutna, ale nigdy nie przekazalabym moich włosów dla chorych, ponieważ życia to nikomu nie ratuje. Szybciej oddalabym pieniądze za te włosy na leczenie.
Jak ja nie ogarniam tej mody na oddawanie włosów. Jakieś trzy lata temu obcięłam swoje złote pukle za tyłek na długość przed ramię i wszystkie włosy poszły do śmieci. Tak po prostu. Zachowałam sobie tylko jeden mały kosmyk na pamiątkę i tyle. Nikt nie robił z tego powodu żadnego problemu. Ani fryzjerka, rodzina, czy znajomi. Skąd wy takich ludzi bierzecie?
Takie osoby są żałosne i skutecznie odstraszają od naprawdę fajnej idei... Szkoda, że fundacja nie piętnuje takich je*niętych ludzi, bo tak na dobrą sprawę to działają na ich szkodę.
Zawsze jak czytam takie historie, zastanawia mnie ile z takich wojujących o oddawanie włosów oddało swoje. Poza tym wszyscy sądzą, że wyhodować takie długie włosy łatwo i tanio.