#pljo9
Dziewięć miesięcy później na świat przyszła dziewczynka. Przy porodzie były ogromne problemy. Było tak, jak mówiła moja siostra - nie kochała dziecka. Dom był dla niej klatką, ciągle mówiła, że chętnie wyszłaby z mieszkania i już nie wróciła. Do tego była w tym wszystkim sama - mąż musiał pracować, rodzina zjawiła się jedynie raz na miesiąc (tylko ja do niej przychodziłam ot tak), dawali dziecko prezenty i sobie szli.
Rok później okazało się, że dziecko jest poważnie chore. Minęło kilka miesięcy i pomimo starań lekarzy zmarło. Rodzina zapłakana, a siostra i jej mąż przyjęli to spokojnie. Rodzina się wkurzyła, zwyzywali siostrę. Nagle moja siostra stała się okropną matką, chociaż nigdy nie skrzywdziła swojego dziecka, opiekowała się nim wzorowo. Po prostu nie była smutna po pogrzebie.
Mam 18 lat. Też nie lubię dzieci. Od roku mam chłopaka i teraz to ja dostaję pytania o dzieci...
To jest co najmniej chore. Jak nie możesz odciąć się od takiej rodziny, to zbywaj ich wiekiem i potrzebą nauki tak długo, aż nie będziesz mogła się wynieść. Kobiety to nie maszynki do rodzenia, a z tego co opisujesz właśnie tak widzi was rodzina.
Najlepsze jest to, że póki dziecka nie ma, to cała rodzina się nim interesuje, a kiedy ono w końcu się pojawi, to większość ma już głęboko w dupie.
ja bym odpowiadala- aha to pytasz mnie kiedy ostatnio uprawialismy seks bez zabezpieczenia? a ty? podzielisz sie swoim zyciem seksualnym?
albo- no nie chce rodzic 2 razy, wiec najchetniej blizniaki... ale znajac moje szczescie beda trojaczki i jedno trzeba bedzie oddac do adopcji...
co tych lduzi to do jasnej cholery obchodzi. i to ja masz 18 lat, zajdz w ciaze rzuc szkole, bo rodzina chce wnuka
ja ucinalam takie gadki mowiac zazwyczaj- nie wasza sprawa
Można też odpowiedzieć w ten sposób:
- "za 9 miesięcy" i wtedy wziąć chłopaka za rękę i pójść do innego pokoju.
Jak dla mnie pytania w stylu "kiedy będziecie mieć dzieci?" są na tym samym poziomie co "kiedy będziecie się pieprzyć?". Może to ja jestem dziwna, ale moim zdaniem jest to równie intymne co i zwyczajnie chamskie. Nigdy bym się nie ośmieliła zadać nikomu takiego pytania.
Spotkałam kiedyś małżeństwo, znajomych mamy, dla mnie zupełnie obcy ludzie. I ta baba zapytała się mnie, kiedy w końcu moja mama doczeka się wnuków. To ja odpowiedziałam, że jak już kogoś interesuje moje rozmnażanie, to ja z chęcią mogę bardzo dogłębnie na ten temat porozmawiać, może nawet czegoś nauczyć, pokazać. Przy czym uśmiechałam się kokieteryjnie do męża tej kobiety i puściłam mu oczko 😏😁 Baba skwitowała mnie, że jestem niewychowana i pierd*lnięta. Cóż za hipokryzja. 😂
Czany kotku ;) ja na pytania "kiedy slub" zwyklam odpowiadac " kiedy pogzeb?"
Ja na słowa 'nie wasza sprawa' usłyszałam, że ich (ojca i matki), bo z nimi mieszkam. Zasadniczo mają podejście, że jestem ich własnością i mogą wszystko - to dopiero patologia i brak własnego życia (oczywiście w ich oczach ja jestem patologiczna).
Czasami człowiek broni się rękami i nogami, jest to mega ciężkie.
- Mysiu Pysiu, nie lubię dzieci, zresztą nigdy bym żadnego nie pokochała
- Wiem Żabciu, myślę podobnie. Ale wiesz - mama nalega.
- No dobra. To wskakuj.
