#pz0lu
I nagle stało się coś dziwnego.
Dzień wcześniej się nie widzieliśmy, bo się uczyła. To był koniec sesji letniej i został jej ostatni egzamin. Wieczorem napisałem jej sms-a, żeby nie siedziała do późna i lepiej się wyspała. Odpisała mi: "już się kładę. Kocham Cię". Pamiętam to dokładnie, bo to był ostatni kontakt jaki mieliśmy.
Następnego dnia zadzwoniłem do niej ale miała wyłączony telefon. Pomyślałem, że pewnie poszła gdzieś z koleżankami oblać koniec sesji (bo nie miałem wątpliwości, że zdała) i zadzwoni do mnie później. Nie zadzwoniła. Wieczorem nadal miała wyłączony telefon. Zacząłem się już martwić ale próbowałem sobie tłumaczyć, że może bateria jej padła i nie zauważyła albo może telefon się popsuł. Nie chciałem robić paniki. Rano jej telefon nadal był wyłączony. Nie miałem numerów do jej rodziców (rodzeństwa nie miała) więc postanowiłem do nich pojechać. Mieszkała z nimi w domu pod miastem. Byłem tam kilka razy i wiedziałem gdzie to jest.
Na miejscu jednak nikogo nie zastałem. Przed domem spotkałem sąsiadkę (widziała mnie kilka razy jak odwoziłem Anię i mnie kojarzyła), powiedziała mi, że z samego rana rodzice Ani gdzieś wyjechali ale nie wie czy Anka była z nimi.
Cały dzień jej telefon nadal nie odpowiadał. Następnego dnia więc znowu pojechałem do jej domu i nadal nikogo nie było. Poszedłem do tej sąsiadki i zostawiłem jej mój numer. Powiedziałem, że się martwię i żeby dała mi znać jak rodzice Anki wrócą. Zgodziła się.
Myślałem nawet, żeby zawiadomić policję ale co miałbym im powiedzieć? Że moja pełnoletnia dziewczyna najwyraźniej gdzieś wyjechała z rodzicami? Nie.
Jej koleżanki kojarzyłem tylko z widzenia i do żadnej nie miałem numeru, fejsa nie posiadałem (Ania zresztą też nie - takie z nas były dziwaki), na uczelni nikogo nie było, bo zaczęły się wakacje. Nie miałem więc z nimi kontaktu.
Nie wiedziałem już co mam robić i wtedy zadzwoniła tą sąsiadka, że rodzice Ani wrócili ale są sami. Natychmiast tam pojechałem. Otworzył mi zaskoczony ojciec Anki i zapytał co tu robię? No to mówię, a on mi na to, że Ania wyjechała do Francji, tak jak przecież planowała. Oni ją odwieźli na samolot, a wracając zostali trochę u siostry matki, która gdzieś tam mieszka po drodze.
Anka powiedziała rodzicom, że zerwaliśmy dzień przed jej wyjazdem i że ja wiedziałem od dawna o jej wakacjach. Szczęka mi opadła, bo jak to?
Jej ojciec rozłożył tylko ręce i powiedział, że Anka wraca za miesiąc i wtedy sobie wszystko wyjaśnimy. Czekałem ale nie wróciła. Okazało się, że znalazła tam pracę i postanowiła zostać jakiś czas. I tak oto zakończyła się nasza wielka miłość. Nigdy więcej już jej nie widziałem. Nie odezwała się. Do tej pory nie wiem dlaczego tak postąpiła.
Dziewczyna tchórzliwa, niepoważna i samolubna
A może z jakiegoś powodu bała się autora?
Szczerze to współczuję. Niepoważnie się zachowała to mało powiedziane.
Bała się że rozmowa z tobą doprowadzi do rezygnacji z ukochanych planów. Dlatego uciekła zrywając kontakt. Jednocześnie zostawiła sobie dla lepszego samopoczucia furtkę - przecież nie zerwała, wróci i przeprosi i będzie jak dawniej. Taka kosmetyka psychiczna
Jesteś absolutnie pewien, że dziewczyna żyje? Może za dużo kryminałów się naczytałam, ale historia brzmi naprawdę dziwnie. Szczególnie, że jedyny ślad jej istnienia, to słowna relacja rodziców po dwudniowej nieobecności w domu. Rozumiem, że dla pracy we Francji rzuciła nie tylko Autora wyznania, ale również studia, znajomych itd. Ostatni egzamin nie brzmi, jak obrona mgr lub licencjatu. Nie zachęcam do szukania, bo dziewczyna może być niepoważną manipulatorką, ale dla spokoju zgłosiłabym to dziwne zdarzenie na policję. Niech sami zdecydują, co z tym zrobić.
Dokładnie, za dużo podcastów kryminalnych robi swoje, przez cały czas czytania czułem się dziwnie, jakbym czekał na najgorsze.
To chyba nie była taka wielka miłość jeśli tak postąpiła. A może po prostu myślała, że jej nie puścisz i zabronisz jej tam jechać? Trzeba patrzeć z każdej strony.
Z jakiejkolwiek strony by nie patrzec dziewczyna zachowala sie okropnie i samolubnie.
Jak mialby jej zabronic? Przywiazac ja do grzejnika?
Cytując klasyka: normalnie, bo to... Zła kobieta była
Czyli puściła cię w trąbę koncertowo. Tu nie ma co kminić, tylko trzeba zapomnieć.
I tyle było warte jej "kocham cię".
Eh, lepiej, że śmierci wyniosły się same. Nie ta szlora to inna. Najgorszy sort.
Nie wiem czy jest gorszy sort od ciebie. Wykształciuch, ale pusty i bez kręgosłupa moralnego. Typ podczłowieka.
Dragomir, całkiem możliwe, że on wcale nie jest prawnikiem. Możliwe, że nigdy niczego nie studiował.
Pozwólmy chłopakowi mieć marzenia. I tak z gówna bata nie ukręcisz.
@Piracie nie mierz wszystkich swoją miarą. A teraz wracam sączyć sojowe latte i popracować na nowym mcbooku.
To była wielka miłość. Z Twojej strony. Z jej? Według wszelkich znaków na niebie i ziemi, zwykła, przelotna miłostka na studia.