#q0UOX

Było to około 10 lat temu. Ja i moja wielka, pierwsza miłość, oraz jego ojczym (dla mnie w tamtej chwili niczym sam Lucyfer). Miałam 16 lat, a mój wybranek 18. Wiadomo, że czasem lepiej niż w szkole spędzić czas na wagarach. I tak było właśnie w ten pamiętny dzień. W naszych głowach powstał plan, a na jego realizację wyznaczyliśmy mieszkanie chłopaka. Miało być pusto. Plan idealny.

Gdy radośnie spędzaliśmy czas, grając na konsoli, naszych uszu dobiegł straszliwy dźwięk. Dźwięk otwierania drzwi... Na co wpadła genialna para? Ano że schowam się do szafy w pokoju chłopaka. Poczekamy, aż ojczym wyjdzie.

Niespodzianką okazał się fakt, że ojczym również miał plany na ten dzień, mianowicie naprawienie skrzypiących desek. Czekanie okazało się 2-godzinnym siedzeniem w szafie. Szeptem zaczęliśmy kombinować co dalej. Nasz następny genialny plan polegał na przemyceniu mnie do szafy w korytarzu. A ostatecznie, gdy oczy ojczyma będą skierowane w inną stronę, na wolność, na obszar poza szafą. 
Pierwsza część planu przebiegła bez komplikacji. Następny etap jednak wymagał cierpliwości. Znów siedzę w szafie. Siedzę i rozważam swoją sytuację. Siedzę i wypełniam sudoku w myślach. Mój chłopak gdzieś tam przy ojczymie się kręci. Próbuje odciągnąć go, abym ja mogła opuścić zepsute wejście do Narnii. Jeden jednak szczegół, bardzo ważny szczegół, został przegapiony przez nasze młode umysły. Szafa nr 2 była szafą na narzędzia. Ojczym mimo starań mego lubego postanowił zaopatrzyć się w ich większy zestaw...

Po długim czasie spędzonym w ciemnej szafie, wzrok mój potrzebował dłuższej chwili, aby ogarnąć, co widzi. A wyglądało to tak: drzwi szafy się otwierają, widzę ogromną postać, lecz nie dostrzegam rysów. Za jej plecami widzę oślepiający blask. Moich uszu dobiega głęboki głos.
– Co ty tutaj robisz?
– Czekam na chłopaka.
– W szafie?
– Tak...

W ten sposób na zawsze zostałam w ich rodzinie „dziewczyną, która wyszła z szafy” :D
Dodaj anonimowe wyznanie