Ja zastosowałam trochę ostrzejsze podejście. Tez zadawano mi takie pytania i miałam ich serdecznie dosyć. Nie lubię dzieci, wręcz nienawidzę i wiem, że byłabym złą matką. Oczywiście do nikogo to nie trafiało, leciały teksty w stylu "będziesz mieć swoje to ci się odmieni". Dopiero gdy zaczęłam mówić, co bym zrobiła takiemu płaczącymi dziecku, rodzina z przerażeniem stwierdziła, że lepiej, bym nigdy nie miała dzieci, a siostra stwierdziła, że swoje będzie mną straszyć, gdy będą niegrzeczne.
Mam nadzieję, że nie popełnisz tego samego błędu, co siostra. Szkoda, że razem z mężem musieli przez to przechodzić, ale teraz Ty przynajmniej masz świadomość, jaką fajną masz rodzinkę i że nie ma co próbować się do nich dostosowywać.
Rzucaj chamskimi tekstami, jakie posunęli Ci we wczśniejszych komentarzach, może to ich czegoś nauczy.
"(...) pod presją (i po wielu groźbach) rodziny w końcu zdecydowali się na dziecko. (...)" A przepraszam? Czym rodzina groziła? Co to w ogóle ma znaczyć? Siostra z mężem niepełnosprawni są i pod kuratelą rodziny?
Chwila rodzinka oczekuje że będąc z facetem jeden rok wieku 18 lat zrobicie sobie dziecko ? Ucz się na błędach siostry. Nie warto robić coś wbrew sobie. W imię czego? Świętego spokoju ?
Kiedy ludzie przestaną wtykać nos w nie swoje sprawy? Kurczę, co ich to obchodzi? Po co ta presja? Jeśli oni uwielbiają dzieci, to niech sami sobie zrobią, a nie naciskają na innych. Nienawidzę, kiedy ludzie wtrącają się w cudze życie, tym bardziej łóżkowe. Może jeszcze ich zaprosić w dzień robienia dziecka, żeby sobie popatrzyli i pokibicowali? Najgorsze jest to, że ludzie, którzy się najbardziej srają o cudze dziecko, później mają to dziecko i tę rodzinie w dupie. Skoro tak im zależało, to było trzeba przychodzić, odwiedzać, pomóc w opiece, ale nie, bo co będą cudze dziecko niańczyć. Póki dziecka nie ma, to wszystko ich interesuje, a jak dziecko jest, to już nie ich problem.
Nie daj się, Autorko. Wiem, że trudno znosić presję ze strony rodziny, ale musisz znaleźć w sobie tyle siły, by albo skutecznie ich ignorować, albo zwyczajnie dogadać. Też zacznij pytać o ich intymne sprawy, może w końcu się zamkną. Najwyżej się obrażą, ale to Twoje życie i to Ty decydujesz, kiedy jest czas na dziecko i czy w ogóle to dziecko ma się pojawić w Twoim życiu. Nie ich interes.
no kiedys to sie przescieradlo wywieszalo po nocy poslubnej ;) albo pierwsze seksy w obecnosci starszyzny rodzinnej
kurde jak ich tak interesuje cudze zycie seksualne, to pornhub zaprasza
bazienka, kiedyś to się różne rzeczy działy, nie było intymności, dawniej to ludzie nawet razem spali na golasa, dziwiakiem był ten, kto do spania swoje ciało zasłaniał, bo to oznaczało, że ma na nim jakąś skazę ;).
Zgadzam się, że jak kogoś interesuje cudze życie seksualne, to niech sobie porno włączy, albo znajdzie ludzi, którzy lubią uprawiać seks na oczach innych. Co to w ogóle są za pytania "kiedy dziecko"?
Ale, ale, pamiętajmy że jednak o dziecko chodzi, nie o seks! Przecież jak się razem mieszka bez ślubu to niejednokrotnie zgorszenie, "bo jak to tak, pewnie seks jest" xD
jak mnie wkur*** stereotypy. Jak zwiazek, to ślub i dzieci, jak jesteś homo, to rozwiązłość i milion partnerów seksualnych, jak stać Cię na wakacje na Seszelach to masz wbrud kasy i możesz pomóc biednym znajomym. kur**, jak ja się cieszę, że wyprowadzilem sie z Polski.
To oni swojego rozumu nie mieli? To ich życie a nie presja rodziny, looool.