#q4fBG
Po godzinach (przez to, że muszę wychować samotnie dziecko i jest mi ciężko) dorabiam jako sprzątaczka, gdzie pracownicy tamtej firmy nie wiedzą, czym zajmuję się poza sprzątaniem.
I tu zderzenie dwóch światów. Ludzie nie mają do mnie szacunku, zachowują się, jakbym była śmieciem. Czekam, kiedy przyjdą coś załatwić do urzędu, a ja im powiem „nie da się, nara”.
Bardzo nieprofesjonalne, jeżeli użyjesz swojej pozycji pani zza biurka dla prywatnej wendety. Na pewno dałoby się znaleźć inny sposób na ośmieszenie ich tak, żeby czegoś ich nauczyć w miejscu ich pracy.
Oczywiście nie składają skarg, nie próbują dociekać swoich spraw, machają ręką i odchodzą?
Pani urzędnik, władczyni życia i śmierci.
Tak se tłumacz.