#q4hJG

Jestem położną. Po jednym z porodów jeden z dowcipnych lekarzy przyszedł, aby zszyć tzw "uszkodzone podwozie". Zajęłam się przygotowywaniem zestawu, uzupełnianiem dokumentacji. Doktor rozmawiał sobie z ojcem dziecka, ale szczerze mówiąc nie skupiałam się na ich dialogu. W pewnym momencie usłyszałam swoje imię, więc uznałam, że to czas, aby zabrać z sali męża pacjentki, coby nie miał traumy do końca swoich dni. Odwracam się więc i z najszczerszym uśmiechem, jaki zdołałam wywołać u siebie po 11 godzinach pracy, mówię:
- Zapraszam pana, pójdziemy sobie teraz na chwilkę, obejrzymy go razem dokładnie (miałam na myśli rzecz jasna noworodka). Jestem pewna, że jest śliczny! :)

Facet zbladł, doktor o mało nie przewrócił stolika z narzędziami. Jedynie ja w całej tej sytuacji nie wiem, o co chodzi. Okazuje się, że dowcipny doktorek, chcąc rozładować napięcie, pozwolił sobie zażartować i całkiem poważnym głosem oznajmić panu, że w ramach specjalnego programu, w którym nasz szpital bierze udział, dbając o satysfakcję pacjentki i jej partnera dostosowujemy "rozmiar do możliwości", z tym że najpierw musimy sprawdzić, jak dużo zszywać :D Biedny facet we wszystko uwierzył, a na dodatek na pytanie skierowane do mnie: "Prawda, pani X? Zajmie się tym pani?", wypaliłam ze swoim, wyżej zacytowanym, mistrzowskim tekstem :)

Śmiechu było co niemiara, szycie przebiegło błyskawicznie, a od ojca dzieciaczka dostałam bukiet kwiatów z bilecikiem: "Dziękuję, że jednak nie musiałem się rozbierać. Ale niech mi pani uwierzy na słowo - jest śliczny! ;)".
nictozeniema Odpowiedz

Facet powinien złożyć skargę na lekarza, który jego kobietę traktuje jako "nasadkę" na jego penisa. Żart ani śmieszny ani na miejscu.

kleksownik

Wtf, przecież to jego żona i partnerka, o ile żart lekarza mocno żenujący, to przesadzasz z tą nakładką na penisa. Przecież dopasowanie fizyczne jest składową udanego pożycia, nie ma w tym niczego nieprawdziwego.

Ursula Odpowiedz

Jako połoznik ginekolog uważam takie żarty za nieamaczne i nieetyczne. Wstyd mi za takiego "kolegę" lekarza...duzo żartuje z pacjntkami ale żarty z czyichś genitaliów? Na porodówce? Nie i nie!

niepozdrawiam0

się nie zesraj

Solpadeina Odpowiedz

Jakoś mnie przetrzepało tym tekstem o zszywaniu do możliwości faceta. Po "Kwiecie Pustyni" i ogarnięciu jak wygląda obrzezanie kobiet, "naprawianie uszkodzonego podwozia" słabo mi się kojarzy. :C

niepozdrawiam8 Odpowiedz

To, że ta historia opowiadana jest w ramach żartu, to tylko źle świadczy o Pani jako położnej. Takie teksty to mogły lecieć na porodówce w PRLu - a nie teraz!! Chyba zatrzymała się Pani w rozwoju dwie dekady temu. Nie pozdrawiam ani Pani, ani chama i prostaka "lekarza".. a tatusiowi składam gratulacje.. zamiast bronić swojej kobiety jeszcze przyniósł Pani kwiatki. Brawo

MiasteczkoSalem

No nie wiem, czy tylko o niej. Dość ostro oceniłaś/łeś człowieka po jednej, przeczytanej historii. Drażni mnie zbyt łatwe wyciąganie wniosków, zwłaszcza szybkie przyklejanie łatek. Ja tam też cię nie pozdrawiam.

Przynajmniej

@niepozdrawiam8 Tatuś to jest tak głupi, że to się w głowie nie mieści? Jak można w coś tak niedorzecznego uwierzyć?

vylarr Odpowiedz

A potem dziwne, że lekarzy zwykle nie uważa się za zbyt miłych i uprzejmych.

Cosin Odpowiedz

Jakby było bez ostatniego zdania, to było by znośne, ale tak to ugh...

Backwards Odpowiedz

Ohydne i nie fajne.

Jakpko537 Odpowiedz

Lepiej nie wierzyć we wszystko co mówią.

Dodaj anonimowe wyznanie